Szukaj na tym blogu

21 grudnia 2018

Syrena.

33. Przeciąg.

Ona sama, zamiast starać się to powstrzymać, jakoś temu zaradzić, jednym, mocnym pchnięciem i nabiciem się na mojego kutasa do samego końca, dała mi do zrozumienia w sposób jasny i niesprzeczny, że nie zamierza i nie chce nic już zatrzymywać. Śmiała się przy tym słodko i rozkosznie tak, jakby właśnie o to jej chodziło.
Tymczasem ja, pełny lęku i niepewności, całkowicie już straciłem kontrolę nad sobą.  Boże, jak było mi wtedy dobrze! Świadomość wypełniającej się po brzegi moim nasieniem jej gorącej cipeczki, odbierała mi resztki człowieczeństwa. Kurwa, im więcej było spermy w jej brzoskwince, tym bardziej rewelacyjnie się czułem! Trudno to wyjaśnić, ale dygotałem jak galareta, nie mogąc przestać pompować w jej jaskinię miłości.  
Odchylając głowę do tyłu ze słodkim wyrazem twarzy wyrzuciła z siebie:
-O, ja pierniczę, jak nie jest dobrze!
Po chwili uniosła się do góry na tyle mocno, że mój fiut bardzo powoli, ale systematycznie, zaczął się w niej wysuwać, a obfite potoki białego, gęstego budyniu ze wszystkich stron zalały jej anielską bułeczkę. Włożyła rękę między swoje uda i przytrzymała głowicę. Ze zdziwieniem stwierdziłem, że jeszcze płynie ze mnie nasienie.  Wprawdzie nie tak mocno jak na początku, ale jednak. Wydobywało się leniwym strumieniem, pokrywając jej łechtaczkę grubą warstwą aromatycznej wydzieliny.
Wszystko, co się działo w tej chwili było tak niesamowite. Ogarnęła mnie słodycz, która zdawała się nie mieć końca.
Nagle nastąpiła sekwencja zdarzeń, która poderwała nas na równe nogi. Stało się to dosłownie w jednej chwili, ale żeby lepiej wam to uzmysłowić zacznę od początku.
Najpierw usłyszałem, że drzwi wejściowe do budynku otworzyły się z głośnym trzaskiem. Pierwsza myśl, jaka, w tej chwili, przyszła mi do głowy to to, że nasi koledzy wrócili z imprezy i trzeba się zbierać. Nie było jednak czasu, aby nad tym się głębiej zastanowić. Sekundę później to samo stało się z wejściem do naszej sali. Miałem wrażenie, że ktoś, nie używając klamki, wywalił skrzydło z tak zwanego buta. Jednak nie było to jeszcze najgorsze, co mogło nas spotkać.
W następnej kolejności, okno, jakby wyrzucone z siłą wybuchu, wyskoczyło z całą ramą i znalazło się na środku pomieszczenia. Posypały się kawałki szkła, które rykoszetami odbiły się od wszystkiego, co napotkały na swojej drodze.  Solidna, ciężka konstrukcja zmiażdżyła przedmioty znajdujące się pod spodem. Dobrze, że nie wybraliśmy opcji kochania się na podłodze. Najprawdopodobniej doznali byśmy ciężkich obrażeń.
Jeszcze później, przez całą salę przebiegł wiatr. Był jak fala uderzeniowa podczas eksplozji bomby atomowej. Najpierw w jedną stronę, a później z powrotem. Na koniec mnastąpiła kompletna cisza. Nie trwała długo: kilkanaście, może kilkadziesiąt sekund, ale była tak przerażająca, że poczułem jak na całej mojej skórze unoszą się włosy.
Mieszkańcy domu, głównie Polacy, wyszli na korytarz. Teraz zapewne pomyśleliby sobie, że był zamach, że ktoś podłożył bombę, ale wtedy, raczej, nie słyszało się o takich rzeczach. Jeżeli już, to sporadycznie i tylko w telewizji. W zamian dobiegły nas wystraszone głosy:
-Co się stało?
-Chyba przeciąg.
-Gdzie to?
-Nie wiem. Wydaje mi się, że pod piętnastką.
-Chodźmy zobaczyć.
Już po chwili wszyscy myli w naszym pokoju. Z chrzęstem odłamków pod butami, omijając rumowisko na środku, sprawdzali, czy nikomu nic się nie stało. Dobrze, że Joasia, wykorzystując chwilowe zamieszanie, zdążyła zejść z łóżka i wmieszać w tłum.

Phantasma 2

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...