83. Na kogo czeka?
Dziewczyno, nie było cię w pracy ponad tydzień! Wybacz, ale więcej nie będę w stanie cię już kryć.
Wsunął się, a ona, leżąc na tej mokrej, brudnej podłodze (pełno tam było różnego rodzaju wydzielin, zarówno jego, jej i jej koleżanki, które zaczęły powoli zasychać) naprężyła plecy, zgięła kręgosłup w pałąk, podparła się na głowie oraz na pośladkach i zesztywniała. Jej cycki były idealnie okrągłe, a sutki jak wierzchołki brązowych wulkanów. Miała wrażenie, że te jej cycki za chwilę pękną, że wybuchną. Cała płonęła pożarem niewyobrażalnego pożądania. Zamknęła oczy i wyrzuciła ze swojego gardła przeciągły odgłos:
-Uuuuuuoooooooooohhhhh!!!
Później już tylko cała drżała. Jego wielki fiut zaczął z wolna poruszać się w jej wnętrzu, spokojnie ale bardzo dokładnie, do samego końca. Nie umiała opisać doznań, których doświadczyła. Odlatywała, nie umiejąc ani tego powstrzymać, ani pogrążyć się w tym do samego końca.
***
Kiedy otworzyła oczy, zrozumiała, że stoi na ulicy. Oparta była o ceglaną, odrapaną ścianę swojego budynku. Miała na sobie czarny sweterek delikatnie odkrywający jej drobne ramiona. Kiedy przejechała palcami przez włosy zrozumiała, że są idealnie ułożone. Pachniała drogimi, dobrymi perfumami. Czuła się zupełnie tak, jakby za chwilę miała wybrać się na bardzo interesującą randkę.
Opierała się o ścianę i miała nieodparte wrażenie, że narodziła się ponownie. Jakby wszystko to, co było do tej pory, zamknęło się za drzwiami jej wybujałej wyobraźni. Co się stało? Nie wiedziała. Nie potrafiła tego nawet sobie wyobrazić, w jakikolwiek sposób uświadomić. Jeszcze gorzej byłoby, gdyby starała się to jakoś logicznie wytłumaczyć. Wiedziała, była tego pewna, że nie była chora. Nie było żadnego lekarza w jej domu, nie było seksu z nim. Nie było też u niej żadnej przyjaciółki.
Zresztą, mieszkała tu od niedawna i nie miała tak bliskich przyjaciół. Skąd więc te wspomnienia? Skąd ta dziewczyna? Jak to się stało, że ona teraz tak stoi na zewnątrz domu, nie wiadomo po co, jakby czekając na przyjaciela, który za chwilę ma się pojawić i zabrać ją gdzieś?
Nie potrafiła sobie tego dokładnie i do końca uświadomić, ale czuła się tak wspaniale, tak dobrze, wręcz doskonale. Żadne wytłumaczenie nie miało uzasadnienia do tego, co się stało. Ona sama nie chciała sobie już niczego tłumaczyć. Po prostu była tutaj, tutaj i teraz.
Po chwili zadzwonił telefon. Bez żadnych obaw, spokojnie wyjęła go ze swojej torebki, przyłożyła do ucha i odebrała połączenie.
Usłyszała głos swojej szefowej:
-Alicja, jeżeli jutro nie pojawisz się w pracy, to będziemy musieli ci podziękować.
Dopiero teraz zrozumiała, że że coś jest nie tak, że coś się nie klei. Ta rzeczywistość nie miała sensu.
-Przepraszam, przepraszam, eee… ja tylko… noo wie pani… no trochę źle się czułam. Wzięłam jeden dzień…
-Ala, co ty opowiadasz?! Jaki jeden dzień?! Ja i tak już mam bardzo dużo cierpliwości w stosunku do ciebie. Robię to tylko ze względu na to, że nigdy wcześniej nie było z tobą problemów i żywię do ciebie sympatię. Dziewczyno, nie było cię w pracy ponad tydzień! Wybacz, ale więcej nie będę w stanie cię już kryć. Jeżeli jutro się nie pojawisz, możesz się już więcej to nie pokazywać.
Koniec. Ala była skołowana, absolutnie nie wiedziała, gdzie uciekło jej te kilka dni. Co się z nią działo i dlaczego teraz stoi tutaj na ulicy? Na kogo czeka? Na kogo czeka, na kogo?
KONIEC

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz