Szukaj na tym blogu

18 czerwca 2026

Zapach rozkoszy

82. Wszystkie próbki zniknęły


Natalia zamilkła. Kinga poczuła, jak sutki twardnieją jeszcze mocniej, materiał bluzy ociera się o nie boleśnie przy każdym oddechu. Między udami ciepło rozlało się nagle, wilgoć przesiąkła majtki, ciepła i lepka.
– Najpierw nie wierzyłam. Ale zaczęłam zbierać informacje. Na początku w necie – fora, grupy o ezoteryce, stare wątki na Kafeterii i Wykopach. Potem poszłam do bibliotek – najpierw BUW, potem stara czytelnia w Bibliotece Narodowej. Szukałam wzmianek o podobnych historiach. I znalazłam. Nie w naukowych czasopismach – w brukowcach, w „Faktach i Mitach”, w „Plotkach”, w starych numerach „Twojego Stylu” z lat 90. i 2000. Zawsze ten sam schemat: piękny mężczyzna, oliwkowa skóra, zielono-złote oczy, zapach, który powoduje dreszcze i wilgoć, orgazmy bez dotyku, a potem uzależnienie. Kobiety opisywały to samo: „nie mogę o nim zapomnieć”, „budzę się mokra”, „wszystko inne wydaje się szare”. Prasa pisała o tym jak o miejskiej legendzie. Ja wiedziałam, że to nie legenda.
Kinga przełknęła ślinę. Poczuła wilgoć między udami – gorącą, nagłą, majtki stały się mokre w jednej chwili.
– Postanowiłam go złapać – ciągnęła Natalia. – Byłam naukowcem. Miałam laboratorium, sprzęt, zespół. Jeśli to prawda, jeśli istnieje ssak – prawdopodobnie naczelny – który wyewoluował feromony tak silne, że działają na człowieka… to była szansa na przełom. Nobel. Kariera. Wszystko. Zrobiłam plan. Najpierw zwabić. Potem zamknąć. Zbadać.
Kinga pochyliła się bliżej, oddech przyspieszył.
– Jak?
– Asia. Zgodziła się pomóc. Spryskałam ją mieszanką feromonów, które sama zsyntetyzowałam na bazie alkenów z os – miały go zwabić, zdezorientować. Umówiły się na spotkanie w mieszkaniu Asi na Mokotowie. Przygotowałam wszystko: czujniki gazowe, chromatografy przenośne, pułapkę z elektromagnetycznym zamkiem, zespół czekał w sąsiednim pokoju. Ale on… wyczuł. Zmienił miejsce i czas na ostatnią chwilę. Spotkanie przeniósł do jej mieszkania, ale wcześniej. Przyszedł sam.
Natalia zamilkła. Oczy jej się zaszkliły, palce zacisnęły się na filiżance.
– Asia bała się. Wiedziała, że to nie człowiek. Ale kiedy poczuła pierwszą dawkę… wszystko zniknęło. Lęk, rozum, plan. Została tylko chęć. Seks był… burzą. Ona krzyczała, dochodziła raz za razem, ciało jej drżało jak w febrze, cipka zaciskała się na nim spazmatycznie, wilgoć tryskała na pościel, piersi falowały, sutki bolały od napięcia. A jednocześnie – udało jej się. Niepostrzeżenie zebrała próbki: pot z jego torsu, ślinę z pocałunku, spermę – po wszystkim wyciekła z niej na pościel, gęsta, gorąca, lepka. Czujniki szalały. Analizatory pokazywały setki substancji – nie tylko feromony, ale alkaloidy podobne do kokainy, benzodiazepiny, opioidy endogenne, coś, czego nie ma w żadnej znanej bazie danych.
Kinga oddychała płytko, szybko. Sutki bolały pod bluzą, cipka pulsowała rytmicznie, wilgoć spływała po udach.
– I co było dalej?
– Następnego dnia włamanie. Laboratorium splądrowane. Wszystkie próbki zniknęły. Dyski wyczyszczone. Dokumenty spalone. Została tylko pamięć. Prasa brukowa podchwyciła temat – „Tajemniczy kochanek wywołuje orgazmy samym zapachem” – ale poważne czasopisma wyśmiały. Kariera legła w gruzach. Zostałam z niczym. Z butelką i snami, w których wciąż czuję ten zapach.
Natalia spojrzała na Kingę głęboko, oczy błyszczały wilgocią wspomnień i czegoś jeszcze – przerażenia, które nigdy nie minęło.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Anioł w białym garniturze

          4. Kiedy o niej myślę           Stałem z kompotem w ręku i nagle zrozumiałem, że muszę tam usiąść. Że to jedyne rozsądne miejsce w...