Szukaj na tym blogu

11 września 2019

Niewidzialny kochanek.


61. Dobrze ci, suko?!

-Kładź się, ty stara kurwo! - usłyszała stanowczy rozkaz. Czuła, jak jej cipka szarpnęła się w gwałtownym skurczu, domagając się kolejnego, ostrego pieprzenia, kolejnego wniknięcia w nią solidnego kawałka mięsa. Po raz kolejny nie zareagowała. 


To niesamowite szaleństwo miało się jeszcze nie skończyć. Nie było dane tym dziewczynom, zająć się sobą, całkowicie sobą, zapomnieć o tym ogierze, który pojawił się w ich otoczeniu i przenikał, niczym duch, każdą chwilę, którą razem spędzały. Nie były w stanie ani go powstrzymać, ani w jakikolwiek sposób nad tym zapanować. Nie były w stanie nic zrobić. Tak się im przynajmniej w tej chwili zdawało. To było dziwne, niesamowite, a jednocześnie tak na wskroś przejmujące, że obydwie drżały w lęku, oczekiwaniu i napięciu, we wciąż narastającym podnieceniu i pragnieniu spełnienia, pragnieniu rzucenia się na głęboką wodę, jeszcze głębszą niż do tej pory, pragnieniu doświadczenia więcej i więcej, pragnieniu zatracenia się. 
Nagle stało się coś, czego oczywiście mogły się spodziewać, ale tak naprawdę, nie mogły do końca przewidzieć. Alicja poczuła, że ktoś szarpnął ją za ramię. Koleżanka leżała na łóżku, więc to nie mogła być ona. Nie wystraszyła się. W jakiś dziwny sposób wiedziała, że to był on. Delikatnie i spokojnie odwróciła głowę. Nikogo tam nie zobaczyła, tylko pusty pokój za nią i nic więcej. 
Szarpnięcie powtórzyło się, ale ona znów nie zareagowała. Czekała, trudno powiedzieć, na co. Czy na dalszy bieg wydarzeń? Zdawało się, że zignorowała ten, dość gwałtowny, gest, ale niespodzianka, której miała doświadczyć, była warta tej nieuwagi, na którą sobie pozwoliła. 
-Kładź się, usłyszała cichy, lecz wyraźny szept przy swoim lewym uchu. 
Wstrzymała oddech, drżała. 
-Kładź się, ty stara kurwo! - usłyszała stanowczy rozkaz. 
Czuła, jak jej cipka szarpnęła się w gwałtownym skurczu, domagając się kolejnego, ostrego pieprzenia, kolejnego wniknięcia w nią solidnego kawałka mięsa. Po raz kolejny nie zareagowała. 
-No kładź się, ty dziwko pieprzona na tym w twoim łóżku! 
Dopiero teraz zawahała się. Spojrzała na koleżankę, ale ta także zdawała się niczego nie dostrzegać. Czuła jego oddech na swojej szyi. 
-Mam ci, kurwa, pomóc, czy się sama położysz?! 
Wciągnęła głęboko powietrze. Musiała coś zrobić. Wykonała ruch do przodu i usiadła na łóżku. Później, zwracając się w stronę przyjaciółki, westchnęła cicho. 
-Przepraszam cię, Eliza, - muszę. 
Liza patrzyła na nią, nie wiedząc, co się dzieje. Alicja położyła się na brzuchu, jednak nie rozkładała nóg tak, jak ona sama wcześniej i tak, jak teraz jej koleżanka. Złączyła uda ciasno ze sobą, a ręce wyciągnęła ponad głowę i wypięła delikatnie pośladki, pozwalając mu wniknąć w jej wilgotną, gorącą cipeczkę. Czekała. Nie liczyło się już nic więcej, ani Eliza, Ani to, co ona sama zamierzała zrobić. Nie liczył się sens tego wszystkiego. 
-No właśnie, - usłyszała zadowolony głos mężczyzny tuż nad sobą. 
Najpierw poczuła szeroko rozpostarte, silne dłonie, na swoich jędrnych dużych pośladkach, wciskał się w nią podpierając cały swój ciężar. Później jego uda zacisnęły się na jej wrażliwych nogach. To była ta chwila, o której wiedziała, że za moment, za sekundę dosłownie, poczuje gorącą rozkosz. Czekała, nie wypowiadając ani jednego słowa. 
Dopiero po kilkunastu sekundach opuścił swój ciężar do dołu i dotknął jądrami wewnętrznej strony jej ud. Szarpnęła się z gwałtownym skurczu, jakby już w niej był. 
-Ooooooooch! - westchnęła głośno. 
Koleżanka zdawała się niczego nie dostrzegać. Teraz, w tej następnej chwili, poczuła, jak wielka głowica przedziera się przez ciasne wejście i bezceremonialnie pcha się do środka. Tuż za nią ten żylasty, sękaty drąg, który zdawał się nie mieć końca. Szedł jak ślimak: powoli, równo, wciskając się jej ciasną szparkę. 
-Ooooooooch! -  wyrwało się z jej gardła. 
-Dobrze ci, suko jedna?! 
-Ooooooooch!!! -  jęknęła jeszcze raz, jeszcze głośniej. 
No właśnie, lubisz to kurwo, lubisz to! 
Kiedy był w połowie, zadrżała jak w febrze, mając wrażenie, że za chwilę straci przytomność. 
-Och, och, och, - wzdychała raz po raz. 
Pchał się i pchał: powoli, niezmiennie i do samego końca. W końcu poczuła jego wielki worek na swojej rozgrzanej cipce. 
“O Boże, jak mi dobrze!” - myślała, - “Chcę tego. Tak bardzo tego chcę!”
Był w niej, spoczywał w niej wielki, twardy chuj, a ona myślała, że za chwilę wyzionie ducha. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...