Szukaj na tym blogu

25 października 2024

Ostatnie wakacje.

327. Jesteś taki niewinny.


Pachniała tak samo słodko, jak wyglądała. Kilka centymetrów wyżej znajdowała się też druga dziurka, równie apetyczna i ponętna, jak ta pierwsza. Najprostszym rozwiązaniem w tej chwili byłoby wybrać któryś z otworków i pakować weń moim twardym, żylastym i spragnionym kutasem. Nie zrobiłem tego jednak. To nie był ten czas. W tej chwili miałem nieco inne zadanie. 

Wszystko rozgrywało się bardzo dynamicznie i już po chwili znów leżała na łóżku z szeroko rozłożonymi udami. Moja twarz jeszcze raz znalazła się bardzo blisko jej rozgrzanej kobiecości i czekała na dalszy bieg wypadków. 

Piękna nieznajoma położyła swoją dłoń, zakrywając cipkę i wykonała kilka niespiesznych półobrotów raz w jedną, raz w drugą stronę. Rozgniatała, masowała i pieściła, a kiedy przesunęła swoje palce trochę wyżej, na łechtaczkę, jej słodka muszelka rozchyliła się cudownie na boki. Widziałem, że była już bardzo mokra i lśniąca od soków. Na samym dole zebrała się mleczna, gęsta kropelka , która wyglądała jeszcze bardziej kusząco. 

Teraz już wiedziałem, że zadanie, jakie przede mną stoi, wcale nie jest łatwe. Przede wszystkim musiałem się powstrzymać od przemożnej chęci wypełnienia jej szparki swoim napęczniałym narzędziem. Jeżeli chciałem wyjść na wyższy level w tej potyczce, musiałem to zrobić, jak rasowy kochanek - samymi ustami. Niestety ten cudownie podniecający widok oraz słodki zapach tak mocno mnie oszałamiały, że już po chwili kręciło mi się w głowie i miałem wątpliwości, czy będę w stanie zrobić cokolwiek więcej. 

Uniosłem oczy i spojrzałem jej w twarz, by upewnić się, że wszystko jest w porządku. Jej kryształowo błękitne tęczówki patrzyły na mnie spokojnie, a kształtne, czerwone usta uśmiechały się łagodnie. Miałem wrażenie, że przekroczyliśmy jakąś niewidzialną granicę. Ona, tak samo jak ja, była gotowa na wszystko, co przyniesie nam los. 

-Nie obawiaj się niczego, Julianku, - odezwała się miękkim, pełnym ciepła głosem, - moja cipka należy do ciebie. Możesz z nią zrobić, co tylko zechcesz.

A później dodała:

-Och, jesteś taki niewinny, a ten twój kutas to po prostu bajka. 

-Och Keira, ja nie wiem, - jęknąłem.

-Naprawdę, nie krępuj się, wysuń swój zwinny języczek, dotknij i poczuj mój smak. 

-Boże, ale, och Keira! 

-Naprawdę, jestem bardzo apetyczna. Sam sprawdź. Zaciągnij się słodkim aromatem mojej cipeczki, a będziesz najszczęśliwszym facetem na świecie, - kusiła coraz bardziej.

-Keira, och Keira… - dyszałem ciężko, nie mogąc się opanować.

No i stało się to, co się miało stać. Oszołomienie narastało i było trudne do zniesienia, a jednak nie chciałem tego przerywać. Można powiedzieć, że to zaskoczyło nie tylko mnie, ale też i ją, bowiem żadne z nas nie spodziewało się takiego obrotu sprawy. Ona , oczywiście, nie przypuszczała, że ma przed sobą tak odważnego i bezpruderyjnego kochanka, a ja nie miałem pojęcia, że jestem zdolny do tak wyuzdanych zachowań seksualnych. No cóż, skoro była moja i mogłem z nią zrobić, co tylko zapragnę, zdobyłem się na coś, co już od dawna kryło się zakamarkach mojej świadomości, a teraz po prostu pozwoliłem mu się urzeczywistnić. 

 Na początku zbliżyłem swoją twarz do jej szeroko rozchylonego krocza. Byłem tak blisko, jak tylko się dało, a później kładąc dłonie na jej pośladkach, otworzyłem szparkę tylko tyle, abym mógł podziwiać tę niesamowitą, spektakularną jaskinię rozkoszy. A później wysunąłem język najdalej, jak tylko mogłem i wjechałem nim jak penisem w sam środek. 

Miałem wrażenie, że wszystko dzieje się obok mnie. To było tak nierzeczywiste, a jednocześnie tak cudownie podniecające, że cała ta zabawa wydała mi się najbardziej naturalną rzeczą na świecie czymś, czego po prostu nie mogłem nie zrobić. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...