25. Bumerang.
Odwróciła głowę, otworzyła oczy i uważnie spojrzała w moją stronę. Jej kasztanowe, niczym nie związane włosy, rozsypały się po plecach i ramionach. Uniosła do góry rękę tak, jakby chciała się porządnie przeciągnąć. Oczywiście, miało to swój cel.
Spod cienkiego materiału wyraźnie prześwitywały, nie za duże, ale krągłe, jędrne piersi. W tej chwili, bez trudu mogłem dostrzec ich ciemniejsze brodawki oraz sztywne, sterczące sutki. Była oszałamiająca.
Szczupła sylwetka, płaski brzuch i zgrabne uda tej młodej dziewczyny, sprawiały, że podnieciłem się do granic swoich możliwości. Drżałem. Nie byłem w stanie myśleć o niczym innym, jak tylko o seksie z nią, o słodkich pieszczotach i gorącej, ostrej penetracji. Moja wyobraźnia szalała. Nie byłem w stanie uwierzyć w to, jak szybko zawróciła mi w głowie, jak szybko stała się moją obsesją.
Co tu dużo ukrywać, najnormalniej w świecie, bawiła się mną. Właściwie, nie wiem czemu tak się zachowywała. Chociaż, może i wiem. Od początku to widziałem, ale było to tak przyjemne, że nie chciałem nic zmieniać. Wyrwany ze snu, ale już tak bardzo wszystkiego świadomy, czekałem na dalszy bieg wypadków.
Jej krótka sukienka podciągnięta była do połowy zgrabnych, oszałamiających pośladków, jednoznacznie sugerując, na co ta laska miała ochotę. Wszystko, co tej chwili się działo, miało swój konkretny cel. Nawet te jej, splecione ze sobą, nogi. One były już o dopełnieniem wszystkiego i mówiły same za siebie.
Natomiast, bose stopy, tu muszę przyznać się do swojej słabości, rozbroiły mnie doszczętnie. Niesamowicie mnie jarały i miałem ochotę rzucić się na nią. Nie wiem dlaczego, jeszcze tego nie zrobiłem. Może dlatego, że była dziewczyną mojego dobrego kolegi i chciałem zachować chociaż jakieś pozory. Obawiałem się jednak, że mojej i silnej woli na zbyt długo nie wystarczy.
“Trudno” ; pomyślałem - “jestem tylko człowiekiem. Przecież nie zabiję się z czego powodu. Zresztą, ona sama tutaj przyszła.”
Podciągnęła sukienkę w taki sposób, że gdybym trochę lepiej się postarał, mógłbym zobaczyć to, co pod nią było. Nie musiałem specjalnie kombinować. Wystarczyło, abym nieco zmienił pozycję.
Tymczasem ona grała dalej, doprowadzając mnie na skraj rozpaczy. Tak naprawdę, mój kutas już dawno się poddał i podjął tą decyzję, ale nie chciałem od razu rzucać wszystkiego na jedną szalę. Nie wiedziałem, co z tego wyniknie. Chociaż, po ostatnich wydarzeniach na tej wyspie, mogłem się wszystkiego spodziewać.
Na jej ślicznej, młodej buzi pojawił się kokieteryjny uśmiech: delikatny, ciepły i zapraszający.
-Jolka, Jola… czy ty wiesz, co robisz? - rzuciłem retoryczne pytanie.
Pytanie było bardzo retoryczne. Doskonale zdałem sobie sprawę z faktu, że ona jednak wie i nie muszę jej niczego uświadamiać. W innym wypadku najnormalniej w świecie, by jej tutaj nie było.
Dziwne było też to, o czym w tej chwili myślałem. Z jednej strony, starałem się ją strofować za nieodpowiednie zachowanie, a z drugiej zastanawiałem się, co ma pod sukienką. Byłem przekonany, że pod spodem i nie ma majtek. Im bardziej starałem się odpędzić tą myśl, tym silniej do mnie wracała. Była jak bumerang.
Wiedziałem, że za chwilę pokaże mi swoją cipkę. Już gotowałem i się w środku. Jeszcze minutę, czy dwie walczyłem ze sobą i w końcu zrezygnowałem.
-Jola, och Jola, - westchnąłem, kiedy wciąż tak na mnie patrzyła.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz