Szukaj na tym blogu

19 października 2024

Ostatnie wakacje.

321. Kim jesteś i jak się tutaj dostałaś?


Stała przede mną i uważnie mi się przyglądała. Nie umiałem wytłumaczyć, jak się tutaj znalazła. Wyrosła przede mną jak zjawa i byłem kompletnie zaskoczony. Byłem zaskoczony i nie tylko tym, że zjawiła się tutaj tak nagle i niespodziewanie, ale też tym, jak wyglądała. 

Wyglądała prześlicznie. Byłem nią oczarowany. Mała taki specyficzny typ urody, który nawet trudno opisać słowami. Może to tylko ja byłem uwrażliwiony na te cechy wyglądu, może tylko na mnie tak działała, ale miałem wrażenie, jakby wszystko, co w niej jest, w sposób szczególny przemawiało do mojej podświadomości i pobudzało każdy nerw. 

Niby nie było w niej nic szczególnego, od po prostu przeciętna dziewczyna – kobieta: kasztanowe, lśniące włosy, które sięgały nieco poniżej ramion i zawijały się na końcówkach. Poza tym błękitne bardzo błękitne, duże oczy, z niesamowitą, ciemną oprawą wyrazistych gęstych rzęs i brwi. I jeszcze mały lekko zadarty nosek i pełne idealnie ukształtowane usta. Usta krzyczące do mnie krwistą czerwienią. No mi oczywiście delikatnie okrągła twarz z wyraźnie zaznaczonym podbródkiem i zarysowanymi kośćmi policzkowymi. 

Pierwsza rzecz, która do mnie dotarła to właśnie jej wzrok utkwiony we mnie. Jej oczy były wyraźne, spokojne i skupione. Przyglądała mi się z zaciekawieniem, choć bez zbędnych emocji. 

Dopiero później, dużo później zauważyłem całą resztę: odkryte delikatne ramiona i sukienkę w kolorze ust idealnie z nimi się komponującą. Sukienka zawieszona była na jej obojczykach, na ramiączkach szerokości podwójnej tasiemki. 

Z zaciekawieniem ją lustrowałem, sprawdzałem każdy szczegół jej wyglądu, najdrobniejszy element sylwetki. Wszystko to rejestrowałem i przetwarzałem w swojej świadomości i miałem wrażenie, jakby czas się zatrzymał, jakby każda sekunda ciągnęła się w nieskończoność. 

Jedna jej ręka opuszczona była luźno, a druga zatrzymała się w połowie talii, jakby chciała wykonać jakiś gest. Przyglądałem się tej sukience i po dłuższej chwili stwierdzam, że to chyba nie jest jednak sukienka. To wyglądało jak luźno zawieszona delikatna tunika bądź, szlafrok. Górna część wykonana z koronki z dużym, wcinającym się między piersi dekoltem była trochę prześwitująca. W przerwach między wzorami widziałem jej skórę, ale nie mogłem rozpoznać piersi. Tam, gdzie powinny znajdować się sutki, koronka była trochę gęściejsza.

W okolicy bioder koronka przechodziła w jednolity materiał, który luźno opadał wzdłuż jej ud łydek aż do kostek. Dokładnie na środku czerwony materiał nieco się rozchylał, tworząc szczelinę i z niesamowitym zaskoczeniem, wręcz oczarowaniem stwierdzam, że pod spodem jest już tylko jej gołe niczym niezakryte ciało. Szczelina miała szerokość około dwóch centymetrów, ale dokładnie widziałem jej pępek oraz cipkę. Widziałem zarys delikatnego ciemnego zarostu i jędrne uda. Nie widziałem wszystkiego, ale moja wyobraźnia pracowała już na najwyższych obrotach. Niezależnie od tego, co bym nie zrobił, byłem już w jej mocy i nawet jakbym chciał, nie potrafiłbym stąd wyjść. 

-Dzień dobry, kim jesteś i jak się tutaj dostałaś? - wyrzuciłem z siebie automatyczne pytanie, które nie wyrażało negatywnych emocji, a jedynie zaskoczenie. 

Patrzyłem na nią i im dłużej przyglądałem się jej twarzy, tym bardziej byłem zafascynowany. Zawróciła w mojej głowie w przeciągu kilku sekund i byłem całkowicie w jej mocy. 

Dziewczyna przyglądała mi się jeszcze przez długą chwilę, a na jej twarzy pojawił się delikatny ledwie zauważalny drgający uśmiech. 

“Czyżby bawiło ją moje zmieszanie, a może jest tak samo zafascynowana mną?” - myślałem.  




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...