Szukaj na tym blogu

1 maja 2018

Relacje koleżeńskie.

47. Skórzany pasek.

Nie pytałem o nic więcej. Powoli podniosłem się z klęczek i, przez chwilę, stałem obok łóżka. Patrzyła na mnie.
Odruchowo odsunęła się na przeciwległą stronę i wyciągnęła dłonie w moim kierunku. Jej spojrzenie było ciepłe i zachęcające.
Zbliżyłem się bardziej. Dotknęła klamry mojego paska, pociągnęła za nią, zmuszając mnie, bym podszedł jeszcze bardziej.
Patrzyła mi w oczy. Bardzo powoli wysunęła skórzany przedmiot ze sprzączki. Później wyjęła bolczyk z otworu, przewlekła uprząż i puściła ją.
Następnie zwolniła guzik i pociągnęła maszynkę suwaka do dołu. Teraz, to ja,napinałem jak wariat, swoje ciało. Mięśnie moich ud i pośladków pracowały nieustannie, jak podczas intensywnego wysiłku. Penis prężył się jeszcze bardziej, napierał na materiał od środka i domagał natychmiastowego uwolnienia.
Świadomość, że ta maszyna, za chwilę, będzie na wierzchu, przyprawiała mnie o silny zawrót głowy. Patrzyłem na jej nagie, cudownie ponętne, ciało i drżałem z podniecenia.
Zachowywała się, jakby była moją długoletnią kochanką. Dwiema dłońmi chwyciła za kieszenie moich spodni i pociągnęła je do dołu. Zjechały z pośladków i zatrzymały się w okolicy kolan.
W tym samym momencie, Ania przestała się nimi interesować. Jej uwaga skupiła się w całości na moich slipach. Właśnie tam, cienki, elastyczny materiał utworzył pokaźny namiot.
Stopniowo zaczynałem poddawać się cudownemu nastrojowi. Przez moje podbrzusze przebiegały słodkie dreszcze. Miałem wrażenie, że za chwilę spuszczę się i wypełnię moje gacie spermą.
W zasadzie, już teraz, bez jej pomocy, mógłbym zdjąć z siebie całe ubranie, jednak, właśnie ze względu na nią, nie zrobiłem tego. Chciałem dać jej możliwość, takiej samej zabawy z moim ciałem, jaką miałem ja.
Ze wzmożoną uwagą patrzyła na sam szczyt wzniesienia. Po chwili, zbliżyła dłoń i czubkami palców, dotknęła dokładnie na samym środku. Jej pieszczota była tak słodka, że, o mało, nie podskoczyłem z wrażenia.
Na jej drobnej buzi pojawił się jeszcze szerszy uśmiech.
-No, co, bohaterze?! - odezwała się żartobliwie.
Zacisnąłem szczęki. Teraz to ona miała inicjatywę. Bawiła się moim podnieceniem, w taki sam sposób, jak robiłem to przed chwilą sam.
-Rozluźnij się, to tylko delikatne pieszczoty, - powiedziała, ciepłym miękkim głosem.
Napiąłem policzki i z sykiem wypuściłem powietrze.
-Aniu!
-Co? Przecież nic nie robię, - uśmiechnęła się do mnie.
Westchnąłem głośno:
-Boże Aniu!
-Daj spokój. Mam nadzieję, że wytrzymasz trochę dłużej.
-Aniu, Aniu, Aniu… - jęczałem jak nastolatek.
-Nie płacz. Zachowuj się jak mężczyzna. Rozpaliłeś w tym piecu, to teraz musisz podtrzymać ogień.
Na chwilę oderwała ode mnie palce, pozwalając mi się trochę uspokoić. Po kilkunastu sekundach przesunęła je znowu i dotknęła trzonu mojego oręża. Poczułem ich koniuszki na grubej, podłużnej żyle. Dotykała raz przy razie, zupełnie tak, jakby przełączała jakieś przyciski, wgniatając ją do środka.
Raz po raz nabierałem i wypuszczam powietrza, jakbym za chwilę miał zanurkować. Kręciło mi się w głowie. Trudno było mi utrzymać równowagę.
Czułem się bosko, lecz trochę nieswojo. Byłem dojrzałym facetem, a zachowywałem się jak dzieciak. Było mi trochę przed nią wstyd, jednak nie mogłem nic na to poradzić. Z niecierpliwością czekałem na ten jeden, jedyny moment, kiedy wreszcie wydobędzie go na wierzch.
Po chwili skierowała swoje dłonie nieco niżej i zatrzymała się w miejscu, gdzie kończyły się slipy. Pod cieniutkim materiałem kipiały spermą moje jaja. Dotykała delikatnie, jakby bała się je uszkodzić.
Dostałem kolejnych, jeszcze silniejszych, zawrotów głowy.



misteryous and beautiful Anime Art

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...