323. Będziesz grzecznym chłopczykiem, Julian?
Słysząc jej słowa, w mojej głowie nastąpiła eksplozja emocji i podniecenia. Miałem wrażenie, jakbym trafił na idealną partnerkę. Choć jej w ogóle nie znałem, już byłem gotów zrobić dla niej wszystko.
Keira stała, patrzyła na mnie i czekała.
Znów nie umiałem tego wytłumaczyć, nie umiałem powiedzieć, dlaczego robiłem tak, a nie inaczej. To było silniejsze ode mnie, a moje dłonie same, bez mojego pozwolenia powędrowały do rozporka i rozpięły go. Rozsunąłem rozporek, pociągnąłem za slipy do dołu i wypuściłem na wierzch mojego wielkiego, napęczniałego, w pełni sprawnego i gotowego do gorącego bzykania, kutasa.
Poczułem się dziwnie. Wstyd, olbrzymie skrępowanie, a jednocześnie chęć zgorszenia kogoś, pragnienie zachowania się jak ostatni zboczeniec, to były uczucia, które mieszały się we mnie, w niesamowitym koktajlu. Odbierały zdrowy rozsądek, możliwość decydowania o sobie, przejmowały władzę nad moją świadomością, a ja biernie brnąłem za ich wskazówkami.
Na wierzchu był nie tylko kutas. Zaraz za nim wyszły jaja w dużym, ciężkim, zwisającym worku. Stałem tak przed nią i prezentowałem wszystko, co posiadałem, cały mój arsenał, a ona z niczym niezmąconym spokojem przyglądała mi się uważnie.
Gra toczyła się dalej, choć nie znałem jej zasad. Nie znałem tej dziewczyny, nie wiedziałem, o co jej tak naprawdę chodzi i dlaczego tak się zachowuje. Jeżeli do tej pory mogłem mieć jeszcze jakieś wątpliwości co do jej zachowania, że pokazała mi swoją cipkę przypadkowo, to teraz całkowicie je rozwiała, chwytając za czerwony materiał swojej koszuli nocnej ewentualnie tuniki, chwyciła je z dwóch stron w palce i rozsunęła delikatnie na boki, aby dokładnie pokazać mi swoją słodką, gorącą pizdeczkę.
Stanęła w delikatnym rozkroku tak, że między udami widziałem wystające płatki jej muszelki. Widziałem też jej delikatnie wypukły brzuch i głęboko wcięty pępek. Moje podniecenie było już w fazie szczytowej. Musiało coś się stać, musiał nastąpić jakiś przełom, bo inaczej po prostu bym eksplodował.
-Rozluźnij się, Julian, - zaczęła spokojnie, wciąż mi się uważnie przyglądając, - rozepnij pasek spodni i zrzuć je, dobrze?
-Och, ale po co? - westchnąłem, choć wiedziałem, co za tym się kryje.
-Pozbądź się swojego ubrania Julian. Jest tak ciepło, a ty wyglądasz tak apetycznie i podniecająco, - mówiła dalej, wywołując w moim mózgu coraz większą burzę.
-Och, ale nie wiem, nie wiem, czy mogę.
-Możesz Julian, naprawdę możesz.
-Ale…
-Nie myśl, po prostu zdejmij spodnie.
-Ale ja… co na to ciocia?
-Julian, ciocia nie będzie miała nic przeciwko temu, uwierz mi.
-Och, Ale ty jesteś taka… piękna.
-Tak, wiem, Julian. Wiesz co, pobawimy się w taką grę, - zaczęła, a po moich plecach już biegały gorące i zimne dreszcze.
-Och Keira, Boże kariera ja…ja nie mogę.
-Możesz, Julia naprawdę możesz. Po prostu zrób to.
-Och nie jestem taki…jestem taki bardzo podniecony. A jaka to będzie gra? - spytałem ze szczerym zaciekawieniem.
-Wiesz co, to będzie taka gra, której… - przerwała, a ja gapiłem się na jej cipkę. Nie mogłem oderwać od niej oczu, a ona wiedziała, że już ma mnie w garści.
-No, jaka to będzie gra?
-To będzie gra, w której będziemy chodzić po domu nago i udawać, że jesteśmy w ubraniach. Będziesz grzecznym chłopczykiem, Julian? - spytała z naciskiem, a ja już jęczałem z podniecenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz