31. Pokusa.
Wysunęła daleko język i zaczęła nim przeciągać od samej podstawy aż do czubka: raz, drugi, trzeci… Za każdym razem pozostawiała wilgotny ślad. Kiedy stwierdziła, że mój chuj jest już dostatecznie mokry ze wszystkich stron, skupiła się na czyszczeniu samej głowicy. Jej mały, zwinny języczek, a właściwie sam jego czubek, tańczył, wirował i obracał się we wszystkich, możliwych zakamarkach.
Czułem, jak sperma pod olbrzymim ciśnieniem, zbiera się gdzieś ukorzenia i, niczym czołgowy pocisk, szykuje się do wystrzału. Tymczasem ona, jakby nie zdawała sobie z tego sprawy. Jakby ważne było dla niej tylko to, aby nie opuścić nawet milimetra.
Dopiero w ostatnim, krytycznym momencie, kiedy byłem już całkowicie przekonany, że nie dam rady wytrzymać ani minuty dłużej i zacząłem to otwarcie manifestować głośnymi jękami, przestała. Jak gdyby nigdy nic, uniosła się do pionu, przechyliła głowę na jeden bok i spojrzała mi w oczy z ciepłym, rozbrajającym uśmiechem.
-No co, to dopiero rozgrzewka, - powiedziała szczerze.
Dyszałem, jak zziajany koń. Myślałem, że to są już moje ostatnie minuty. Mój kutas rozpaczliwie domagał się kolejnych pieszczot. Wystarczył tylko drobny ruch jej ręką, aby było pozamiatane. Nie musiałbym się już tak męczyć. Niestety, nie dała mi takiej możliwości, a każda kolejna sekunda sprawiała, że to najważniejsze, największe napięcie mijało. Nie wiedziałem, czy mam się cieszyć, czy złościć.
Była taka słodka, tak niesamowicie podniecająca, i patrzyła na mnie w taki sposób, że, dosłownie, mógłbym rozerwać ją na kawałeczki i zjeść jeden po drugim. Moja pała była w niesamowitej rozterce. Z jednej strony i chciała to wszystko zakończyć potężnym wytryskiem, a z drugiej, trwać w tym stanie w nieskończoność. Gdyby dało się te dwie rzeczy połączyć, byłbym najszczęśliwszym facetem na świecie.
Tymczasem, dziewczyna wgramoliła się na moje biodra szerokim okrakiem, włożyła dłonie między swoje uda i zakryła nimi rozgrzaną, wilgotną cipeczkę. Mój, szalejący z podniecenia bambus, krzątał się gdzieś za jej pośladkami i nie wiedział, jaki ruch ma dalej wykonać. Wpieprzyć się jej dupkę, cipkę, czy też tak pozostać?
Drżałem na całym ciele, ale tą decyzję postanowiłem zostawić jej. Nie mogłem się doczekać, kiedy poczuję na swoim zaganiaczu te delikatne paluszki, wciskające go w któryś z obłędnie ciasnych otworków. Przez dłuższą chwilę nie uzyskałem żadnej odpowiedzi.
Laska zajmowała się sama sobą. Nie mogłem widzieć, co dokładnie robi, ale nie było to trudne do wydedukowania. Siedziała tak na mnie okrakiem, z dłońmi wciśniętymi w swoje krocze, ramionami rozgniatającymi jędrne piersi i patrzyła. Dopiero po jakimś czasie odezwała się niepewnie:
-Chodźmy na łóżko.
Uśmiechnąłem się i pokiwałem głową.
Już po chwili znajdowaliśmy się na moim posłaniu pod samym sufitem. Było niesamowicie. Pełni energii i radości postanowiliśmy od razu przejść do rzeczy.
Nie wiedziałem ile czasu może zająć nam ta gorąca zabawa. Miałem tylko nadzieję, że zdążymy skończyć, zanim wrócą koledzy z imprezy. Mieli pojawić się między trzecią a czwartą nad ranem. Teoretycznie, nie musieliśmy się aż tak bardzo spieszyć, ale gdyby się tutaj zjawili przed czasem i zastali nas podczas intymnego zbliżenia, najprawdopodobniej, dowiedziałby się o tym jej chłopak. W najlepszym wypadku dostałbym po pysku i stracił przyjaciela. Dużo więc ryzykowaliśmy. Niemniej, pokusa była na tyle silna, że nie potrafiliśmy się oprzeć.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz