Szukaj na tym blogu

1 grudnia 2018

Syrena.

13. Rżnąłem ją na stojąco.

Dopiero po dłuższej chwili, chyba nie mogąc się już doczekać, pani profesor mocno zbliżyła się do mnie swoimi biodrami. Wchodziłem w nią coraz głębiej, coraz bardziej nadziewała się na mój rożen. Jej cipka była, jak kurczak przygotowany do pieczenia. Przyjęła mnie z głośnym mlaśnięciem.
-Och, pani profesor! - westchnąłem.
Nie mogłem już doczekać się kolejnego kroku. Całowałem jej szyję. Ona trzymała mnie za kark, a kiedy już w niej porządnie siedziałem, chwyciła moją drugą dłoń i prowadziła ją po swoich piersiach. Robiła to w taki sposób, że od razu wiedziałem w czym rzecz.  Byłem szczęśliwy, wiedząc, że mogę się czegoś od niej nauczyć, czegoś więcej, niż język niemiecki. Było mi tak dobrze, tak cudownie. Każda sekunda z tą kobietą, była niesamowitym doświadczeniem.
W pewnym momencie, kiedy poczułem się już bardziej pewnie położyłem dłonie na jej biodrach i uśmiechnąłem się. Odsunęła się ode mnie trochę dalej i spojrzała na moją twarz, a później odezwała się:
-Wiedziałam, że ci się spodoba.
Byliśmy w preludium gorącego stosunku. Byliśmy tak blisko, ja i moja pani profesor od niemieckiego. Mój, napęczniały do granic możliwości, taran siedział swoim łbem w samym przedsionku jej słodkiej, mokrej i upojnie wilgotnej, cipki. Poruszała biodrami w prawo i w lewo, przyprawiając mnie o kolejne silne zawroty głowy.
-Tak może być, pani profesor? - wyszeptałem cicho.
-Ach tak, tak, jesteś dobry, - westchnęła mi w twarz.
Później zrobiłem coś, czemu sam się dziwiłem. Właściwie, nie było czemu się dziwić. Był środek upalnego lata, duszna i parna noc. Staliśmy po kolana w wodzie, a mój zaganiacz zanurkował właśnie jej ciasną cipkę. Wszystkie grzechy, które popełniłem do tej pory, mogły być mi wybaczone. To zdarzenie przewyższało je swoimi rozmiarami znacznie.
Tak jakoś wyszło, że z tej mojej bezradności i dziecięcego zagubienia ujawniła się ogólna sprawność fizyczna. Sprawność, którą zawsze miałem, ale jakoś nigdy nie umiałem jej w pełni wyeksponować.
Podobało mi się zaskoczenie w jej oczach, kiedy chwyciłem ją mocno za udo. Podniosłem jej nogę wysoko do góry i zarzuciłem na swoje ramię. Wybuchła śmiechem, ale, o mało, się nie przewróciła.
To było zabawne, podniecające i takie  dziewicze. Tracąc równowagę, podparła się na jakimś kamieniu za sobą. Drugą dłonią chwyciła mnie za rękę.
W tej pozycji, z jej kolanem na moim ramieniu, wprawiłem swoje pośladki w ruch posuwisto zwrotny, co miało najdobitniej świadczyć o tym, że, mimo mojego młodego wieku, nie jest to dla mnie pierwszyzna. Chociaż, tak naprawdę, w tej pozycji, był to mój debiut.
Rżnąłem ją na stojąco: ostro, szybko i gwałtownie. Wchodziłem i wychodziłem, wchodziłem i wychodziłem… byłem jak dzikie zwierzę. Nie mogłem nasycić się tą chwilą, chciałem wziąć jak najwięcej, tyle, ile tylko zdołam. Wiedziałem, że ta sytuacja nigdy więcej się już nie powtórzy.
Jęczała, wzdychała, pokrzykiwała:
-Och Marku, Marku! Tak mi dobrze! Och ruchaj mnie! Och ruchaj mnie chłopcze mocno! Moja cipka potrzebuje twojego kutasa! Och tak mi dobrze!!!
Poruszałem biodrami do przodu i do tyłu, do przodu i do tyłu… coraz szybciej, coraz bardziej gwałtownie. Orgazm był tuż-tuż. Byłem bardzo, ale to bardzo podniecony.
Później to ona mnie zaskoczyła. Nawet przez chwilę nie pozostawała bierna. Uniosła swoją twarz i wtopiła swoje delikatne wargi w mojej gorące i spragnione usta. Kochaliśmy się jak para nastolatków: dziko, gorąco i namiętnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...