56. Takie coś do drażnienia łechtaczki.
Tuż przed nią, dosłownie metr od łóżka, stał facet, goły facet. Był piękny, dobrze umięśniony, o sylwetce Apolla. Stał przed nią jak gdyby nigdy nic: z zaplecionymi na sprężystych pośladkach dłońmi i wielkim fiutem, niczym gruba kaszanka zwisającym między udami.
Myślała, że zwariuje. Jego kutas obdarzony był potężnymi jajami, umieszczonymi w wielkim worku. Była sparaliżowana. Nie umiała wydobyć z siebie ani słowa. Nie wiedziała, co się dzieje, nie potrafiła zadać sobie pytania, czy to, co teraz widzi jest realne i rzeczywiste, czy może to tylko jej urojenia. Ona, po prostu, patrzyła przed siebie, sztywna z podniecenia. Wlepiła swój wzrok w ten wielki narząd, tak dumnie zwisający między jego udami. Dygotała w oczekiwaniu na na to, co stanie się za chwilę.
-No i jak? - usłyszała z drugiej strony. Podoba ci się?
Głos przyjaciółki brzmiał radośnie i miło. Odruchowo odwróciła głowę. Alicja stała w drzwiach sypialni z nowym nabytkiem, który za chwilę zamierzała wypróbować.
-Podoba ci się? - powiedziała wyciągając dłoń w jej stronę jakby podawała piękną dorodną różę. - Zobacz tylko, bateria jeszcze działa. Wszystko jest okej. Sprawny, jakby wczoraj był kupiony.
Nagle Eliza wróciła do rzeczywistości. Wracając jakby wyparła obraz, który przed chwilą miała przed swoimi oczami. To coś, co było tak niedorzeczne, że nie mogła w to uwierzyć. To coś, co wydawało jej się tak nierealne, że nie chciała tego zaakceptować. Jeszcze tylko w ostatnim odruchu niepewności, czy aby koleżanka na pewno nie widzi tego, co ona, odwróciła głowę, ale nikogo już tam nie było. Sypialnia była pusta. Były tylko one we dwie.
Potrząsnęła głową jakby chciała pozbyć się tego natrętnego obrazu ze swojej pamięci. Trudno określić, co było motorem jej działania, ale postanowiła nie mówić nic. Postanowiła nie wspomnieć, nawet słowem, o tym co widziała. Być może, obawiała się, że przyjaciółka uzna ją za osobę chorą, stwierdzi że jej także udzieliły się te absurdalne urojenia.
Nie chciała być chora, przynajmniej na razie. Chciała uchodzić za kompletnie zdrową. Niemniej to, co się stało, nawet według jej rozeznania, znacznie wykraczało poza ramy zdrowego rozsądku. Teraz zaczynała doskonale rozumieć to, co wcześniej opowiadała jej przyjaciółka. Być może myślała, że to rzeczywiście jakiś wytwór jej wyobraźni i już nie wróci, że to minie jak zły omam, jak sen, którego nie chce się pamiętać.
Chociaż nie chciała się do tego przyznać, czuła się niesamowicie podniecona. “To dziwne” - pomyślała i znów spojrzała na koleżankę, która podeszła bliżej do niej, beztrosko pokazując nowe urządzenie.
-Zobacz, zobacz tylko jakie to ma przeróżne funkcje. Tutaj, widzisz, przekręcasz gałkę w jedną stronę i drży, przekręcasz tą drugą gałkę i zaczyna się całe obracać, no, a tutaj możesz regulować intensywność. Fajne, co? Tylko zobacz, to ma końcówkę analną z jednej strony, no, a z drugiej takie coś do drażnienia łechtaczki. Niesamowite, co?! Widzisz to. Och, chodź do mnie, słodka ty moja pizdeczko! - powiedziała.
Nie dając absolutnie żadnej możliwości i czasu na jakąkolwiek wypowiedź, zbliżyła się do niej, ujęła ją za głowę przytuliła do siebie mocno. Znów złączyły się w gorącym, mokrym, głębokim pocałunku. Trwały tak przez długą chwilę, wymieniając ślinę, a wokół rozbrzmiewały słodkie odgłosy ich ust.
-Och Alicjo, Alicjo! - wyrzucała z siebie, jakby miała nadzieję, że ta odczyta wszystkie jej myśli.
Po kilku minutach Ala przerwała.
-Poczekaj, połóż się teraz wygodnie na moim łóżeczku. Widzisz, o tam. Połóż się i odpręż. Ja, w tym czasie, przygotuję maszynę… hmmm… Dobrze? Pobawimy się troszeczkę, - odezwała się do koleżanki.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz