331. Językiem, brodą i nosem
Nie przerywałem. Mimo jej pozornych protestów pracowałem tak mocno, aby zapamiętała mnie na bardzo długo. W zasadzie nie wiem, co dokładnie robiłem. Działałem instynktownie, wodziłem językiem na wszystkie możliwe strony, na pamięć, starałem się dotknąć i popieścić każdy zakamarek jej wnętrza, byłem głodny tych doznań, wszystko sprawiało mi tak wiele radości, że nie mogłem się powstrzymać. W końcu kiedy prawie całkowicie się zapomniałem i wsunąłem się zbyt głęboko, odruchowo w nadmiarze rozkoszy zacisnęła uda na mojej głowie, pozbawiając mnie słuchu, ale ja i tak nie przerywałem, męczyłem, pieściłem, sprawiałem niebywałą rozkosz swoim językiem, brodą i nosem.
Wymęczona i bardzo, ale to bardzo podniecona siedziała naprzeciwko mnie na łóżku, patrzyła na mnie zamglonymi oczami z niezwykłym pożądaniem. Była rozpromieniona. Widać było, że pragnienie seksu każdą komórką swojego ciała. W zasadzie nie umiała tego ukryć. Dysząc i drżąc ciężko, położyła dłoń na moim twardym sękatym korzeniu, a później uniosła wzrok i spojrzała na mnie z niesamowitym pożądaniem i prośbą w oczach o gorącą pozbawioną jakichkolwiek zahamowań miłość cielesną.
-Chcesz go wziąć? - spytałem tak, jakbym nie wiedział, o co chodzi.
Bez zastanowienia kiwnęła głową. Była taka delikatna taka, drobna i krucha, że myślałem, iż rozpadnie mi się w dłoniach na kawałki. Mimo to pragnęła ostrego seksu ze wszystkim, co ze sobą niesie. Dyszała i patrzyła na mnie, a w każdym jej geście była prośba o więcej seksu.
Po chwili stałem już obok niej na łóżku, a ona z niezwykłą zachłannością dobierała się do mojego ptaka. Jej twarz była na jego wysokości, a jej oczy przymknięte. Wdychała jego zapach jego podniecenie jego gotowość do wyuzdanych erotycznych igraszek i zaspokojenia jej cipki. Widać było, że tego bardzo pragnie i że coraz trudniej się jej powstrzymać. Jej pragnienia w coraz większym stopniu brały górę nad zdrowym rozsądkiem porządnej, ułożonej dziewczyny.
Mój penis lekko opadał pod swoim ciężarem, ale wciąż był gruby, sztywny i gotowy dynamicznej akcji. Zaraz później na chwilę się ode mnie odsunęła. Miałem wrażenie, że chce nabrać dystansu, jednak była jakaś nieobecna, jakby przebywała gdzieś indziej.
Później zaczęła się do mnie zbliżać niczym narkoman na głodzie na oślep po omacku, jakby już nic nie mogła dostrzec, jakby nic innego poza moim penisem ją nie interesowało. Wysunęła dłoń i chwyciła go od spodu, uniosła delikatnie do góry, szeroko otworzyła usta i od razu bez ociągania chwyciła głowicę. Poczułem przyjemne ciepło wilgoć i delikatny uścisk. Od razu zaczęła ssać, zaciskając i uwalniając go ze swoich objęć.
Wciąż stękała, jakbym to ja ją pieścił, a nie ona mnie. Raz po raz wyrzucała z siebie odgłosy zadowolenia, co mnie jeszcze bardziej nakręcało.
-O tak, dobrze to robisz, - westchnąłem, kiedy moje nogi zaczęły robić się miękkie jak wata. Kutas wręcz przeciwnie, był twardy jak kij bejsbolowy.
To działo się bardzo szybko. Po chwili pochłaniała już mojego penisa do połowy. Przesuwała swoją głowę do przodu i do tyłu do przodu i do tyłu, a z jej ust wydobywały się słodkie mlaskania. Kiedy oparła otwartą dłoń na moim podbrzuszu i uśmiechnęła się spod przymkniętych powiek, jej przepastne gardło pochłaniało mnie już w całości. Mój penis był już totalnie sztywny i sterczał pod kątem czterdziestu pięciu stopni niczym kotwica.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz