322. Rozepnij rozporek i wypuść go.
-Mam na imię Keira i jestem przyjaciółką twojej cioci Antoniny, - odpowiedziała spokojnym łagodnym miękkim wręcz ciepłym głosem, - przyjechałam tutaj na dwa tygodnie, aby pomóc twojej cioci w przygotowaniu dużego projektu.
Wciąż przyglądała mi się uważnie, śledziła każdy mój ruch, a po chwili znów się odezwała:
-To ty jesteś Julian, prawda?
Z uchylonymi ustami pokiwałem głową, a ona mówiła dalej:
-Antonina dużo mi o tobie opowiadała, ale wydawało mi się, że jesteś znacznie młodszy. Jeśli to nie będzie dla ciebie problemem, chciałem zapytać, ile masz lat?
-Dwadzieścia dwa, - odpowiedziałem automatycznie.
-Och, naprawdę? Nie wyglądasz. To znaczy, wyglądasz na starszego.
Przełknąłem ślinę.
-Może i tak, - odezwałem się niepewnie, - znajomi tak mi mówią. Wcześnie zacząłem dojrzewać.
-Ach tak, - uśmiechnęła się i znów zaczęła mi się przyglądać.
To, co się działo, było niesamowite. Wrażenie, że czas się zatrzymał, potęgowało się jeszcze bardziej. Moje serce zaczynało szybko bić, czułem jego uderzenia w klatce piersiowej. Oddychałem głęboko, dostawałem lekkich zawrotów głowy, a w uszach słyszałem ten charakterystyczny szum.
Dziewczyna o kasztanowych włosach opuściła drugą dłoń, a opuszczając ją, pociągnęła za sobą delikatny czerwony materiał sukienki. Materiał sukienki rozsuwając się, ukazał jej podbrzusze. Teraz bardzo dokładnie widziałem jej krocze, delikatnie zarośniętą cipkę, pępek, uda i całe nogi. Drżałem już na całym ciele i robiło mi się bardzo gorąco. Nie wiedziałem, do czego to wszystko zmierza, ale czułem, że także i ten dzień będzie przesycony gorącym seksem.
Mój penis automatycznie i błyskawicznie rozpoznał sytuację, szybko spęczniał, zrobił się twardy i gruby i mocno napierał na materiał spodni, próbując się wydostać. Dziewczyna patrzyła na mnie, tak jakby doskonale zdawała sobie sprawę z całej sytuacji, ale uważała, że i tak wszystko jest w granicach normy – jej normy. Miałem wrażenie, jakby cała ta sytuacja była zaaranżowana celowo, jakby sama chciała pokazać mi swoją cipkę, jakby na własne oczy chciała zobaczyć moje zmieszanie, poddenerwowanie, a przede wszystkim szybko narastające podniecenie.
-Przepraszam, - próbowałem jakoś rozwiązać ten problem, - masz… twoja cipka…
Nie umiałem powiedzieć nic więcej. Słowa zatrzymały się w moim gardle i stałem jak ostatni głupek, czując się coraz bardziej nieswojo. Mimo wszystko moje podniecenie wciąż rosło i coraz trudniej było mi nad nim zapanować.
-Ach tak, jestem rozebrana, przepraszam, dopiero co wstałam i jeszcze nie założyłem na siebie nic więcej, - mówiła tak spokojnie, jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie, - ale jeśli ci to bardzo przeszkadza, zaraz coś na siebie wrzucę.
Nagle w mojej głowie pojawiła się panika. Nie chciałem przecież, żeby się ubierała. Chciałem na nią patrzeć, chciałem widzieć i podziwiać jej cipkę i piękne nagie ciało.
-Nie, nie, nie ubieraj się, proszę. Zupełnie mi to nie przeszkadza. Jesteś bardzo piękna i miło jest na ciebie patrzeć, - mówiłem i miałem wrażenie, jakby to nie były moje słowa, jakby wypowiadał je ktoś inny.
Zapadła krótka chwila niezręcznej ciszy, po czym ona znów się odezwała:
-Jeżeli chcesz, możesz i ty się rozebrać. Jest tak gorąco. Na pewno będzie ci wygodniej. Widzę, że twój penis już jest gotowy i chciałby wydostać się na zewnątrz. To niezdrowo trzymać go tak w spodniach. Rozepnij rozporek i wypuść go. Niech sobie pohasa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz