Szukaj na tym blogu

19 maja 2018

Relacje koleżeńskie.


65. Dawno już nie miałem tak dobrego seksu!

Stała pochylona nad łóżkiem, a ja znajdowałem się tuż za jej plecami. Mój fiut powoli wysunął się z jej cipki. Jeszcze przez jakiś czas kapała z niego sperma. Z jej kobiecości także wypływała obfita, biała strużka nasienia. Jej wnętrze wypełnione po brzegi stopniowo uwalniało się od jego nadmiaru.
Jeszcze przez długą chwilę nie mogliśmy dojść do normalnego stanu.
-Och Boże, jak mi dobrze! - westchnąłem głęboko.
Ania wyprostowała się, odwróciła w moją stronę. Później kilkakrotnie, z wielką energią, jakby chcąc wyładować z siebie złość, uderzyła pięściami w moją klatkę piersiową.
-Andrzej, ty kutasie pieprzony, dawno już nie miałem tak dobrego seksu! - powiedziała, pełnym napięcia, głosem.
Chwyciłem duży haust powietrza. Nie bardzo wiedziałem, jak zinterpretować tą jej reakcję.
-Och, ja też, - odpowiedziałem. - Jesteś niesamowita!
Była wykończona. Zacisnęła szczęki i próbowała oddychać przez nos, ale nie bardzo jej to wychodziło.
-Kurwa, ledwie trzymam się na nogach! - powiedziała tak, jakby miała do mnie pretensję. - Coś ty ze mną zrobił, chłopie?!
Byłem w szoku. To miał być komplement. Nie mogłem uwierzyć, że to wszystko właśnie miało miejsce.
-Co ja z tobą robiłem?! Lepiej zapytaj, co ty ze mną zrobiłaś.
Śmiała się. Patrzyłem na jej, wymęczoną, umazaną w nasieniu, koteczkę.
-Jezu, wypełniłem twoją cipkę spermą! - odezwałem się z ekscytacją.
Pokiwała tylko głową.
-No, spompowałeś się we mnie, jak w lalkę, dosłownie, jak wóz strażacki.
Chwyciłem się za skronie.
-Nic się nie stało. Lubię to, - uspokoiła mnie.
Nie mogłem zapanować nad uczuciem błogości, powoli przejmującym władzę nad moim ciałem. Wiedziałem, że jeśli tylko starczyłoby czasu, zrobilibyśmy to po raz kolejny, i kolejny.
-Matko Boska! To niesamowite, jak mi dobrze, - powiedziałem.
-Mnie teże, - uśmiechnęła się.
-Zaspokoiłem cię? - spytałem niepewnie.
Zrobiła maślane oczy i musnęła moje wargi swoimi ustami.
-Jestem usatysfakcjonowana.
Czułem, że jest roztrzęsiona. Próbowała uspokoić swój oddech. Widziałem, jak wiele z siebie dała. Miałem wrażenie, jakbym dostał super fajny prezent.
-Chciałem ci podziękować, Aniu, - powiedziałem.
Spojrzała mi w oczy i zapytała:
-Za co?
Odgarnąłem włosy z jej spoconego czoła.
-Za to… - wyjaśniłem, wskazując na jej cipkę.
Machnęła dłonią i znów się uśmiechnęła.
-Ah… nie dziękuj. Za to się nie dziękuje.
-Dziękuje się, - zaprzeczyłem.
-Nie.
-Ależ tak, - przekomarzaliśmy się.
-Tak smakuje seks pozamałżeński, - powiedziała na koniec i zaczęła się śmiać.
Po chwili wpadła w moje ramiona. Trzęsła się jak galareta, ale czułem, że jest bardzo szczęśliwa.
Staliśmy nago na środku małego pomieszczenia, objęci ramionami i mocno przytuleni do siebie. Swoim ciałem czułem szybkie bicie jej serca. Łomotało, jak rozpędzony pociąg.
Ja także czułem się jak kurczak, który wszedł na minę. To było coś więcej niż, tylko seks.
-Aniu, nie mogę się uspokoić. Nie wiem co się ze mną dzieje.
-Ja też tego nie wiem.
-Chyba się w tobie zakochałem.
Spojrzała na mnie i zmarszczyła brwi.
-Daj spokój. Głupoty gadasz.
-Boże, nie wiem, ale to chyba prawda.
-To niemożliwe.
-Jak to?
-Zrozum, obydwoje jesteśmy w związkach małżeńskich.
-No i co z tego.
-Nie możemy, to nierealne, - odpowiedziała ciepło, ale stanowczo.
Nie dałem się przekonać. Chciałem powiedzieć jej wszystko, co czuję.
-Boże, mógłbym to robić z tobą cały czas, bez przerwy, wszędzie. Rozumiesz?! Mam wrażenie, jakbym znał cię od zawsze dziewczyno!
Ze wszystkich sił starała się uspokoić rozchwiany oddech.
-Jezu, za daleko to wszystko zaszło. Wiedziałam, że tak będzie. Andrzej, to tylko seks. Nic więcej nas nie łączy rozumiesz?! - mówiła tak, jakby chciała zaprzeczyć wszystkiemu, co się z nami działo.
Mówiliśmy jedno, a czuliśmy, co innego. Rozum i serce poszły w dwóch przeciwnych kierunkach. To wszystko było o wiele trudniejsze, niż nam się na początku wydawało.
Tak naprawdę, nie wiedzieliśmy, czy powinniśmy to w tej chwili skończyć, dać sobie spokój. Tylko jak?
To nie miało sensu, przyszłości. Czy, w ogóle, dać sobie spokój ze wszystkim? Czy przerwać to, co zaczynało się między tworzyć, mimo, że było tak cudowne?
Niezależnie od tego, co miałoby się stać w dalszej perspektywie: dziś, jutro, pojutrze, za tydzień, czy za miesiąc, w tej chwili, w tej jednej chwili, teraz, tej nocy, nie chcieliśmy tego przerywać. Trudno było nam się od siebie oderwać, ubrać się, oporządzić i normalnie przejść do codziennych obowiązków. Normalnie zakończyć tą służbę.
Byliśmy kompletnie rozbici. Znajdowaliśmy się w innym świecie. Zdawało nam się, że szybujemy gdzieś daleko w obłokach, nieobecni, z dala od całego świata i tego wszystkiego, co się w nim działo. Czuliśmy, że chcemy to ciągnąć tak długo jak tylko się da.
-Chcesz jeszcze? - spytałem cicho.
Pokiwała głową.
-A ty?
-Chcę.

Office-Sex GIF -- Cowgirl Riding Dick

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...