18. Jej obraz.
-Schnell! Es muss sein! Wir werden sie heute fangen! - usłyszeliśmy wyraźne słowa jednego z nich.
Z zapytaniem w oczach, spojrzałem na moją towarzyszkę. Wzruszyła tylko ramionami. W tym samym czasie, jeszcze raz rozległy się głośne słowa:
-Sie muss irgendwo hier sein!
Mimo, że przez kilka lat uczyłem się niemieckiego, niestety, nic nie rozumiałem. W mojej głowie nagle powstała pustka. To było dziwne i nietypowe. Bezradnie patrzyłem na moją panią profesor.
Siedziała skulona za dużym głazem. Drżała. Nie wiedziałem tylko z jakiego powodu: z zimna, czy ze strachu? Starała się schować swoje piersi między ramionami.
Nie miałem pojęcia, jak ją mam traktować. Kim dla mnie teraz była? Jak miałem się do niej odnosić? Mówić po imieniu, czy też, tak jak do tej pory, per pani?
Dziwne było to, że właśnie takie myśli pojawiały się w mojej głowie. Jednak, w ciągu ostatnich kilku godzin wydarzyło się tyle, że kolejne fakty, coraz mniej mnie zaskakiwały.
Patrzyłem na nią. Nie rozumiałem, co się dzieje, a jednocześnie miałem w pamięci świeży obraz tego wszystkiego, co zaszło tak niedawno. Patrzyłem, jak oniemiały. Była taka śliczna. Krągłości jej ciała odbijały się w blasku księżyca. Miała piasek na plecach i pupie, zresztą tak, jak ja.
-Kogoś szukają, - odezwała się w końcu, - chyba kobiety.
Jakoś udało nam się wybrnąć z tej opresji. Po jakimś czasie łódź oddaliła się i znów nastała, niczym nie zmącona, cisza. Dość długo szukaliśmy porozrzucanych po plaży części jej garderoby. Wszystko było przemoczone morską wodą. Trzeba każdą rzecz płukać i wykręcać.
Przyznam, że było to dość zabawne, ale też bardzo subtelne i erotyczne. Ja sam pomagałem jej założyć mokre majteczki na dużą krągłą dupcię. Znów drżałem z podniecenia.
Mokry cienki materiał, jakby, się skurczył i trzeba było podciągać go z każdej strony. Po raz kolejny miałem okazję patrzeć na jej słodką cipkę pokrytą chodnikiem jasnego zarostu.
Stojąc za nią, niby przypadkiem, przejechałem dłońmi po jej biodrach i pośladkach. Westchnęła tylko cicho i otarła się pupą moje podbrzusze.
Później pomogłem zapiąć biustonosz. Kiedy to robiłem, odwróciła głowę i złożyła na moich ustach przelotny, delikatny, lecz gorący pocałunek.
Bardzo chciałem to wszystko powtórzyć. Marzyłem, że kiedyś, gdzieś znów się spotkamy, że znów będziemy tylko we dwoje, lecz wiedziałem, że to tylko marzenia. Moje było tylko to, co już otrzymałem.
Tak wróciliśmy do naszego miejsca zakwaterowania. Staraliśmy się zachowywać, w miarę, normalnie i nie wzbudzać niepotrzebnych podejrzeń. Dobrze, że była noc i wszyscy już spali. Nawet koledzy wrócili z, przeciągającej się, imprezy.
O tym, co się stało, nikomu nie wspomniałem, nikomu ani słowem. Jakoś nie miałem odwagi. To było zbyt osobiste, zbyt żywe w mojej pamięci. Zawsze lubiłem się chwalić takimi rzeczami, ale nie tym razem. Myśl o tym, że pani Bożenka mogłaby mieć z mojego powodu jakieś kłopoty, była dla mnie wręcz bolesna.
Można powiedzieć, że do końca szkoły, rzeczywiście stało się to naszą wspólną tajemnicą. Nikt, poza nami, nie wiedział, że byłem wtedy tak daleko, że kochałem się z nią na plaży tak gorąco i namiętnie. Podejrzewam, że nikomu raczej do głowy nawet taka myśl nie przyszła.
Dni mijały, a my zachowywaliśmy się nadzwyczaj poprawnie. Zachowywaliśmy się jak uczeń i nauczycielka. Czasami tylko, mijając się na korytarzu, czy w stołówce, wymieniliśmy porozumiewawcze, dyskretne spojrzenie.
To nie był jednak tylko zwykły seks, który nie pozostawił po sobie śladu. Byłem młody i nie przeżyłem jeszcze swojej pierwszej miłości a, ta kobieta była cały czas gdzieś w mojej pamięci. Cały czas miałem przed oczami jej obraz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz