57. Zgodnie z oczekiwaniami.
W momencie, kiedy moje obawy osiągnęły punkt krytyczny, dziewczyna zaczęła zachowywać się zgodnie z oczekiwaniami, a raczej upodobaniami.Efekty i pojawiły się szybciej, niż mogłem się spodziewać.
Bez jednego słowa zachęty, włożyła twardego fiuta w swoją ciasną, wilgotną i gorącą cipkę. Szybko dotarło do mnie, że ona również chce wyciągnąć w tej chwili najwięcej, jak tylko się da.
Zdrada, chociaż tak przez wszystkich mocno krytykowana, ma w sobie specyficzny, niesamowity posmak. Najwspanialsze w tym wszystkim było to, że moja partnerka, była całkowicie oddana temu, co robi, nigdzie się nie spieszyła, delektowała się każdą sekundą.
Zachowywała się tak, jakby za chwilę świat się miał się skończyć, a jednocześnie jakbyśmy mieli przed sobą całą wieczność. Jakby chciała pokazać, że to, co się dzieje w tej chwili, jest dla niej najważniejsze, że nic, poza mną i nią, nie liczy się bardziej.
Pozwoliła mu wejść do środka, ale zatrzymała go w samym przedsionku.Dopiero po kilkudziesięciu sekundach, w momencie, kiedy była już całkowicie pewna, że doświadczyła wszystkiego, co można było doświadczyć, pozwoliła swojemu drobnemu ciału opaść do samego końca.
Efekty były wprost proporcjonalne do jej wysiłków włożonych w to zadanie. Doznania, które odbierałem wszystkimi swoimi zmysłami, były niezwykłe, przejmujące i bardzo głębokie.
Kiedy siedziałem już w niej całą długością swojego kutasa, zastygła w bezruchu, zaciskając mięśnie swojej słodkiej pizdeczki. Te skurcze przytrafiły mnie o silne zawroty głowy.
Nie ulegało wątpliwości, że bardzo lubiła seks i była dobra w te klocki. Nie działała chaotycznie, dokładnie wiedziała co robi. Dokładnie znała reakcje swojego ciała, a także instynktownie wyczuwała moje.
Przybrała idealną pozycję. Siedziała na mnie z dokładnie wyprostowanymi plecami. Tak rozpoczęła swoją jazdę na moim ogierze.
Najpierw wolno, a później coraz szybciej i szybciej. Unosiła się i opadała, ale nie podskakiwała, nie wgniatała mojego ciała w materac. Tempo było idealnie dostosowane do moich możliwości, dlatego spokojnie wytrzymałem kilka minut.
Później, kiedy stwierdziła, że przyszedł odpowiedni moment, pochyliła się nieznacznie do przodu. Podparta dłońmi na mojej klatce piersiowej, podnosiła i opuszczała same pośladki.
Góra-dół, góra-dół… spokojnie, bez pośpiechu, jakbyśmy byli na lekcji tańca.
Całkowicie pochłonięty gorącym doświadczeniem, rozpływałem się w tych doznaniach, niczym wedlowska czekolada w mikrofali. Patrzyliśmy sobie w oczy, uśmiechaliśmy się ciepło i kochaliśmy się tak, jakbyśmy to robili codziennie od lat.
Po kilku minutach pochyliła się jeszcze bardziej. Prawie położyła się na moim torsie.
To było tak cudowne, że zacząłem bać się chwili, kiedy to wszystko się skończy. Za każdym razem wchodziłem w nią, doświadczając błogiej fali boskiego szczęścia. Zapomniałem o wszystkim, co dzieje się dookoła, mając wrażenie, że na całym świecie zostaliśmy tylko my dwoje.
Ania wpadła w jakiś dziwny, wspaniały trans. Zachowywała się jak prawdziwa rusałka. Bez przerwy poruszając swoimi biodrami na moim fiucie, niespiesznie balansowała też cycuszkami nad moją klatką piersiową, muskając skórę szorstkimi, twardymi sutkami.
Po kolejnych kilku minutach postanowiła przejść w intensywny galop. Gnała coraz szybciej i szybciej, jakby spiesząc się do mety.
Po jakimś czasie znowu zwolniła, poruszając się na mnie tak, jak wcześniej. Wreszcie, w ostatnim momencie, odchyliła się mocno do tyłu.
Muszę przyznać że to był mój najlepszy seks od kilku, jak nie kilkunastu, lat. Brałem całym sobą. Dawałem jej wszystko, co miałem. Byłem w stu procentach na niej skupiony.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz