Szukaj na tym blogu

22 maja 2018

Relacje koleżeńskie.

68. Pępuszek.

-Jakie masz preferencje?
-Co?
-Preferencje.
-Preferencje?
-Chodzi mi o to, co lubisz, a czego nie?
-Kurcze… no wiesz…
Udawałem, a ona myślała, że w ogóle nie rozumiem pytania.
-Może inaczej. Co tolerujesz… powiedzmy… w tej dziedzinie?
Wciąż byłem pełen podziwu. Była niesamowita. Mówiłam o tym w tak swobodny sposób. Dla mnie już samo myślenie o pokrzywie było trudne. Sprawiało, że czułem drapanie w okolicy pępka. Nie wiedziałem, jak jej o tym wszystkim powiedzieć.
-No, tak ogólnie, -  zacząłem niepewnie.
Spojrzała na mnie domagając się wyjaśnień.
-Ogólnie… co?
-No… parzenie.
-To wiem, ale gdzie?
-Pępek…  tylko pępek, - jąkałem się.
Widziałem, że ta rozmowa bardzo intensywnie działa także i na moją partnerkę. Patrzyła na mnie i rumieniła się na twarzy, przez co wyglądała prześlicznie. Nie wytrzymałem i przeczesałem dłonią jej spocone włosy.
-To tak jak ja. Ja też lubię pępek, - odezwała się cicho, ale zdecydowanie.
Czułem, że temperatura między nami rośnie z minuty na minutę. Spuściłem się już dwa razy, a wciąż miałem tyle energii.
-Pępek mówisz? -  mruknąłem, czując, jak podniecenie rozsadza mnie od środka.
Zrobiła słodką, maślaną minę.
-Uhu… pępuszek jest najbardziej wrażliwy.
Wszystko, co działo się między mną, a nią, było tak bardzo ekscytujące. Nawet ta rozmowa. I na dodatek, czułem, że to dopiero początek niespodzianek.
-Tak… mów dalej. To bardzo ciekawe.
-Pępuszek… no, ale możesz też spróbować poparzyć mi piersi i pośladki…
Poczułem, że na moim czole pojawiają się duże krople potu. Trudno było mi to wszystko znieść. Jej szczerość i otwartość rozkładały mnie na łopatki.
-Mów, mów, nie przerywaj, - zachęcałem.
-No… też… jeszcze dół brzucha.
-Aha… Gdzieś jeszcze?
Patrzyła mi w oczy i rumieniła się coraz bardziej.
-No wiesz… pachwiny i okolice cipki.
Pozamiatane, było po wszystkim.  Teraz mogłem już myśleć tylko o pokrzywie i moim nieszczęsnym pępku, który za chwilę będzie tego wszystkiego musiał doświadczyć. Znałem to. Znałem to uczucie doskonale. Wiedziałem, jak bardzo potrafi być przykre, a jednocześnie niesamowicie, wręcz kosmicznie, odlotowe. Patrzyłem na nią wielkimi oczami i drżałem na całym ciele.
-Naprawdę?!
-Co, naprawdę?
-Chcesz tego?!
W milczeniu skinęła głową.
-Chcesz być tak poparzona?
Jeszcze raz pokiwała.
-Wytrzymasz?
-Uhu…
-Zdajesz sobie sprawę, że to będzie bardzo bolało?
Oddychała ciężko. Jej oczy znów zrobiły się szkliste i błyszczące. W tej chwili mógłbym z nią zrobić, dosłownie, wszystko i, prawdopodobnie, nie byłoby z jej strony cienia protestu.
-Wiem, jakie są skutki, - powiedziała.
Teraz ja milczałem, nie mogłem wydusić z siebie ani słowa więcej.
-Może nie wszystko na raz, - odezwała się pierwsza.
-Tak?
-Spróbujmy po trochu, co…  tyle ile wytrzymam, dobrze?
Ta dziewczyna rozwalała mnie całkowicie. Była jak słodkie, kruche ciasteczko. Mógłbym schrupać ją na śniadanie.
-No dobrze, zrobię jak zechcesz, - odezwałem się.
Mój penis sterczał już jak rakieta. Był gruby i twardy jak nigdy przedtem. Próbowałem wyobrazić sobie, co za chwilę będzie się działo. Kiedy poczułem to całą swoją osobą wzdrygnąłem się.
-Jeżeli chcemy to zrobić, musimy się pospieszyć, -  usłyszałem w końcu jej głos, - zostało maksymalnie dwie godziny.
-Racja, musimy mieć czas na doprowadzenie się do porządku po tym wszystkim, - zgodziłem się z nią.
Jeżeli chciałem wyjść na dwór, musiałem się ubrać. Założyłem spodnie, oczywiście bez slipów i koszulę. Moja koleżanka zrobiła to samo. Wyglądaliśmy trochę śmiesznie, trochę dziwnie, tacy niezadbani, porozpinani, ze zmierzwionymi włosami i spoceni. Spod niebieskiego mundurka Ani co chwilę wychylały się jej zgrabne piersi, co działało na mnie, jak czerwona płachta na byka.
W końcu otworzyliśmy drzwi i ostrożnie wyszliśmy na zewnątrz. Jak para złodziei, rozejrzeliśmy się po okolicy. Światło. Na wschodzie widać już było różową poświatę, oznaczającą, że za chwilę wzejdzie słońce. Burza ustępowała, stopniowo odsuwając się na zachód. Grzmoty były coraz cichsze, całkowicie przestało padać. Zapowiadał się piękny dzień.

mama chodzi nago do pracy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...