Szukaj na tym blogu

1 października 2024

Ostatnie wakacje.

303. Nie była w stanie ciągnąć mu druta.


W końcu zorientowawszy się, że to nie przelewki odwróciła się w moją stronę. Na chwilę odpuściła kochankowi z naprzeciwka, chwyciła mnie za biodro i zaczęła mocno ciągnąć na swoją dupcię, zachęcając do bardziej intensywnego posuwania jej ciasnej i mokrej pizdeczki.

Pozycja, którą po chwili przyjęła była już tylko przystosowana do mnie. Zrobiła delikatny półprzysiad, całkowicie opierając się pośladkami o moje podbrzusze i bardzo mocno nadziewając na mój podniecony drążek. Ja wygiąłem się w łyżeczkę, formując dla niej wygodny fotel. W ten sposób poruszaliśmy się w zgodnym płynnym ruchu wahadłowym w jedną i w drugą stronę. 

Patrzyła na drugiego kochanka, a raczej na jego wielkiego, twardego fiuta, który był skierowany w jej stronę. Chwyciła go jedną dłonią i zaczęła poruszać, wykonując długie ruchy po same jaja. On patrzył na jej jędrne piersi, głaskał je, uciskał i pieścił. Wszystko zdawało się być jak z bajki i było naturalne.

W końcu stało się to, na co przecież czekałem. Nie wytrzymała i opadła ustami na jego przyrodzenie. Rzuciła się na nie jak ryba na smakowitego robaka i od razu pochłonęła całą głowicę. Pochylona zaciskała dłonie na jego jajach, a ja stojąc z tyłu i trzymając ją za biodra, ruchałem w cipeczkę. W ten sposób dokonywaliśmy tego słodkiego aktu miłości.

Po chwili jej dłonie jak szalone pracowały już na jego trzonie, aby jak najszybciej doprowadzić do finału. Tymczasem ja poprawiłem pozycję i już całkiem wprawnie, równo i miarowo posuwałem ją od tyłu. Mocno uchwyciłem ją w talii i poruszałem swoimi biodrami, płynnie wykonując głębokie pchnięcia. Mój kutas chował się w jej pizdeczce w całości. 

Ona tymczasem, nie mogąc znieść napięcia, co chwilę uwalniała jego ptaka i wpatrzona w dziurkę na wierzchołku, trzepała gruchę jak szalona. 

-Och, och, o tak, aaaa! - wydobywały się z jej gardła słodkie przyjmujące odgłosy.

Jeszcze mocniej pociągnąłem ją na siebie, odchyliłem się do tyłu i nieco od spodu wchodziłem jej ciasną cipeczkę. Szaleńcza jazda bez trzymanki zdawała się trwać w nieskończoność. 

Nie była w stanie ciągnąć mu druta, bo ja robiłem to zbyt nachalnie, zbyt obcesowo wydzierałem się w jej cipkę, tak, że nie mogła tego znieść. Poruszała dłonią na jego drążku, masowała jego jaja, mając nadzieję, że mój drakoński, bezpardonowy atak w końcu minie.

Jej cipka była jeszcze ciaśniejsza niż w nocy, jeszcze bardziej mokra i gorąca. Na dodatek sceneria była niezwykle sprzyjająca temu, co robiliśmy. Sama natura jakby nam wtórowała w naszych igraszkach. 

W pewnym momencie stało się coś, czego nie przewidziałem. Jej i tak już ciasna szparka zaczęła kurczyć się i pulsować. Zaciskała się tak mocno, że miałem duży problem, aby w nią się wydzierać. Z każdym kolejnym posunięciem było to trudniejsze. Miałem wrażenie, jakby chciała mnie wypchnąć z siebie. 

W pierwszym momencie mocno zaskoczony wyszedłem z niej całkowicie i przyjrzałem się najpierw mojemu kutasowi, czy aby z nim jest wszystko w porządku, a później jej pizdeczce. Wszystko wydawało się okej, tylko jej szparka, doznając intensywnego orgazmu, kurczyła się w stalowych uściskach, nie pozwalając mi wejść między swoje wargi. 

Kiedy trochę się uspokoiła, podjąłem ponownie przerwaną akcję. Wszedłem w nią głęboko i płynnie, a po chwili rozpocząłem miarowe płynne ruchy w jedną i w drugą stronę. Dyszałem i stękałem, bo mnie też było już coraz trudniej wytrzymać. Koleś z naprzeciwka także wydawał z siebie dziwne odgłosy. Świadczyły o tym, że on też za chwilę osiągnie swój szczyt.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...