Szukaj na tym blogu

9 października 2024

Ostatnie wakacje.

311. Uczestniczę w seksie zbiorowym.


Wrażenie uwolnienia się od słodkiej rozkoszy było upojne i przez krótką chwilę myślałem, że strzelę nasieniem do jeziora. Zakręciło mi się w głowie i z ulgą usiadłem na miękkim piasku pod powierzchnią. Trzymając kutasa w aktywności, poprawiłem pozycję i przysunąłem się bliżej nich. 

Patrzyłem zachęcająco w jej stronę, aby dobrze zrozumiała moje zamiary. Szeroko rozłożyłem uda tak, aby jaja zwisały swobodnie, trzymałem swojego kutasa, aby nie opadł i jednocześnie, żeby nie strzelić za wcześnie. Ona przez chwilę na nim siedziała, poruszając się w górę i w dół w górę i w dół, a  jego chuj poruszał się w jej ciasnej dupce.

W pierwszym momencie chyba jednak źle mnie zrozumiała, bo pochyliła się i chciała znów wziąć mojego fiuta w swoje gorące usta, ale to się jej nie udało i w końcu postanowiła zmienić partnera. Obserwowałem, jak przechodzi na mnie i nie mogłem wyjść z podziwu nad tym, jak jest zgrabna i ponętna. Nie mogłem się doczekać, kiedy wreszcie na mnie usiądzie i kiedy mój rozgrzany zaganiacz znajdzie się w jej ciasnej, sprężystej cipce.

Była prawdziwą mistrzynią w swoim fachu, zawodową dżokejką, potrafiła ujeżdżać kilka rumaków naraz. Z niesamowitą wprawą, a jednocześnie gracją położyła swoje dłonie na moich obojczykach, spojrzała mi głęboko oczy i przerzuciła udo przez moje biodra, zajmując odpowiednią pozycję. Wiedziałem, że już za sekundę to się stanie, że dosiądzie mnie i pogna na oślep jak w wielkiej pardubickiej. 

Gość z tyłu już szykował się do ataku z drugiej strony. Wstał z wody i zbliżał się do niej pochylony, trzymając się za wielkiego kutasa. Amelia gramoliła się na mnie. Zmusiła mnie do tego, abym opadł plecami na dno jeziora i podparł się na łokciach, a następnie precyzyjnie dopasowywała mojego fiuta do swojej cipki. 

-Uuuuuaaaaaahhhh! - wyrzuciłem z siebie kiedy poczułem, że już znajduje mi się w jej gorącym ciasnym wnętrzu.  

Wciskając dłoń między swoje uda i trzymając mnie za penisa, ustawiała go tak, by jak najszybciej i jak najłatwiej znalazł się całą długością w jej boskiej jaskini miłości. Kiedy to się stało, kiedy już dotarłem do samego końca, nie czekała nawet minuty, tylko od razu podjęła zdecydowaną, sprawną akcję unoszenia się i opuszczania na moich biodrach. Była tak niesamowicie zgrabna, tak podniecająca, że już samo patrzenie na nią, przyprawiało mnie o silne zawroty głowy. 

W końcu położyła dłonie na moich obojczykach i przeszła w łagodny kłus. Tymczasem nieznajomy zbliżył się do jej pleców i trzymając za swojego penisa, kombinował, jakby tu przyłączyć się do całej zabawy. W pierwszym momencie położył dłoń na jej plecach i stojąc w półprzysiadzie tuż za nią, walił sobie konia. 

Już po dwóch może trzech minutach pochyliła się do przodu i delikatnie opadła na mój tors, a ja poruszając biodrami, pracowałem w jej ciasnej pizdeczce. Koleś z tyłu od razu wykorzystał sytuację. Włożył dłoń między jej łopatki, nacisnął tak, żeby jeszcze mocniej opadła na moje ciało, a sam szykował swojego penisa do wciśnięcia się między jej pośladki, dokładnie w drugą dziurkę. 

Jeszcze w nią nie wszedł, a ona już wyrzucała z siebie głębsze, drżące westchnienia. Świadomość, że uczestniczę w seksie zbiorowym, że kochamy się w trójkącie, w wodzie na plaży naturystów była dla mnie tak słodka, tak gorąca i niesamowicie podniecająca, że mój mózg z trudem sobie z nią radził.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...