310. Wyjąłem go z jej ust.
Przesunąłem się nieco bliżej. Gładziłem jej włosy. Robiłem to czule i z troską i znowu się zaczęło. Znów rozpoczął galopadę. Tym razem w jej dupeczce, a ona na nowo zabrała się do perfekcyjnego robienia mi laski. Ssała, ciągnęła i poruszała dłonią. Wszystko na raz, tak, jakby bała się, żeby o czymś nie zapomnieć, żeby czegoś nie przeoczyć.
-Oh, oh, aaaa, aaaa! - jęczał koleżka w wodzie.
Ruchał ją cały czas, nie zwalniając. Nie odpuszczał, pracował wytrwale i był jak niezmordowany maratończyk. W końcu musiało się coś stać. To ona nie wytrzymała. Zaczęła głośno jęczeć, wzdychać i stękać. Pochyliła się nieco do przodu i podparła na dnie jeziora. Prawą dłonią cały czas trzymała mnie za chuja i wykonywała ruchy posuwisto-zwrotne.
Później wzięła go w usta i z wielkim zapamiętaniem ssała. Dziwiłem się, że wciąż jestem w stanie tyle wytrzymać. Kiedy wziąłem pod uwagę to, że już tyle razy tu się ruchałem, dotarło do mnie, że przecież nie powinienem mieć tyle energii. Przecież powinienem być już kompletnie wykończony. Tymczasem moja fujara, pomimo że była już sina z rozkoszy, potrzebowała tego jeszcze więcej.
-Oooooo, oooooh, aaaaahhh! - Amelia jęczała coraz głośniej, a jej odgłosy niosły się na całą okolicę.
To zdawało się nie mieć końca, trwało i trwało tak, tak jakbyśmy byli półbogami, a jednak wiedziałem, że musimy kiedyś skończyć. Kiedyś, ale może jeszcze nie teraz. Nasze odgłosy były coraz bardziej zmęczone, ciężkie, wydobywały się z trudem. To zmęczenie było niesamowicie upojne. Chłopak w płytkiej wodzie był po prostu niesamowity. Walił ją w dupę i to on chyba stękał i jęczał najgłośniej, ale to i tak nie miało znaczenia. Już wkrótce wszyscy mieliśmy osiągnąć wspólny gigantyczny orgazm. Tak mi się przynajmniej zdawało.
W niesamowitym koncercie naszych głośnych jęków westchnień i stęknięć mieliśmy przejść do kolejnej sekwencji tego szaleńczego spontanicznego seksu w wodzie. Amelia jęczała tak głośno tak słodko, że aż drżałem z podniecenia. Wyrzucane przez nią spontaniczne dźwięki, wywoływany we mnie dreszcze rozkoszy. Tamten w wodzie charczał, jakby już się w nią spuszczał, ale wiedziałem, że tak się nie dzieje. Byłem przekonany, że ma dużo energii i że to jeszcze trochę potrwa.
Pluski wody ubijanej niemal na pianę jęki i westchnienia mieszały się ze sobą, tworząc wspólny koncert miłości. Patrzyłem na słodką, okrągłą, jędrną i sprężystą dupeczkę Amelii, w której poruszał się gruby i twardy kutas i robiło mi się coraz bardziej gorąco.
Trzymała mnie za mojego podnieconego do granic możliwości penisa, wykonywała szybkie szarpane ruchy, jednocześnie próbując robić mi dobrze ustami. Wkładała go, próbowała ssać, ale wychodziło jej to z dość marnym skutkiem, bo tamten przyspieszał, pracował w jej dupie jak szaleniec. Były momenty, w których myślałem, że albo on, albo ja nie zdołam znieść tempa i napięcia i przekroczę tę bardzo cienką granicę dzielącą nas od słodkiego, wszechogarniającego orgazmu. Nic takiego się jednak nie działo, bzykaliśmy się dalej.
W pewnym momencie jednak zrozumiałem, że muszę coś zrobić, bo ryzyko przedwczesnego wytrysku jest zbyt duże. Choć chciała jeszcze pracować na moim chuju, wyjąłem go z jej ust, chwyciłem w swoje dłonie, ścisnąłem lekko, a później delikatnie usiadłem w wodzie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz