58. Ty mała, rozwiązła kurewko.
-Nie, nie… to przecież niemożliwe, - westchnęła głęboko i z wewnętrznym autentycznym przejęciem.
Nie mogła w to uwierzyć. Nie mogła zaakceptować tego, co właśnie przed nią się działo. Drżała na całym ciele jak galareta. W żaden sposób nie potrafiła się już opanować. Sytuacja zaczynała wymykać się z spod kontroli, całkowicie… niedorzecznie, beznadziejnie.
Wszystko wymykało się spod kontroli jej świadomości. Nie wiedziała co się dzieje, niesamowicie bała się tego. Teraz… czuła to całą sobą, czuła że zaczyna się już tylko ostra jazda, jazda kolejką górską, jazda bez trzymanki, jazda w stromo dół, coraz niżej, coraz szybciej, w coraz bardziej szalony sposób, na złamanie karku. Bała się, że nie będzie już potrafiła zapanować nad sobą, że straci resztki kontroli nad tym wszystkim, co się rozgrywa.
Niestety, podświadomie wiedziała też, że tą kontrolę straciła już dawno. Bała się, a jednocześnie tak bardzo pragnęła, tak mocno tego chciała. Chciała zniknąć, rozpłynąć się w tym seksie, w tym szalonym bezosobowym, zwierzęcym seksie. To było kosmicznie odrealnione. Ten seks zdawał się przenikać każdą jej komórkę, każdą myśl, każdy zakamarek jej świadomości.
Zamknęła oczy. Zacisnęła powieki tak mocno, jakby chciała wymazać wszystko, usunąć z pamięci, wyczyścić sprzed siebie, jednocześnie mając nadzieję, że kiedy je ponownie otworzy, wszystko znów wróci do normy, że znów będzie tylko ona i Alicja, dwie namiętne, rozgrzane do czerwoności, bezpruderyjne, rozwiązłe kochanki, kochanki zabawiające się różowym, wielkim wibratorem o przeróżnych funkcjach.
Znów trwało do jakąś krótką chwilę, kilkanaście sekund, nie dłużej. Czuła, jak jej serce łomocze, jak wali niczym pociąg, niczym rozpędzona, ciężka lokomotywa. Czuła rozrywające tętno w uszach. Mimo to, powoli uniosła powieki. Kolejny szok. To co zobaczyła, przygwoździło ją do łóżka.
Tuż przed nią stała Alicja. Była naga. Z uniesionymi do góry dłońmi wpatrywała się w nią bardzo uważnie. Jej źrenice były jak oczy demona, nieruchome, przeszywające na wylot. Bała się tych oczu. Usta jej koleżanki zrobiły się takie duże, że trudno było w to uwierzyć. Napęczniały, wypełnione były krwią niczym dwie małe poduszeczki. Teraz złożyła je w dziubek, jakby miała zamiar coś powiedzieć.
Powoli przestępowała z nogi na nogę. Jej duże piersi o mało nie pękły. Były jak dwa, napompowane do granic wytrzymałości, balony. Sutki maksymalnie wyszły na wierzch, a brodawki zrobiły się ciemnobrązowe. Była seksem, tylko seksem. Jej cipka kurczyła się i pulsowała, ociekając perlistą wilgocią.
-No i co, ty mała suczko?! - odezwała się w końcu głosem przypominającym syczenie węża, - Teraz dostanie się tobie i tej twojej nieznośnie podnieconej pizdeczce. Ooo… nie wynikniesz się już stąd, nie uciekniesz nam, ty mała, rozwiązła kurewko. No już, rozkładaj te swoje zgrabne uda. Za chwilę wyrucha cię mój kochanek. Zobaczysz, co to prawdziwe pierdolenie. Twoja pizda odczuje to bardzo dokładnie. Hahahaha… poczujesz jego wielkiego kutasa bardzo głęboko. Już to widzę, przebije cię na wylot! Ooo tak, ty mała suczko! No już, rozkładaj te swoje uda.
Sparaliżowana dziewczyna zamarła, nie mając pojęcia, co odpowiedzieć. Odebrało jej mowę na kilka długich chwil.
-Och… - westchnęła w końcu głęboko.
-Milcz! Nie odzywaj się! - przerwała jej Alicja, Nie gadaj, tylko kładź się. Zaraz się zacznie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz