Szukaj na tym blogu

9 września 2019

Niewidzialny kochanek.

59. Podniecony mężczyzna.

Kiedy, po krótkiej chwili, znów wszystko się zmieniło, kiedy zobaczyła swoją przyjaciółkę tak bardzo zwykłą i normalną, taką jak przedtem, stojącą obok łóżka z gotowym do działania, cicho mruczącym wibratorem, po prostu, nie wytrzymała. To było za wiele jak na jej drobną osobę, jak na jej skromne możliwości. Nie potrafiła się już opanować. Nie chciała też tłumaczyć wszystkiego, co widziała przed chwilą. Nie chciała nic mówić. Wszystko to, co się wydarzyło wcześniej i teraz, stworzyło jedną całość, całość, która dopełniła się i podniecała tak mocno, że płonęła jak pochodnia. 
Po cóż było wymyślać dodatkowe historie czegoś tak pozbawionego logiki i sensu? W jednej chwili wstała i rzuciła się na nią. Rzuciła się jak dzika kotka, jak namiętny zwierzaczek pragnący tylko kopulacji. Rzuciła się na nią, przyciskając ją mocno do ściany. W tym samym czasie ich usta dosłownie złączyły się w głębokim, namiętnym i słodkim pocałunku. Niczym ptaszki szeroko rozwarły swoje dzióbki, wysunęły języczki i zaczęły nimi mielić ślinę. Ich napęczniałe piersi ocierały się o siebie, a dłonie powędrowały w stronę w gorących cipeczek. Ich paluszki zwinnie tańczyły na płatkach różyczek, na łechtaczkach, znikały w środku, gładziły, pieściły i dotykały. 
W ciągu kilkunastu sekund obydwie zaczęły jęczeć, drżeć w słodkiej, wszechogarniającej rozkoszy. Zapomniały o bożym świecie, o tym wszystkim, co działo się dookoła. Nic już się nie liczyło. Były tylko one i ich gorący, odlotowy orgazm. 
No tak, jeżeli myślicie, że to wszystko tak właśnie miało się zakończyć, to jesteście w słodkim błędzie. Hmm… no cóż, w tej chwili, tak naprawdę, Liza wiedziała, że jej świat jest podwójny, że wszystko rozgrywa się w dwóch wymiarach: rzeczywistym i jej urojonym, że ta gra będzie taka już będzie, czy tego chce, czy nie. 
Nie umiejąc tego wytłumaczyć, w pewnym momencie, poczuła potrzebę przesunięcia się do krawędzi łóżka. Wciąż całowała i drażniła słodką pizdeczkę koleżanki. Jej ciało powoli zaczynało opadać na miękkie posłanie, a ona pochylała się nad nim całując i dotykając, gdzie tylko mogła.. 
Już po minucie postawiła na jedną nogę na krawędzi posłania, a dłonią rozwarła swoją własną, podnieconą do granic możliwości, norkę. W tym samym czasie, Alicja także pieściła jej płatki. Namiętnie bawiła się muszelką, zmuszając by przeżywała swój orgazm do samego końca. 
Eliza, pochylając się coraz bardziej i zmuszając koleżankę do do tego, by ta położyła się na łóżku, nie zamierzała zrobić niczego konkretnego. Chciała tylko nieco zmienić pozycję, tak aby było jej wygodniej. 
Nagle poczuła, że ktoś chwyta ją w talii. To był mocny i zdecydowany uścisk. Teraz już wiedziała, że to był on. W tej chwili niepotrzebne były już żadne słowa. Trzymał ją poniżej żeber bardzo zdecydowanie, a po chwili uniósł jej udo jeszcze wyżej. Odruchowo postawiła stopę na palcach i…  
-Ooooooooooch! -  westchnęła głęboko, czując, jak wielka, gruba, napęczniała, sztywna i twarda głowica wdziera się pomiędzy jej płatki. 
-Ooooooooooch!!! -  westchnęła jeszcze raz, dążąc i zamykając powieki. 
Czuła, że odpływa w słodką rozkosz niebytu. Wielki, gruby, sękaty fiut pchał się w jej cipkę od tyłu. Ramiona kochanka trzymały ją mocno i nie pozwalały się odwrócić. Ogromna rakieta pchała się i pchała. Właziła coraz mocniej, coraz głębiej. Czuła jak podniecony mężczyzna stęka, jak syczy tuż za jej plecami. Czuła jego oddech na swoich łopatkach i szyi. Czuła jak ciągnie jej pośladki w stronę swoich ud, jak nadziewa ją na swoje wielkie przyrodzenie. Drżała jak galareta, nie mogąc się opanować. 
-Oooooooch, ooooooch, oooooooch, oooch, - dyszała ciężko.
“Boooooże, - myślała, - “jak ja to wytrzymam?!” 
-Oooooch, ooooch, och ruchaj mnie, ruchaj! - wzdychała, tracąc poczucie rzeczywistości, - Och, bierz mnie, bierz! 
Mimo wszystko, drugą częścią siebie doświadczała, że jej przyjaciółka jest gdzieś tam, po drugiej stronie, na łóżku. Czuła jak leży tam, czuła jak sama ją całuje. Zdziwione oczy wpatrywały się w nią, nie mogąc zrozumieć, co właściwie się dzieje. Całowała ją, pieściła najgoręcej, jak tylko umiała. 
Tymczasem tutaj, po tej drugiej stronie, ten wielki fiut niesamowicie podniecającego, wysportowanego kochanka pchał się w nią, przenikał jej trzewia, przenikał jej świadomość, na wskroś, do utraty przytomności. 
-Ooooooch, ooooooch! - dyszała ciężko, nie mogąc zapanować nad własnym podnieceniem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...