Szukaj na tym blogu

5 września 2019

Niewidzialny kochanek.


55. Różowy kombajn.

Po chwili zmieniły nieco pozycję. Eliza leżała tak, jak do tej pory, na znak, z ręką wyciągniętą ponad głowę, a Alicja, przekręcając się na jeden bok, przywarła do jej ciała swoimi piersiami. Objęła ją wpół i wtuliła swoją głowę w jej twarz. Przymknęła przy tym oczy, jakby lgnąc się do czułego, namiętnego kochanka.
NIespodziewanie, Alicja odezwała się do koleżanki: 
-Poczekaj, poczekaj, mam coś, co umili nam zabawę.
Liza spojrzała na nią z zaskoczeniem. Alicja jakby się trochę zawstydziła.
-Och, wiem, że jesteś dobra w te klocki, ale przy użyciu tego czegoś może być nawet przyjemnie. 
Przyjaciółka zdawała się być coraz bardziej zaintrygowana. 
-No dobra, pokaż, co tam masz, ty niegrzeczna dziewczynko. 
Ala uśmiechnęła się szelmowsko. 
-Oj tam, oj tam, sama zobaczysz. Powiem szczerze, dawno tego nie używałam… hm… ale dzisiaj może się nam przydać. Zresztą sama zobaczysz. Ciekawa jestem, czy jeszcze działa bateria. 
-Och Alu, Alu, ty zepsuta, zbereźna cipo!
-No co?! Zobaczysz. Ha, tylko nie oszukuj… powiedz, używałaś czegoś takiego? 
Twarz Elizy pokryła się rumieńcami.
-Och Alu, Alu… czemu ty zadajesz takie głupie pytania? Dobra, nie gadaj tyle, tylko przynieś to lepiej. Wypróbujemy he, he, he…  
Po chwili gospodyni wstała z łóżka i, nie ubierając się, naga, boso skierowała w stronę łazienki. To właśnie tam w narożnej szafce, a konkretnie, w pudełku po podpaskach trzymała pokaźnych rozmiarów różowy kombajn o wielu różnych funkcjach. Już sama myśl o nim przyprawiała ją o gorące dreszcze na plecach. 
“Och, fajnie będzie go użyć do zabawy właśnie z nią”, - pomyślała.
Drżącymi dłońmi wyjęła wielki wibrator. Trzymała go tak jakby bała się upuścić, jak to był najcenniejszy skarb. Po chwili rozejrzała się ostrożnie i przesunęła go do swojej twarzy, aby powąchać. Poczuła się dziwnie. Wiedziała, że to, co najmniej, niestosowne. Niestety, nie mogła się oprzeć.
Zawsze lubiła ten zapach, zapach silikonu, kremu którego używała oraz przejmujący aromat własnej cipki. Pomimo dokładnego mycia, nigdy nie ustąpił całkowicie. Znów poczuła ten przejmujący dreszcz. 
“Może to i lepiej, że tak pachnie”, - przebiegło jej przez  myśl. 
Zawsze lubiła własnej cipki. Za każdym razem, niezmiennie i mocno ją podniecał. Drżała już na samą myśl, że znów będzie mogła sobie go włożyć, wcisnąć w swoją spragnioną i gorącą cipeczkę. Nie mogła się doczekać, kiedy będzie mogła posłużyć się nim, zabawiając się wspólnie z koleżanką. 
W tym samym czasie Eliza leżała na boku i beznamiętnie patrzyła w ścianę. W  pewnym momencie usłyszała jakiś dziwny szelest. Była przekonana, że jej towarzyszka już wróciła. Uniosła się na dłoniach nieco wyżej i przekręciła w drugą stronę. 
W tej samej sekundzie ze zdziwienia szeroko otworzyła usta. 
-Oooooooohhhh! -  wyrwało się z jej gardła. 
Zaczerpnęła powietrza i nie mogła go już wypuścić. Patrzyła jak oniemiała, zafascynowana i drżąca, a także podniecona. Tak naprawdę, była trochę wystraszona. Kompletnie nie wiedziała, co ma w tej chwili zrobić. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...