318. Zwrócimy cię w stanie nienaruszonym.
Dotarliśmy w końcu do głównego skrzyżowania i musieliśmy się pożegnać. Ja musiałem wracać do domu cioci, która przyjęła mnie pod swój dach, a gdzie nie było mnie już kilka dni. Tak naprawdę nawet nie wiedziałem, czy willa jeszcze stoi. Co prawda ciocia wcześniej wyjechała w ważnych zawodowych sprawach i o niczym nie wiedziała, ale nie byłem pewien, czy dobrze zrobiłem, zostawiając jej dom bez opieki na tak długi okres czasu. Miałem jednak nadzieję, że nic złego się nie stało i zaraz zastanę go w takim samym stanie, w jakim go zostawiłem. Miałem nadzieję, że nie było tam żadnego pożaru ani złodzieja, który mógłby skraść cenne rzeczy.
Dziewczyny natomiast ruszyły w przeciwną stronę, w kierunku centrum miasta, gdzie znajdował się ich pensjonat i gdzie zatrzymały się na wakacje. Zanim się rozstaliśmy, zmusiły mnie, abym im obiecał, że odwiedzę je w najbliższym czasie. Kiedy tylko pomyślałem o ponownych odwiedzinach tych uroczych bliźniaczek, moje serce znów mocno zadrżało. Przecież tak wiele i już ze sobą przeżyliśmy.
Staliśmy przez chwilę na skrzyżowaniu, oświetleni blaskiem latarni, żegnając się serdecznie. Amelia uśmiechnęła się do mnie, a jej oczy błyszczały w półmroku nocy.
-Musisz nas, Julian, wkrótce odwiedzić! - powiedziała z entuzjazmem, patrząc mi prosto w oczy.
Grace przytaknęła, dodając:
-I nie martw się o dom cioci. Na pewno wszystko jest w porządku. A może my byśmy odwiedziły ciebie? Co ty na to?
-No nie wiem, muszę porozmawiać z ciocią, - odpowiedziałem, nie będąc pewnym, czy mogę sobie pozwolić na zaproszenie do jej domu obcych dziewczyn.
-Przestań się wygłupiać, ciocia na pewno nie będzie miała nic przeciwko, - nie dawała za wygraną, - Z tego co mówiłeś, fajna z niej babka.
-No nie wiem, - zacząłem niepewnie, - wydaje mi się, że jest trochę zazdrosna.
-Zazdrosna? O ciebie? To brzmi, hm… dość interesująco. Przecież cię nie zjemy? Obiecuję, że zwrócimy cię w stanie, powiedzmy… nienaruszonym.
Nie wiedziałem, co dokładnie ma na myśli, ale podejrzewałem, że chodzi jej raczej o to, że zwrócą mnie w ogóle żywego. Znałem je już na tyle dobrze, że wiedziałem, do czego są zdolne. Znałem też swoją ciocię i wiedziałem, że pod tym względem może być nieco zaborcza.
Rozmowa nie trwała długo. Po wymianie ostatnich pożegnań ruszyliśmy w swoje strony. Każdy krok w kierunku domu cioci wydawał mi się dłuższy, jakby moje myśli nie chciały opuszczać przyjaciółek. W głowie wciąż brzmiały ich słodkie głośniki, a serce biło mocniej na myśl o tym, co razem robiliśmy nie tylko na sianie w tej starej stodole, ale też później nad jeziorem na plaży nudystów. Myślałem o ponownym spotkaniu z tymi szalonymi dziewczynami i o tym, co jeszcze możemy razem zrobić.
Kiedy dotarłem do domu cioci, odetchnąłem z ulgą, widząc, że wszystko jest na swoim miejscu. Drzwi były zamknięte, a w środku panował porządek. Czułem, jak napięcie opuszcza moje ciało, a miejsce niepokoju zajmuje błogi spokój. Sprawdziłem szybko wszystkie pomieszczenia, upewniając się, że nic nie zostało naruszone. Willa stała tak, jak ją zostawiłem – cicha i spokojna, choć niezwykle tajemnicza.
Odetchnąłem głęboko, w końcu czując się bezpiecznie. Zmęczenie po dwóch dniach seksualnych wojaży i ekscesów zaczęło dawać się poważnie we znaki, więc postanowiłem szybko wziąć prysznic i położyć się spać. Myśl o obietnicy złożonej Amelii i Grace sprawiała, że zasypiałem z uśmiechem na twarzy. To były naprawdę niesamowite laski i szkoda by było nie kontynuować tej znajomości. Wiedziałem, że czekają nas kolejne wspólne, gorące i niezapomniane przygody (nie tylko erotyczne) i nie mogłem się doczekać, aż znów je zobaczę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz