60. Skąd wiesz, że to jest piekło?
Kiedy, bardzo powoli, się z niej wysuwał, pozostawiając w środku swoje gęste nasienie, całkowicie straciła poczucie rzeczywistości. Miała wrażenie, że obudziła się w nowym świecie, w całkowicie nowym miejscu, na obcej planecie. Wychodził bardzo powoli, milimetr po milimetrze. Nigdzie się nie spieszył tak, jakby to także miało swój sens i znaczenie. Potężna ilość spermy, jaką ją wypełnił, tworząc ciśnienie, sama wypychała na zewnątrz jego wielką lagę. Dziewczyna drżała czując, że chce odpłynąć, zatracić się nieprzytomnie w tym wszystkim.
Nie było już koleżanki. Nie zastanawiała się nad tym w ogóle. Nie zadawała sobie pytania, gdzie ona może być, co się z nią stało? “Pieprzyć, to jakie to ma teraz znaczenie.” Leżała płasko na brzuchu, z szeroko rozstawionymi udami, tak szeroko, jak tylko mogła, tak szeroko, aby dać mu jak najwięcej miejsca na posuwanie jej gorącej, spragnionej pizdeczki. Leżała płasko, wciśnięta w poduszkę, z dłońmi splecionymi na głowie, jeszcze bardziej odizolowywającymi ją od całego świata zewnętrznego. Tylko jej dupa wypięta była do góry, te jej jędrne pośladki. Czekała biernie, bojąc się odwrócić, bojąc się spojrzeć mu w twarz. Czuła, jak cała drży, jak dygocze i jej ciało. Była jak osikowy listek na wietrze. Każdy, najmniejszy dotyk sprawiał rozkosz.
Wysunął się prawie w całości. Wielka, gruba głowica, sztywną, napęczniała żyłą, zahaczyła za jej płatki i pociągnęła za sobą. Kiedy wyszedł całkowicie, nasienie, gładkim, gęstym i miękkim strumieniem, wydostało się na zewnątrz, tworząc na białym prześcieradle szeroką kałużę. Właśnie tak było wspaniale. Nie chciała nic zmieniać. Wreszcie się dopełniło. Chciała, po prostu, zasnąć.
***
-Zabij mnie, - jęknęła z przejęciem.
Leżała na plecach, w dłoniach trzymała własne piersi, ściskała je mocno, ugniatała. W ustach czuła suchość. Sklejone od łez powieki, nie chciały się otworzyć, ale oczy błyszczały blaskiem szczęścia.
Alicja klęcząc, pochyla się nad jej twarzą i co chwilę składała na jej policzkach słodkie, delikatne pocałunki.
-Wszystko w porządku? - spytała z troską w głosie.
-Och, zabij mnie Alicjo.
Przyjaciółka uśmiechała się.
-Doświadczyłaś, - powiedziała w końcu.
Eliza skinęła samymi powiekami.
-Tak, - powiedziała cicho, - doświadczyłam. Był tu.
Teraz nastąpiła chwila ciszy. Ten bezgłos zdawał się wyrażać napięcie, które się wytworzyło między nimi.
-Alu, ja nie chcę wracać do rzeczywistości. Powiedz mi, gdzie on jest?
Alicja tylko wzruszyła ramionami.
-Nie wiem, kruszynko. Tak już jest. Pojawia się i znika. Pojawia się wtedy, kiedy sam chce.
-Alu, - odezwała się Eliza, - czy my… czy to jest choroba?
Alicja znów wzruszyła ramionami.
-Nie wiem, nie mam pojęcia, Liza.
-Boże, co się z nami dzieje? Czy my umarłyśmy i trafiłyśmy do piekła?
Ala patrzyła na nią z jeszcze większą troską i współczuciem. Jednocześnie, obserwowała ją z błyskiem podniecenia w oczach.
-Skąd wiesz? - przerwała na chwilę, - Skąd wiesz, że to jest piekło? - wyszeptała w końcu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz