51. Wyjawiając swoją tajemnicę.
“Cholera jasna!” - pomyślała wystraszona, - “więc to nie był sen. Muszę bardziej uważać. Boże, jak nad tym zapanować?!”
-No wiesz, ja to rozumiem, jesteś sama, cipka swędzi, chłopa brak… ja to rozumiem, ale musisz być trochę bardziej powściągliwa, rozumiesz, jesteś chora. He, he, he… a tak naprawdę, musiało być zajebiście.
Alicja zadumała się.
“Zajebiście, a jakże, było ponad wszelką wątpliwość, ale jak ci to wytłumaczyć, dziewczyno?”
-Chora… no tak… wiem, jestem chora, muszę uważać… Liza?
-Co?
-Jesteś moją przyjaciółką?
-No, jestem.
-Najlepszą przyjaciółką?
Eliza pokiwała głową.
-No, tak jakby…
Wzięła ją za rękę, ścisnęła jej dłoń i przytrzymała.
-Liza, powiedz mi, co wiesz?
-Co wiem?
-No, co wiesz.
Eliza patrzyła na nią jakby z pytaniem w oczach.
-Ale, o co ci chodzi?
Alicja nie wiedziała, jak to wszystko wyjaśnić. Chciała poruszyć ten temat, ale obawiała się, że przyjaciółka potraktuje jak niespełna rozumu.
-Liza… był u mnie doktor wczoraj… - zaczęła.
-No był, - zgodziła się koleżanka.
Później zapadła chwila niezręcznej ciszy.
-Okej, to wiem… tylko… powiedz mi… czy to było na pewno wczoraj? Może wcześniej?
Eliza spojrzała na nią z jeszcze większym zdziwieniem, a później się odezwała.
-Dziewczyno, czyś ty z księżyca spadła?!
Alicja zerknęła przed siebie, jakby chcąc zebrać rozbiegane myśli.
-Znasz tego lekarza? - odezwała się po jakimś czasie.
Przyjaciółka była wyraźnie poirytowana takimi pytaniami.
-Skąd mam go niby znać?! Czy ty myślisz, że znam wszystkich lekarzy w okolicy?!
Alicja, czując, że nie przebije się przez ten mur niezrozumienia, postanowiła zacząć z rozmowę z innej strony.
-Liza, wczoraj… jak mówiłaś… do czwartej nad ranem… co sąsiedzi mówili? Mieli o coś pretensje? Czy wezwali policję?
Eliza spojrzała na nią z kompletnym zaskoczeniem, tak, jakby dostała lekkiego szoku.
-Laska, ogarnij się! Co z tobą? Pieprzyłaś się jak kotka w rui, grzmocił cię tak mocno, że ściany się trzęsły w całej kamienicy, a dzisiaj nic nie pamiętasz?! Coś ty wczoraj brała?!
Alicja zrezygnowała z dalszych prób wyjaśnienia. Patrzyła przed siebie, jak w ciemność.
-Wiesz co, - odezwała się po chwili, - chyba będę musiała ci to wszystko dokładnie opowiedzieć.
Eliza spojrzała na nią poczuciem troski.
-No, chyba tak, - odpowiedziała. A swoją drogą, to może być bardzo ciekawe.
***
Alicja, kiedy skończyła opowiadać, wciąż siedziała na swoim łóżku. Tak samo, jak przedtem, miała na sobie swoją piżamkę, do której była tak bardzo przyzwyczajona. Opierała się o ścianę, patrzyła w podłogę przed sobą. Jej twarz wyrażała zakłopotanie, a nawet zmartwienie tym, że stało się coś, nad czym nie miała kontroli. Obawiała się, że informacje, które opowiedziała koleżance, mogą znaleźć szersze grono odbiorców za pośrednictwem jej ust, a ona tym samym zostanie ośmieszona w pracy i swoim środowisku.
Oczywiście, zdawała sobie sprawę, że prawdopodobieństwo takiego scenariusza jest dość małe, mimo wszystko, bała się trochę. Chociaż może bardziej podświadomie, mimo to bała się. Nie chciała jednak poruszać tego tematu. No coż, i tak już czuła się dostatecznie niezręcznie i dziwnie.
Wyjawiając swoją tajemnicę komuś trzeciemu, uświadomiła sobie z podwójną siłą wszystkie swoje słabości. Przecież pokazała jej swoje pragnienia, marzenia erotyczne. Do tej pory to wszystko było tylko jej tajemnicą. Teraz, kiedy dotarło do czyichś uszu, nagle zostało poddane próbie jej własnej pruderii i krytycznego osądu, próbie surowego, rodzinnego wychowania.
Kiedy to wszystko ujrzało światło dzienne, poczuła się trochę jak ktoś bardzo grzeczny i splugawiony nieodpowiednim zachowaniem. Poczuła się jak ktoś niegodny miłości i przyjaźni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz