330. Głęboko między jej uda
Jej sutki były obłędnie grube, sztywne i twarde, a brodawki chropowate i przyjemne w dotyku. Trzymałem w ustach lewy. Robiłem to mocno pewnie i zdecydowanie. Ssałem i ciągnąłem, wyrzucając z siebie charakterystyczne odgłosy podnoszenia i zadowolenia. Musiałem przyznać, że było to niesłychanie przyjemne, szczególnie kiedy patrzyła na mnie z wyrazem swoistego cierpienia i uwielbienia zarazem.
-A, a, aaa, - wyrzucała za siebie co chwilę, motywując mnie do jeszcze bardziej wzmożonego działania.
Chwyciłem więc w zęby jej sztywną antenkę, zacisnąłem je delikatnie i zacząłem szarpać na wszystkie strony, sprawiając, że pierś tańczyła niczym baletnica na parkiecie. Czułem, że podniecenie tej pięknej dziewczyny jest na granicy wytrzymałości, a ona sama z niecierpliwością czeka na bardziej zuchwałe i bezczelne pieszczoty. W przerwach kiedy jej sutek wymykał się z moich zębów, muskałem go szybko moim zwinnym zachłannym językiem, który pracował jak miotełka. Po chwili objęła mnie ramieniem za głowę i starała się przyciągnąć do siebie jak najmocniej.
-No dobrze, na razie starczy. Teraz chciałbym się pobawić twoją cipką, - zwróciłem się do niej jak gdyby nigdy nic, - Proszę wystaw mi ją ładnie.
A kiedy się zawahała, dodałem z naciskiem:
-Możesz to zrobić?
W końcu kiwnęła głową jak grzeczna dziewczynka. To był znak, że zrozumiała i że się zgadza na mój sposób zabawy. Byłem bardzo zadowolony i od razu chwyciłem mu wiatr w żagle.
-No dobrze, w takim razie ułóż się wygodnie na łóżeczku i rozsuń szeroko nóżki, - dorzuciłem jeszcze, czując, że ta gra sprawia mi coraz więcej przyjemności.
Dziewczyna była bardzo pojętna. Nie musiałem dokładnie jej tłumaczyć, co i jak ma robić. Doskonale wiedziała, o co mi chodzi. Jeszcze nie skończyłem, a ona już zaczęła przybierać odpowiednią pozycję, dokładnie taką, jaką chciałem. Byłem bardzo usatysfakcjonowany.
-Bardzo, dobrze, świetnie o tak, - mruknąłem.
Po moich słowach drżąc, powoli opadała na plecy i szeroko rozsunęła kolana.
-Przysuń się do mnie bliżej, o tak, na krawędź łóżka, - instruowałem jak doświadczony nauczyciel.
Teraz położyła się grzecznie na plecach i szeroko rozłożyła uda. Zachowywała się jak u ginekologa na badaniu. Była posłuszna i właśnie to mnie tak bardzo podniecało. Kiedy położyłem dłonie na jej podciągniętych pod brodę udach, chwyciła się delikatnie za głowę, jakby nie mogła znieść napięcia, które się między nami tworzyło. Jej cipka była w centrum mojej uwagi, patrzyłem na nią jak na tarczę strzelniczą. Tam bowiem za chwilę miała wylądować moja twarz. Już nie mogłem się doczekać.
Kiedy się zbliżałem, ona ciężko oddychała i drżała coraz mocniej. A kiedy zanurzyłem tam swoje usta głęboko tak, że mlasnęło, szarpnęła się w nagłym skurczu i podciągnęła swój tułów do góry, jakby chciała zaprotestować. Jednak po chwili opadła z powrotem na pościel.
Pocałowałem. Mlasnęło jeszcze raz, jeszcze raz szarpnęła się w nagłym skurczu, a kiedy bezceremonialnie i nachalnie zanurzyłem tam pół twarzy, a mój język wjechał w jej głębokie czeluści, zaczęła wić się jak piskorz we wszystkie strony, choć nie wysunęła swojej cipeczki spod moich gorących ust.
-O, e, o… - stękała coraz głośniej, szarpiąc się tak, jakby działa się jej krzywda.
To było to czego potrzebowałem. Bawiłem się jej cipeczką. Podniecał mnie jej zapach, smak, wilgoć i wszystkie atrybuty, którymi i dysponowała. Atakowałem ze wszystkich sił, nie bacząc na jej głośne jęki, westchnienia czy mimowolne szarpanie się w konwulsjach rozkoszy. Kiedy wsunąłem głowę głęboko między jej uda i pracowałem połową twarzy w jej wnętrzu, trzęsła się już, jakby konała. Przymknęła powieki, zacisnęła szczęki i jęczała bez opamiętania.
-E, eee-e…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz