15. Prosto do celu.
Na sam koniec, kiedy nie mogłem już dłużej wytrzymać, kiedy moje pożądanie sięgnęło zenitu, położyłem ją na piasku. Nie zrobiłem tego jednak gwałtownie, po chamsku. Wręcz przeciwnie. Delikatnie i ostrożnie ułożyłem ją na wilgotnej plaży, tuż poza granicą przyboju fal.
Po chwili zaszedłem ją od strony pośladków i uniosłem jej kolana wysoko do góry. Po kilku sekundach, kiedy stwierdziłem, nie zdołam zrobić tego, co zamierzam, przesunąłem je jeszcze dalej. Dopiero, kiedy dotknęły jej brzucha i piersi, stwierdziłem, że jest okej. Dopiero teraz szeroko rozłożyłem jej uda. Rozjechały się jak brama do garażu.
Moja pani profesor wyglądała przecudnie. Z całą pewnością mogę stwierdzić, że jeszcze nigdy jej takiej nie widziałem. Była gotowa i chętna na przyjęcie mojego twardego kutasa. Jej nóżki rozstawione były tak szeroko, że gdyby była w innej pozycji, pewnie zrobiłaby szpagat.
Byłem młody i nie miałem zbyt dużego doświadczenia w tej dziedzinie. Widok tak ułożonej kobiety, przyprawiał mnie o palpitacje serca. Oddawała mi w posiadanie całą siebie. Mogłem brać ile tylko chciałem. Jej słodka cipeczka była całkowicie do mojej dyspozycji.
Teraz była zupełnie inną osobą. Nie protestowała, nie stawiała warunków. Stała się uległa i oddana.
Ostrożnie, ciągnąc kolanami po piasku, zbliżyłem się do niej. To była ta chwila. Chwyciłem swoją twardą, wielką fujarę w garść i wygiąłem do dołu. Następnie skierowałem w wejście jej otwartej jaskini miłości.
Robiła na mnie ogromne wrażenie. Nie wyglądała jak nauczycielka ze szkoły. Teraz była po prostu piękną kobietą, całkowicie oddaną do mojej dyspozycji. Tak, moja pani profesor leżała na piasku. Leżała w blasku księżyca, z rękami i nogami rozłożonymi we wszystkie strony. Jej jasne, bujne włosy rozrzucone były po plaży niczym złote fale. Przymknęła powieki, wzdychała ciężko i czekała. Czekała na to, co się za chwilę stanie. Przekroczyłem pewną granicę, tak naprawdę, nie zdając sobie sprawy, z tego, co się dzieje. Liczyła się tylko ta chwila, te kilka minut w blasku księżyca.
Wziąłem swoją fujarę w garść i skierowałem prosto do celu. Prosto, bez zastanawiania się. Już tak niewiele brakowało zarówno mnie jak i jej. Chciałem tego bardzo. Pragnąłem spełnienia z nią.
Cóż to była za kobieta! Była istną mieszanką wybuchową. Było mi z nią tak cudownie, tak przyjemnie, że nie wyobrażałem sobie, iż można byłoby to przerwać. Wszystko działo się powoli i ostrożnie. Nie spieszyłem się nigdzie, nie było takiej potrzeby. Czułem każdy, unoszący się włos na głowie, każdy kurczący się mięsień. Czułem wzbierającą we mnie powoli falę rozkoszy. Wiedziałem, że za moment to się stanie. Czekałem na to.
Obydwoje wkroczyliśmy w cudowny świat słodkich i gorących doznań. Świadomość, że robię to z moją nauczycielką, że jest to coś zakazanego, jeszcze bardziej potęgowała napięcie. Wszystko działo się jak w zwolnionym tempie, klatka po klatce.
Zamknęła oczy, przechyliła głowę na jeden bok i oddychała ciężko. Była całkowicie skupiona na swoich i moich doznaniach. Zarzuciła mi stopy na ramiona. Patrzyła mi w oczy. Uśmiechnąłem się ciepło, a później, powoli i z wyczuciem, chwyciłem ją za cycki. Były bardzo duże, sprężyste, a jednocześnie dość miękkie. Byłem szczęśliwy, że mogę trzymać je w dłoniach. To było bardzo przyjemne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz