59. Oparła się o blat.
Wydawało mi się, że nie powinna zbytnio oponować. Oczywiście, zdawałem sobie sprawę z tego, że musi mieć się o co oprzeć.
Nim zdążyłem zastanowić się, czy to w ogóle ma sens, wzrokiem przeczytałem już pomieszczenie w poszukiwaniu odpowiednich do tego celu mebli. Znalezienie ich nie było trudne.
Po drugiej stronie stróżówki, znajdował się malutki stolik, a obok niego krzesło i szafka. Nieco dalej lodówka.
Nie wypowiadając ani jednego słowa, po prostu, wstaliśmy. Moja kochanka oparła się o blat i wypięła w moją stronę ponętny kuperek. Po chwili rozstawiła szerzej nogi. Teraz jej cipka stała przede mną otworem.
Janko, że laska była ode mnie sporo niższa i, na dodatek, stała w szerokim rozkroku, musiałem nieco przykucnąć, żeby trafić w swoim fiutem w jej gorącą jaskinię. Chwyciłem ją mocno za biodra i przytrzymałem. Zaraz później rozpocząłem intensywną pracę swoim tyłkiem.
W pierwszej chwili wydawało mi się, że powinienem walić jak szalony. Szybko jednak ochłonąłem z tego amoku. Dotarło do mnie, że tak kochają się tylko aktorzy w filmach porno. Tak mi się, przynajmniej, wydawało. Miałem wrażenie, że w realnym życiu jest trochę inaczej.
Szybko zweryfikowałem swoje pierwsze osądy. Zrozumiałem bowiem, że moja partnerka, niekoniecznie, chciałaby abym uderzał w jej cipkę, jak w deskę, raz za razem, monotonnie przez pół godziny.
To nie były moje fantazje. Nie mogłem traktować jej jak lalki. Przecież, na co dzień, raczej rzadko, tak się zdarza. Nawet ja zdążyłem się już o tym wielokrotnie przekonać.
Zwykle, kiedy już do zbliżenia dojdzie, każdy z partnerów chce kochać się w różnym, dopasowanym do swojego temperamentu tempie. Nie mogłem od niej wymagać, by leżała bezczynnie i służyła tylko za materac.
Ja, na przykład, tamtej chwili chciałem poczuć bardzo dokładnie, każdą sekundę tego, co robiliśmy. Z mojego punktu widzenia, tak właśnie byłoby idealnie. Nie musiało być bardzo intensywnie, wystarczyło, że było ciepło, blisko i bardzo dokładnie.
Okazało się, że ona myślała podobnie. Nie musieliśmy dużo mówić. Tej nocy, w jakiś przedziwny sposób, rozumieliśmy się bez słów. Było coś jeszcze. Bardzo chciałem wypróbować też, jeszcze jeden, malutki drobiazg.
Od kiedy pamiętam, już samo wejście w kobiecą cipkę, było dla mnie magicznym, wręcz nieziemskim, aktem. Chciałem przeciągnąć tą jedną chwilę, tak długo, jak tylko się da. Czułem ciarki biegające po całych moich plecach. Już samo myślenie o zabawie w ten sposób, sprawiało, że moim podbrzuszem zaczęły szarpać niekontrolowane skurcze.
Zrobiłem to. Muskałem jej słodką cipeczkę swoją twardą, siną z podniecenia, głowicą. Kiedy ostrożnie przesuwałem moim narzędziem w górę i w dół, orając jej szparkę, niczym bruzdę na wiosennym polu, myślałem, że za moment polecę w kosmos.
Po chwili chwyciłem swojego kutasa jak maczugę i zacząłem uderzać nim w jej opuchniętą bułeczkę. Później, jak gdyby nigdy nic, zacząłem wchodzić w nią samym łbem. Wdzierałem się jedynie na sam brzeg, do przedsionka, żeby nieco narozrabiać i za chwilę wyjść na zewnątrz. Zanurzałem go w mokrym, gorącym bajorku i wyciągałem.
Zachowanie mojej partnerki było spontaniczne i bardzo mi się podobało. Bez zbędnego skrępowania, w zupełnie naturalny sposób, wzdychała jęczała i wykrzykiwała na całe gardło. Dobrze, że na zewnątrz szalała burza. Inaczej, już dawno, ktoś by nas namierzył.
Ania była niesamowita. Kręciła swoją ponętna dupcią na wszystkie możliwe sposoby. Jednak to, co stało się w następnym momencie, przerosło moje najśmielsze oczekiwania.
Wepchnęła, po prostu, swoją rękę między nasze uda i chwyciła mnie za jaja.
-Uuuuuuuaaaaaahhhhh… - wyrwało się z mojego gardła.
Przez chwilę bawiła się, ostrożnie przebierając kuleczkami. Zawsze myślałem, że będę w stanie wytrzymać taką zabawę przez kilkanaście minut. Tym razem trwało to o wiele krócej. Już po dwóch, trzech minutach nie byłem w stanie tego znieść.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz