Szukaj na tym blogu

20 maja 2018

Relacje koleżeńskie.

66. Odpowiednio pobudzony.

-Czy dasz radę?
-Co?
-No… podjąć się kolejnego numerku?
Uśmiechnąłem się i przytuliłem ją. Później pocałowałem.
-Czy twój ogier da radę? - zaczęła ponownie.
-Hm… nie wiem, - mruknąłem.
Spojrzała na mnie ze znakiem zapytania w oczach, a ja odezwałem się jeszcze raz.
-No… myślę, że tak, tylko…
Wciąż na mnie patrzyła i to jak bazyliszek. Obawiałem się, że mogę powiedzieć coś, co jej się nie spodoba.
-No… jeżeli zostanę odpowiednio pobudzony, - zacząłem w końcu.
Miałem wrażenie, że za chwilę mnie zje.
-Aha…
-No co?! Mam swoje lata, - próbowałem wybrnąć z tej sytuacji.
Skrzywiła się jedną stroną ust.
-No tak staruszku… Wiesz co?
-Co?
W jej policzkach znów pojawiły się śliczne dołeczki.
-Mam pomysł.
-Tak? Jaki?
Zapadła chwila ciszy, po której odezwała się ostrożnie:
-Znasz numerek z pokrzywą?
-Co?
-Z pokrzywą.
-Jaki numerek?
Udawałem zaskoczenie, ale doskonale wiedziałem, o czym mówi.
-No... z pokrzywą.
-Co ty kombinujesz?
-No, nie rozumiesz?
-Nie bardzo.
-Lubisz parzyć pokrzywą pępuszek?
Uśmiechnąłem się od ucha do ucha.Przerwała mi.
-Przecież ty wiesz, o co chodzi, prawda?
-Co?! Nie wierzę w to, co słyszę.
-No tak, nie robiłeś tego nigdy?
-Ja? Czy to robiłem?
Nagle poczułem, jak przez moje ciało przebiega fala gorąca, a włosy na głowie zaczynają się delikatnie unosić do góry.
-Anka jesteś kompletną wariatką.
-Co?
-Jesteś nienormalna.
-Nie.
-Tak.
Była słodka. Patrzyła na mnie, jak proszący szczeniak.
-Dlaczego? To fajna zabawa.
-Kompletnie ci odbiło.
-Nie chcesz spróbować?
Westchnąłem.
-Boże!
Patrzyła mi w oczy i uśmiechała się ciepło.
-Andrzej…
Nie ukrywam, chciałem tego i to bardzo.
-No dobra OK. Zgadzam się, - powiedziałem.
Po tych słowach, natychmiast, po moich plecach przebiegł gorący dreszcz.Kutas, który ledwo co wyszedł z jej gorącej cipki, już zaczął pęcznieć, prężyć się i unosić swój gruby łeb. Już sama myśl o świeżej, jędrnej pokrzywie muskającej swoimi parzydełkami mój wrażliwy pępek, sprawiała, że zacząłem dygotać, jak galareta i nie mogłem nad tym zapanować.
Całkiem odruchowo, przeciągnąłem się kilka razy, naprężając wszystkie partie mięśni. Musiała upłynąć długa chwila nim doszedłem do siebie. W końcu spytałem:
-No dobrze, kto to będzie robił?
Uśmiechnęła się.
-Jak to kto? No, ja tobie, a ty mnie. Tak na zmianę, albo jednocześnie.
Czułem drętwienie skóry na głowie.
-Jezu!
-Co?
Nie mogłem zapanować nad własnym podnieceniem. Mój penis sterczał już jak głupi.
-Ty mnie poparzysz pokrzywą?!
-No tak. Zresztą, jak chcesz, możesz najpierw poparzyć mnie.
Ta perspektywa wydawała mi się równie budząca potworny dreszczyk emocji.
-Boże! - westchnąłem.
-Co?
-Nic.
-Boisz się?
-Czy się boję?!
Była niesamowita.
Patrzyła jak mały kociak.
Miałem ochotę ją pogłaskać.
-To bardzo przyjemne, - powiedziała.
Mimo, że wielokrotnie robiłem to sam, teraz wydało mi się kompletnym szaleństwem.
-Jezu, Anka!  
-Spróbuj, a zobaczysz, - zachęcała.
Czułem, jak moje serce z każdą minutą bije coraz szybciej.
-Małpo jedna, przez ciebie postradam zmysły!
Zaczęła się śmiać.
-Ty jednak się boisz, - dociekała.
-Nie, nie boję się. Chociaż nie wiem…  Nie mam pojęcia, co będziesz ze mną robiła.
Rechotała coraz głośniej.
-Matko Boska, Anka to wszystko jest nienormalne, chore… rozumiesz?!
W jej oczach znów były te diabelskie ogniki.
-Mamy dużo pokrzyw, - powiedziała z zacięciem.



Nude Petra Verkaik wychodzi z basenu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...