Szukaj na tym blogu

12 maja 2018

Relacje koleżeńskie.

58. Chciałem doświadczać.

Obserwowałem każdy jej ruch, najdrobniejszą czynność, którą wykonywała. Mojej uwadze nie uszło nawet to, że była coraz bardziej podniecona. Z lubością wsłuchiwałem się gorące odgłosy: westchnienia jęki i ciche zawodzenie. Patrzyłem na jej, naprężone, wygięte do tyłu ciało. Przyglądałem się szeroko rozwartej cipeczce, sterczącej do góry łechtaczce i kipiała we mnie dziecięca radość.
Dokładnie widziałem, jak po obydwu stronach mojego zaganiacza, gęstymi strumieniami, płynęły jej soki. Nie miałem zamiaru tego przerywać. Chciałem jeszcze więcej i więcej. Chciałem doświadczać coraz intensywniej, czuć coraz mocniej, robić z nią coraz odważniejsze rzeczy.
To właśnie w tej chwili, przyszła mi do głowy myśl, że dobrze by było, by odwróciła się w drugą stronę. Nie wiem dlaczego, ale wydawało mi się, że chciałaby spróbować, w ten właśnie, sposób.
No i stało się. Zdążyłem wykonać nieznaczny, ledwie zauważalny gest i, dosłownie w tej samej chwili, odwróciła się do mnie pośladkami. Nie wiem, jak to się działo. Wiem tylko tyle, że czystą rozkoszą było obserwowanie, jak jej dupeczka zaciska się i rozluźnia tuż nad moim podbrzuszem.
To był koncert czystej rozkoszy, grany przez nas i dla nas.
W jakiś czas później Ania opadła do przodu i podparła się dłońmi na moich łydkach. Jej kolana ciasno obejmowały moje uda. Widok, który się przede mną roztaczał, przyprawiał mnie o, niemalże, artystyczną ekscytację.
Jak zahipnotyzowany, wpatrywałem się w obfite, jędrne pośladki. Obserwowałem, jak wahadłowym, płynnym ruchem unosiły się i opadały. Mój twardy, sterczący już jak rakieta, kutas, dziarsko siedział w jej ciasnej norce. Calutki umazany w, jej spienionych i białych już w tej chwili, sokach dostarczał mi całej masy rozkosznych przeżyć. Słodkie, gorące wargi, mocnym, ślimaczym uściskiem, obejmowały go ze wszystkich stron.
Moje, i tak już wysokie, podniecenie rosło jeszcze bardziej. Nie byłem w stanie zapanować nad swoim ciałem. Drżałem, byłem jak galareta. Co tu owijać w bawełnę. Byłem już na granicy wytrysku. Nie potrafiłem zrozumieć, dlaczego jeszcze do tego nie doszło.
Wyjaśnieniem, chyba, było to, że często zmienialiśmy pozycje i tempo naszej zabawy. Robiliśmy to na tyle często, że utrzymując podniecenie na bardzo wysokim poziomie, nie pozwoliliśmy mu przekroczyć granicy, poza którą nie było już odwrotu. Jednocześnie, ciekawość i fascynacja tą drugą osobą, nie pozwalała wkraść się nudzie.
Ilość pomysłów, którą w tym względzie mieliśmy rozsadzała nas od środka. Tylko ramy czasowe tej krótkiej nocy i dość nietypowego miejsca, nie pozwalały nam spróbować wszystkiego, co w nas siedziało.
To było takie proste. Z chwilą, kiedy tylko zaczynaliśmy przyzwyczajać się do jakiejś ruchów, zmienialiśmy je na inne. Nie mogłem zrozumieć, jak w moim małżeńskim w seksie, mogło być tak wiele rutyny. Jak to się stało, że na to pozwoliliśmy?
Teraz, byłem w stanie, w ciągu kilku sekund, zrobić w myślach szybki research tego, co do tej pory razem wyczynialiśmy i jeszcze szybciej, wymyślić coś innego. Skoro kochaliśmy się już w pozycji na jeźdźca do przodu i do tyłu, to teraz pasowałoby, wprowadzić nieznaczne chociażby urozmaicenia.
I w tym właśnie momencie, przyszła mi do głowy szalona myśl. “ A może by tak, zacząć bzykać się na stojąco?” Nie pamiętam, kiedy kochałem się ostatni raz ten sposób. Jeżeli udałoby nam się przeprowadzić wszystko, jak trzeba, byłby to strzał w dziesiątkę. Nie byłem tylko pewny czy Ani ten pomysł wyda się równie ciekawy.


Standing fuck


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...