Szukaj na tym blogu

12 października 2019

Wakacje, seks i potwór.

9. Szokowała i zachwycała.

Szokowała i zachwycała w każdym szczególe. Miała na sobie luźną bluzkę, ledwie zakrywającą pośladki i chyba nic więcej. 


Zacząłem intensywnie myśleć i po już chwili przed moimi oczami stanął obraz ogniska i pijanych, rozochoconych kolegów. Szło bardzo powoli, ale pamięć wracała. W kilka minut później przypomniałem sobie stare molo i tą piękną dziewczynę. Obrazy były postrzępione i niewyraźne, jakby ze snu. Miałem jednak dziwne przeświadczenie, że to nie sen. Przecież mówiła, że będzie się bronić. Jaki człowiek jest głupi, to aż śmiech. Nie wierzyłem, no to się przekonałem. Uśmiechnąłem się sam do siebie. Zajebała mi w łeb, że aż zadzwoniło. 
-Kurde, ależ ona ma cios! Musiała ćwiczyć jakieś sztuki walki, - dedukowałem, składając poszczególne  fakty.
Przyszło mi do głowy, że mogę znajdować się właśnie u niej.  Pewności i jednak mieć nie mogłem. Postanowiłem kogoś wezwać. 
-Halo! - odezwałem się, ale z mojego gardła wyszło tylko ledwie słyszalne skrzeczenie. 
Suchość w ustach była trudna do zniesienia. Na dodatek próba podniesienia się, spełzła na niczym. Nie dawałem za wygraną. Porządnie spiąłem się w sobie, ale za każdym silne zawroty głowy, skutecznie mi to uniemożliwiały. Coraz bardziej chciało mi się pić. Byłem zdesperowany. 
-No pięknie, rozwalona głowa, zanik pamięci, a teraz jeszcze pewnie umrę z pragnienia… no kurwa zajebiście… - warknąłem ze złością. 
Pomyślałem sobie nawet, że jestem tu uwięziony, że za chwilę pojawi się policja. Jednak po minucie ten wątek uznałem za zbyt mało prawdopodobny. Zdałem sobie sprawę, że zaczynam histeryzować. Gdyby, rzeczywiście, miało tak być, pewnie już siedziałbym w areszcie, albo w jakimś dobrze pilnowanym szpitalu więziennym. To, co wczoraj ci kolesie próbowali zrobić, podlegało pod paragraf. Byłem razem z nimi, więc pewnie musiałbym się gęsto tłumaczyć. Uśmiechnąłem się do siebie. Mimo wszystko wydawało się, że sytuacja jest dość optymistyczna. 
“No dobra, spokojnie”, - myślałem, - “skoro do tej pory nic się nie stało, to pewnie nie jest aż tak źle. Żyję i to jest najważniejsze. Nie jestem też w więzieniu, nic sobie nie złamałem, a głowa pewnie się szybko zagoi”
Kiedy tak leżałem i zastanawiałem się nad różnymi aspektami tej sprawy, dotarło do mnie, że zza ściany przez cały czas dobiega cicha muzyka. 
“Tam musi ktoś być!” - pomyślałem uradowany.
Postanowiłem wezwać pomoc.
-Halo! 
Cisza. 
-Halo!! 
Żadnej reakcji. 
-Halo, jest tam kto?!
Bez zmian.
-Hej, czy mogę dostać coś do picia?!
Coś brzęknęło, muzyka jakby jeszcze trochę przycichła. 
-Do jasnej cholery, mam tu zdechnąć z pragnienia?! - wydarłem się na całe gardło. 
Po chwili drzwi się otworzyły i stanęła w nich moja, piękna nieznajoma. Zabrało mi oddech. Nie wiem dlaczego, ale za każdym razem, kiedy ją widziałem, tak się działo. 
-Dzień dobry, - powiedziała z niesamowicie rozbrajającym uśmiechem na twarzy. 
Szokowała i zachwycała w każdym szczególe. Miała na sobie luźną bluzkę, ledwie zakrywającą pośladki i chyba nic więcej. 
-Eee… to ty?! - stęknąłem.
Musiałem wyglądać bardzo głupio. Moja gęba była otwarta, jakbym zobaczył ducha.Nie przejęła się jednak jakoś specjalnie. Zignorowała moje pytanie i zamiast tego powiedziała:
 -Aha, jednak żyjesz. Witaj. Dobrze, że się obudziłeś, bo już się o ciebie zaczynałam bać.
Nie kryłem swoich emocji. Skrzywiłem się ironicznie.
-Doprawdy?! - odezwałem się. 
Trudno było ją wytrącić z równowagi. Patrzyła na mnie i łagodnie się uśmiechała. Tak jakby zupełnie nic się nie stało. 
-Rozumiem. Nie złość się.
-He… - stęknąłem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...