Szukaj na tym blogu

12 października 2024

Ostatnie wakacje.

314. Wyszedł z jej dupy.


Kiedy walił mocno, ona jęczała. Próbowała zapanować nad swoim podnieceniem, ale nie mogła. A po chwili znów zaczęła krzyczeć na całe gardło, pokazując, jak bardzo jest jej dobrze. 

-A, a, ojej, a, a!

Kiedy zaczęła poruszać biodrami na boki, byłem już pewien, że spuścił się po raz drugi. Mimo wszystko jego kutas wciąż był gruby i sztywny, sprawny i gotowy do kolejnej akcji. 

Pochyliła się mocno na mnie, a właściwie leżała już w wodzie obok mojego ciała, wypinając jego stronę swój ponętny tyłeczek. Próbowała zerkać do tyłu, ale wychodziło jej to co coraz większym trudem. 

W końcu koleś, rycząc jak ranny niedźwiedź, wyszedł z jej dupy i zaczął się podnosić. Był to sygnał dla mnie, nowicjusza, że także mam się podnieść, bo pewnie będziemy spuszczać się na jej buzię. Bardziej to czułem, niż wiedziałem.

Ściskał mocno chuja, aby nie spuścić się na dłonie i czekał, aż ona przyjmie pozycję, która zagwarantuje mu wystrzał na jej śliczną facjatę, bądź też w te jasne włosy. Zeszła ze mnie. Schodząc, zacisnęła cipkę tak mocno, że ta wypluła mnie z głośnym mlaśnięciem. W mojej głowie mocno zawirowało i czułem, że ja też muszę się już pozbyć swojego ładunku. 

Amelia już siedziała w wodzie. Poprawiła jedynie włosy, odrzucając je do tyłu, uniosła twarz do góry i była gotowa. Patrzyła z uwielbieniem na kolesia, który jedną ręką trzymał chuja, a drugą ściskał jaja, tak jakby bał się, żeby nie uronić ani kropelki z cennego ładunku. Podniecona, naga, mokra była taka śliczna, że cały drżałem. 

Zbliżył się do niej i pozwolił, aby troskliwie zajęła się jego ptakiem. Od razu wysunęła język i zaczęła lizać podnieconą głowicę. Zajmowałem pozycję po przeciwnej stronie, licząc na to, że nie zostawi mnie samego z moim podnieceniem. 

Trzepał sobie gruchę, a ona wylizała mu wierzchołek korzenia. To było takie wyuzdane i nieprzyzwoite i dlatego tak niebotycznie podniecające. Trzymałem ją za ramię i przygotowywałem się do wystrzału na jej twarz. Tak samo jak kolega poruszałem dłonią na swoim penisie, utrzymując go w stanie najwyższej gotowości. 

W tym samym momencie koleś zrobił coś, co widziałem pierwszy raz w życiu i czego się nie spodziewałem. Przytrzymywał głowę Amelii przy swoim kroczu jedną ręką, a drugą walił sobie konia. Przy czym jego głowica znajdowała się tuż przy ustach tej ślicznej blondynki. To wyglądało naprawdę oszałamiająco. 

Amelia wysunęła język i szeroko otworzyła buzię, aby wszystko, co wydostanie się z jego prącia, dotarło do jej wnętrza. Byłem w takim szoku, że moje podniecenie po prostu wystrzeliło w kosmos. 

To nie było zwykłe walenie gruchy. To była szaleńcza jazda bez trzymanki w ostatnich kilku sekundach przed wytryskiem, który prawie pozwolił go przytomności. 

-Uuuuu, aaaaaaa, aaaaa! - jęczał na całe gardło, a z jego chuja strzelały białe smugi gęstej, lepkiej spermy. 

Wyskoczyły w górę i spadły na jej włosy oraz twarz. Po pierwszej krótkiej serii była druga i trzecia. Strzelał i strzelał, trzymając jej głowę, aby wszystko na nią trafiło. Już po chwili Amelia była pokryta grubą warstwą mocno aromatycznego budyniu. To, co wpadło do jej ust, łykała, a jej buzia wciąż była otwarta i gotowa na kolejne krople. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...