325. Czemu tak na mnie patrzysz, Julian?
Patrzyłem na nią i mimo ogromnego podniecenia starałem się ustalić jej wiek. Jej okrągła buzia oraz idealna cera bez śladów jakichkolwiek zmarszczek i skaz, świadczyły o tym, że była nie tylko piękna, ale też i młoda. Mogła mieć dwadzieścia trzy może dwadzieścia pięć lat, czyli była mniej więcej w moim wieku.
Swoją drogą stanie tak przed nią w samym t-shircie z opuszczonymi na podłogę spodniami bez slipów z gołym, sterczącym jak rakieta penisem było idiotyczne i głupie, ale cholernie podniecające. Patrzyliśmy tak na siebie, mierzyliśmy się wzrokiem jak para gladiatorów tuż przed walką.
Po chwili Keira usiadła na sofie, ale w taki sposób, żeby jej cipka była dokładnie widoczna i niczym niezasłonięta. Połówki tuniki zawinęły się pod udami, a z cipeczki wysunęły się delikatnie pomarszczone płatki.
-Czemu tak na mnie patrzysz, Julian? Usiądź, porozmawiajmy, - powiedziała tak, jakby rzeczywiście była niespodziewanym gościem, a jednocześnie jakbym zaprosił ją do siebie na herbatkę.
Mój penis był tak gruby, tak sztywny, że miałem wrażenie, że jeżeli tylko go dotknę, strzelę na odległość dwóch metrów strumieniem gorącego nasienia. Wiedziałem, że jeżeli usiądę na fotelu naprzeciwko niej, będę musiał to zrobić, to znaczy dotknąć, albo penisa, albo opuchniętych, nabrzmiałych jąder. Żadna z tych opcji nie wróżyła nic dobrego w tym względzie, że za każdym razem istniało ogromne ryzyko wytrysku.
-Podobasz mi się Julian, wiesz? Masz takiego ogromnego penisa, że trudno jest mi się oprzeć. Antonina dużo mi o tobie opowiadała.
Spojrzałem na nią jeszcze bardziej zaskoczony.
-Tak? A o czym ci mówiła?
Uśmiechnęła się ciepło.
-No może o tym, że twój ptaszek jest w stanie zadowolić każdą kobietę i sprostać każdym wymaganiom.
-Och tak? Nie wiedziałem, że ciocia ma takie dobre zdanie o mnie w tym względzie? O czym ci jeszcze mówiła?
Usiadła na sofie, a czerwona tunika rozdała się niczym rzeka po pufie i opadła na podłogę. Jej słodka dupeczka spoczywała na niej niczym uznana aktorka na czerwonym dywanie. Keira patrzyła na mnie, zrzucając ramiączka ze swoich obojczyków i powoli uwalniając się od delikatnego odzienia. Przeczuwała, że już tylko chwila i dzieli mnie od tego, abym podszedł do niej i zaczął się z nią kochać. Na razie jednak nic się nie działo. Siedziałem naprzeciwko niej w miękkim fotelu, patrzyłem i podniecałem się coraz bardziej.
Spojrzenie tej dziewczyny było warte miliona dolarów, było bezcenne, chyba jeszcze bardziej podniecające niż ten cały teatrzyk, który odstawiła. Ona mnie pożądała i tylko jakąś niewiarygodną siłą była w stanie się powstrzymać, aby nie przekroczyć tej cienkiej granicy, oddzielającej striptiz od gorącego seksu. Kiedy dokładnie się jej przyjrzałem, mogłem dostrzec głębszy przyspieszony oddech, a jej spojrzenie przeszywało mnie na wylot.
Kiedy jej piersi znalazły się na wierzchu, westchnąłem głęboko. Nie byłem w stanie się powstrzymać, bo to, co zobaczyłem, było urzekające. Jej piersi były małe jak dwa nie za duże jabłka, ale nie to mnie tak bardzo poruszyło. Tym elementem, który tak niesamowicie dotknął moją wyobraźnię i całą duszę, były ogromne, w stosunku do cycków, brodawki i sztywne, sterczące sutki. Brodawki były tak duże, że zajmowały ponad połowę powierzchni każdej z piersi. Patrzenie na nie, wywoływało we mnie fizyczny szok, graniczący z bólem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz