Szukaj na tym blogu

22 października 2024

Ostatnie wakacje.

324. Strzeliłbym spermą wprost na nią.


-Och, ale ja nie wiem… czy ty mnie nie wykorzystujesz?

-Będziesz grzecznym chłopczykiem, Julian? 

Patrzyła na mnie nieco z góry, a mnie wydawało się, że robię się coraz mniejszy, coraz drobniejszy, że jestem coraz młodszy. 

-Tak, Keira, będę grzecznym chłopczykiem, - odpowiedziałem z pokorą.

-No to ściągaj spodnie, już, w tej chwili! Uniosła głos, choć wciąż był słodki jak wcześniej. 

Moja wyobraźnia szalała. Już wyobrażałem sobie, że ta prześliczna drobna dziewczyna o kasztanowych włosach klęczy pode mną i trzyma w ustach z mojego wielkiego, napęczniałego penisa. Wyobrażałem sobie, że trzyma w dłoni, trzepie mi gruchę i robi loda na raz. Tymczasem ona wciąż stała przede mną i nic się nie działo. Mało tego, jakby wyczuwając moje myśli odezwała się: 

-Tylko nic sobie więcej nie wyobrażaj, i Julian. Tu nie będzie żadnego seksu, rozumiesz? 

Przełknąłem ślinę i pokiwałem nerwowo głową, choć nie mogłem sobie wyobrazić scenariusza, gdzie do czegoś gorącego by nie doszło. Nie po tym, co się już stało. 

“Jak nie może być żadnego seksu, skoro stoi tak przede mną z gołą cipką, skoro tak na mnie patrzy? To po prostu niemożliwe. To nie może się tak skończyć. Nie ma takiej opcji”, - pomyślałem, mimo to kiwam głową na znak, że się zgadzam. 

-Tak, nie będzie żadnego seksu. Rozumiem to, - powiedziałem. 

-A tak przy okazji, ładną mam cipkę? 

Z trudem przełknąłem ślinę. 

Tak, masz bardzo ładną cipkę, - odezwałem się, a moje serce waliło jak oszalałe. 

Odwróciła się do mnie bokiem, podwinęła tę część garderoby, którą mylnie wziąłem za sukienkę, spojrzała na mnie i powiedziała:

-A jak tam moja dupcia, też ci się podoba? 

Nie mogłem się powstrzymać, aby się na nią nie rzucić. Tak bardzo chciałem mieć ją w swoich ramionach, pieścić jej ciało i kochać się do szaleństwa. Teraz wydaje mi się już całkowicie moja. Miałem wrażenie, jakbym znał ją od zawsze, a jej dupeczka była po prostu idealna: krągła, kształtna, sprężysta i jędrna.

Stała do mnie bokiem, tak prawie tyłem, odwróciła się do mnie i spojrzała na mnie z profilu. Kiedy tak przechylała głowę, była jeszcze ładniejsza, jeszcze bardziej mi się podobała. 

W pewnym momencie poddałem się, rozpiąłem pasek spodni i pozwoliłem im spaść na podłogę. Zrzuciłem też slipy, które wydały mi się zupełnie niepotrzebne i stanąłem w samym t-shircie. Naprężyłem całe ciało, wypiąłem do przodu biodra, a mój penis ani drgnął. Był tak napęczniały, tak gruby i sztywny, że nie był zdolny do żadnego ruchu. Mógł tylko sterczeć pod kątem czterdziestu pięciu stopni. Napletek obciągnięty był do dołu, a napięta lśniła, jak wypolerowana buława. Miałem wrażenie, że gdybym bardziej się naprężył, strzeliłbym spermą wprost na nią.

Keira stanęła przodem do mnie w delikatnym rozkroku, położyła dłonie na udach i przytrzymała nimi czerwoną tunikę, w bardzo piękny sposób eksponując swój skarb miłości, swoją cudowną pizdeczkę. Zdawałem sobie sprawę, że to postawa iście prowokacyjna. Ona doskonale wiedziała, jak na mnie działa i chciała się ze mną w ten sposób bawić. Nie wiedziałem tylko, ile jeszcze zdołam tak wytrzymać i jak to się skończy.

Jej czerwona tunika rozeszła się na boki dokładnie nad pępkiem, odsłaniając wszystko, co znajdowało poniżej. Tuż za jej plecami była się bardzo miękka, duża, skórzana sofa, na której z powodzeniem moglibyśmy się kochać do upadłego. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...