Szukaj na tym blogu

5 października 2024

Ostatnie wakacje.

307. Nadziała się na niego.


Amelia była jak mała rusałka rozpłaszczona na kochanku w płytkiej wodzie. My tymczasem byliśmy niczym dwóch Apollo wyrzeźbionych ze skały, sprawiających, że już nawet nie mogła krzyczeć i jęczeć tylko ciężko dyszała. Jej ciało wydawało się jeszcze bardziej drobne, a jednocześnie oszałamiająco zgrabne, pełne cudownych krągłości i zagłębień. Woda spływająca strużkami po jej opalonej skórze przywoływała we mnie słodkie dreszcze. 

-O tak, tak chłopaki, ruchajcie mnie, ruchajcie mnie mocno, proszę, proszę! - wyrzuciła z siebie przejmujące westchnienie. 

Chłopak pod nią wykonując szybkie posuwisto-zwrotne ruchy dyszał i charczał tak, jakby za chwilę miał skończyć życie. Ja, stojąc na mocno miękkich nogach, ze wszystkich sił próbowałem utrzymać równowagę. Nie byłem w stanie ocenić jak długo uda mi się wytrzymać i jak długo ta zabawa jeszcze potrwa. Wszystko było zagadką. 

Kiedy w amoku seksualnym chwyciła mojego kutasa, wygięła mocno w swoją stronę i ujęła w swoje usta, zaciskając je na głowicy, myślałem, że teraz ja odpadnę, że po prostu wystrzelę i polecę prosto na księżyc, ale jakimś cudem nic się nie stało. Teraz, mimo że tamten ją ruchał, wciąż stała, Obrabiała moją głowicę, doprowadzając mnie nieprzytomności. 

Robiła coś szalonego. Raz ssała, raz wyjmując go ze swoich ust, uderzała w policzki głowicą i napęczniałą żyłą, wywołując w moim ciele intensywne konwulsje rozkoszy. Tamten wciąż ją grzmocił. Zastanawiałem się, skąd ma w sobie tyle energii. To przecież musiały być lata praktyki i to z wieloma a partnerkami. Bądź też wynik jakiś zażytych niedawno specyfików, które poprawiały jego kondycję. Albo jedno i drugie. 

Zwalniał na krótką chwilę, by zaraz później, znowu energią i zapałem zabrać się do pracy. Samo patrzenie na niego było niezwykle ekscytującym doświadczeniem. 

-O tak, o, o tak, tak! - wyrzucana z siebie.

W końcu z charakterystycznym westchnieniem zatrzymał się, a ona puściła moją fujarę i odwróciła głowę w stronę jego twarzy. Spojrzawszy na niego, zrozumiała, że czas zmienić pozycję. Okazało się, że on też był człowiekiem i limit jego możliwości właśnie się wyczerpał. 

Siedziała na nim przez chwilę, a on dyszał. Później wstała, uwalniając go ze swojej kobiecości. Przeszła na drugą stronę jego ciała, poprawiła włosy jak Afrodyta i już szykowała się do kolejnej serii. 

Podeszła do mnie a ja chwyciłem ją za rękę. Kiedy myślałem, że to ze mną teraz będzie współżyć, ona stanęła nad nim okrakiem, tyle tylko, że teraz przodem do jego twarzy. 

Jego fiut był niesamowicie duży i twardy, chyba większy od mojego. Z niesamowitym podziwem patrzyłem, jak blondynka chwyta go w dłoń i kieruje wprost w swoje wnętrze. Następnie powoli opada na jego głowicę. 

Nadziała się na niego z głębokim westchnieniem, a on nie mogąc znieść uścisku jej młodej, wąskiej szparki, aż uniósł głowę, szeroko otworzył usta i westchnął głęboko. Sadowiła się nad nim powoli, a on chwytał powietrze, próbując zapanować nad wytryskiem.

Stanąłem za nimi, nieco z tyłu, i z zachwytem, z szeroko otwartą buzią przyglądałem się jak jej zgrabna dupcia w odgłosach pluskania wody i gorących westchnieniach sadowi się na jego potężnym kutasie.

W pewnym momencie zrozumiałem, że już raczej dotarł do końca. Wszedł w nią po same jaja, a ona poruszała się na nim niepewnie, tak jakby przez chwilę nie bardzo wiedziała, co dalej robić. Dolna część jej ciała szarpała się w intensywnych, krótkich skurczach. 

Kiedy wreszcie opadła a jego potężny fiut porządnie zagościł w jej ciasnej cipeczce, rozpychając się w niej na wszystkie możliwe strony, jeszcze raz poprawiła swoją pozycję, poruszając pośladkami w prawo i w lewo. Ja tymczasem z zachwytem obserwowałem ich wielkość i kształt. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...