Szukaj na tym blogu

10 maja 2018

Relacje koleżeńskie.

56. Postawić go do pionu.

Mój fiut, po pozbyciu się całego zapasu nasienia, opadł i, w żaden sposób, nie chciał się już podnieść. Im dłużej to wszystko trwało, tym było coraz gorzej.
Byłem bardzo podniecony, jęczałem i wzdychałem, a moja koleżanka starała się jak mogła, aby postawić go do pionu.Obydwoje bardzo chcieliśmy kontynuować nasze miłosne igraszki.
Wreszcie, po bardzo intensywnej pracy jej ustami, mój żołnierz przybrał pozycję zasadniczą. Uśmiechnąłem się od ucha do ucha.
-To się nazywa musztra, - mruknąłem do zadowolony.
Odpowiedziała równie szerokim uśmiechem.
-Wiem co robię. W moich rękach wszystko twardnieje, - odpowiedziała, pełnym satysfakcji głosem.
Wreszcie mój kutas zachowywał się tak jak należy. Był gruby i twardy jak skała.
Tymczasem, zacząłem zastanawiać się nad dalszym scenariuszem tej cudownej gry. W mojej głowie zaczęło powstawać mnóstwo, w sumie zupełnie niepotrzebnych, pytań.
Kiedy była dla mnie niedostępna i mogłem tylko o niej marzyć, zdawało mi się, że jestem w stu procentach przekonany co do przebiegu najdrobniejszego elementu tej gry. Natomiast teraz, kiedy wszystko miałem już w zasięgu ręki, zastanawiałem się, czy zrobić jakąś jedną, konkretną rzecz.
Przede wszystkim, nie byłem pewny, czy nasze pieszczoty ciągnąć jeszcze przez jakiś czas, czy też może od razu spróbować w nią wejść. Obydwie te możliwości wydawały mi się bardzo atrakcyjne i trudno było mi z którejkolwiek zrezygnować. Już samo zastanawianie się nad tym wszystkim sprawiało, że po mojej skórze zaczęły biegać ciarki.
Tak naprawdę podświadomie byłem przekonany, że raczej stanie się to drugie. Wiedziałem, że Ania włożyła mnóstwo pracy, aby przywrócić mojego Jasia do stanu używalności i teraz, najprawdopodobniej, nie pozwoli na to, aby opadł ponownie.
Tak jak przypuszczałem, okazało się to słuszne.
Ku mojemu zadowoleniu, okrakiem mnie dosiadła. W zasadzie, powinienem był już zapomnieć o wszystkim innym. Tymczasem w mojej głowie zaczęły rodzić się kolejne pytania i niepewności.
Od momentu, kiedy ją poznałem, zawsze, na tysiąc różnych sposobów, wyobrażałem sobie, tą właśnie, sytuację.
Teraz, tak naprawdę, nie widziałem nic. Jak to będzie? Czy będziemy kochać się jak szaleni, czy też gra będzie nieco bardziej stonowana? Nie miałem pojęcia.
Przyznam się szczerze, że moim marzeniem było to, byśmy kochali się jak para dzikich wariatów, jednak doskonale zdawałem sobie sprawę z faktu, że nie wszystko z moich wyobrażeń będzie można zrealizować. Fantazje, to, fantazje, a życie, to życie.
Niemniej nie potrafiłem pozbyć się tych uciążliwych, natarczywych myśli. Zastanawiałem się, jaki to też styl jazdy na moim ogierze, wybierze moja koleżanka? Boże kochany, wszystkiego chciałem spróbować.
Tymczasem, nie wiedziałem, jakie umiejętności i preferencje posiada Ania. Kiedyś nawet wyobrażałem sobie, że, przy jej wzroście i wadze, będzie podskakiwała na mnie, niczym piłka plażowa. To byłoby, nawet, całkiem fajne. Tylko czy, będzie to galop, czy raczej kłus? Wreszcie, czy będę w stanie wytrzymać, narzucone przez nią tempo?
Niezależnie od tego, jak bardzo się starałem, nie potrafiłem w żaden sposób odpowiedzieć na te pytania.
Byłem przekonany, że za chwilę te wszystkie wątpliwości doprowadzą mnie do szaleństwa. To było głupie. Wpadłem w jakiś potworny wir.
Chcąc zachować zdrowy umysł, zadałem sobie inne pytanie. Czego ja sam pragnę?



Hot Toon Brunette Standing Naked

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...