Szukaj na tym blogu

2 maja 2018

Relacje koleżeńskie.

48. Jezus nie ma tu nic do roboty.

Pochyliłem się i oparłem o ścianę. Spojrzała na mnie zaskoczona, ale zadowolona.
-Co z tobą? - zapytała.
-Wszystko w porządku, - odparłem.
-Mam nadzieję, że mi nie zemdlejesz.
Uśmiechnąłem się.
-Nie. Oczywiście, że nie, - odparłem.
-To dobrze, nie chciałabym cię reanimować, - zaszczebiotała.
Delikatnie chwyciła moje jądra przez materiał i, kilka razy, ugniotła je.
-No dobrze, -  powiedziała, - teraz zobaczymy, co tam masz.
-O Jezu! - westchnąłem ciężko.
-Myślę, że Jezus nie ma tu nic do roboty, - odpowiedziała z żartem.
Obydwoje zaczęliśmy się śmiać. W duchu błagałem, żeby mnie już rozebrała.
-Chodź do mnie, kurczaku, - powiedziała szeptem.
Chwyciła za górną krawędź slipów i, jednym ruchem, odkryła czarodziejską kurtynę. Z powodu zwolnionego uścisku, poczułem niesamowitą ulgę. Naprężony do granic wytrzymałości kutas, za wszelką cenę, próbował dostać się na zewnątrz.
Kiedy to spostrzegła, wybuchła szczerym śmiechem.
-O ho ho! No ładnie! - wyrwało się z jej gardła.
Szybko zakryła moje narzędzie. Przyznam, że przez moment czułem niewielke rozczarowanie. Patrzyłem na nią podnieconym, rozpalonym wzrokiem.
Po chwili jej słodka buzia nieco spoważniała.
-I co ja mam z tobą zrobić, potworze? - powiedziała z namysłem.
W mojej głowie pojawiło się tysiące różnych scenariuszy na, tą właśnie, okoliczność.
-Najlepiej by było, gdybyś wzięła go do buzi, - powiedziałem drżącym głosem, licząc, że to właśnie się stanie.
Uroczo zmarszczyła brwi i skrzywiła usta, jak mała dziewczynka, która nie chce zjeść obiadu.
Po chwili odezwała się ponownie:
-O nie! Co to, to nie, nigdy.
Poczułem się zawiedziony.
-Ale…
Jej głos był stanowczy i zdecydowany, a przynajmniej starała się, żeby na to wyglądało.
-Żadne ale!
Czułem ciarki na całym ciele. Miałem wrażenie, że mam jednak szansę przekonać ją do tego.
-Przecież to tylko kawałek mięsa…
Okazało się to jednak trudniejsze, niż mi się na początku zdawało.
-No właśnie.
Byłem gotów ją o to błagać.
-Aniu…
Wydawała się być zdecydowana.
-Nie wezmę tego obrzydlistwa do ust.
Postanowiłem nieco odpuścić.
-No dobrze, niech będzie. To, co z nim zrobisz? - zapytałem z ciekawością, bo każdy inny scenariusz wydawał mi się także interesujący.
-Zastanowię się, - mruknęła cicho.
Zaczynało robić się naprawdę gorąco. Ta zabawa przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Wszechobecne uczucie narastającego podniecenia, przeszywało, nie tylko moje ciało, ale także i świadomość.
Byłem w stu procentach przekonany, że w tej właśnie chwili, po prostu, mógłbym przejąć całą inicjatywę i zrobić co trzeba w kilka minut. Zrezygnowałem jednak z wszelkiego działania, dając jej możliwość bawić się mną do woli.
Po krótkiej chwili odciągnęła dzianinę moich slipów po raz drugi. Tym razem, nie tak daleko, jak przedtem, ale i tak odczułem to, jak wybuch bomby w moim ciele.
Oczywiście, uwolniła samą głowicę. Czegoż innego mogłem się spodziewać? Opuściła gumkę tuż za grubą fioletową żyłą, a mnie zrobiło się ciemno przed oczami.
Cóż to była za dziewczyna i jak ona to wszystko robiła?! Szaleństwo subtelnej, lecz niesamowicie intensywnej zabawy, stopniowo zaczynało osiągać punkt kulminacyjny.
Mój wymęczony fiut, wyglądał jak gruby, dziki wąż, wynurzający się z ciemnej jaskini. Mimo tego, co wcześniej usłyszałem z jej ust, teraz w jej oczach mogłem zobaczyć wyraźny zachwyt.
-Proszę, proszę… - odezwała się pewnym siebie głosem.
-Och co znowu? - westchnąłem.
Z podziwem pokręciła brodą.
-Prawdziwy okaz siły i zdrowia.

Sexy Ecchi Girls Anime Gallery 115



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...