Szukaj na tym blogu

8 października 2019

Wakacje, seks i potwór.

5. Za dużo wypiłeś.

-Okej, za dużo wypiłeś. Musisz odpocząć. Zbliżył się do mnie i spojrzał mi w oczy pogardliwym wzrokiem. Myślałem, że już teraz dostanę w zęby. 


-Nic ci nie zrobimy. Chcemy tylko popatrzeć.
-Ależ, chłopcy…
-No, mała, śmiało, wyjdź z wody. Nic ci nie zrobimy. 
-Proszę was, zostawcie mnie.
-O nie, nie, nie… wyjdź. 
W powietrzu wyczuwało się silne napięcie. Sam nie wiedziałem, czym zakończy się ta zabawa. Po dłuższym wahaniu, dziewczyna jednak wspięła się na molo i stanęła naprzeciwko. Odebrało mi dech. Była najwyżej metr ode mnie. Zdawała mi się uosobieniem seksu i erotyki. Miała zgrabne, jędrne ciało. Szczupła sylwetka ozdobiona była pękatymi piersiami, których sutki dumnie sterczały do góry. Pomyślałem, że to pewnie od zimnej wody. Chciałem ją objąć i kochać się z nią jak szalony, lecz wszystko zmierzało nie tam, gdzie powinno. 
-Och! - westchnąłem z przejęciem.
Nie mogłem oderwać od niej oczu. Jej wąska talia przechodziła w, dość spory, idealnie zaokrąglony tyłeczek, a ten, z kolei, ustępował miejsca zgrabnym, długim nogom. Między jej udami połyskiwała kropelkami wody kępka gęstych, czarnych włosów. 
“Boże, anioł”, - pomyślałem. 
-Ale z ciebie dupa! - jęknął Janek, który także zauważył jej walory.
Spojrzała w jego oczy tak, jakby chciała odnaleźć w nich współczucie.
-Oddaj. Obiecałeś…
-Uhahahaha… Taaaa, oczywiście! - zarechotał.
Czas jakby się zatrzymał. Oddychała szybko, nerwowo rozejrzała się dookoła. Jej śliczna buzia wcale nie wyrażała strachu. Malowało się na niej, dziecięce wręcz, zacięcie i zaciekawienie. Nie wiem dlaczego, ale poczułem, że to nie ona, lecz my mamy kłopoty. Chociaż, tak naprawdę, jeszcze nie wiedziałem jakie. 
-Eee, no… Janek, może jednak… co? - mimowolnie wypowiedziałem słowa w jej obronie. 
Nie bała się. Podeszła bliżej i spokojnie wyciągnęła dłoń. 
Nie wiem co się stało ale, w jednej chwili wytrzeźwiałem. Reakcje mojego organizmu przyspieszyły. Dużo lepiej widziałem, słyszałem każdy szelest, moje serce pracowało na najwyższych obrotach. To była reakcja “walcz albo uciekaj”. 
Bardzo powoli odwróciłem się do kolegi, wyciągnąłem przed siebie rękę, wziąłem od niego te ubrania i ponownie skierowałem się w jej stronę. On także nie panował nad wszystkim. Widać to było właśnie w tej chwili. Oddał mi te ciuchy bez najmniejszych problemów.
Już prawie je chwyciła, kiedy zza moich pleców dobiegł stanowczy głos:
-Kurwa, co ty robisz?! Stój!
Odruchowo cofnąłem i obejrzałem się do tyłu. Był wściekły. 
-Pojebało cię! Chcesz to tak jej oddać?! 
Strach przed kumplem, wziął górę nad zdrowym rozsądkiem. Odsunąłem się o jeden krok.
-O kurwa ale mi kutas stoi. No, panna… skoro wyszłaś z tej wody, to może tak… Co? - zwrócił się do niej.
-Janek, opanuj się, - zacząłem trochę niepewnie.
-Co?! Ty mi mówisz co mam robić?! - warknął ze złością.
Zebrałem się na odwagę i dodałem: 
-Okej, za dużo wypiłeś. Musisz odpocząć. 
Zbliżył się do mnie i spojrzał mi w oczy pogardliwym wzrokiem. Myślałem, że już teraz dostanę w zęby. 
-Kurwa, Wafel, odsuń się i daj mi te ciuchy Pokażę ci, jak to się robi! 
Nie zamierzałem mu nic dawać. Schowałem ubrania za plecami. 
-Nie, - powiedziałem bardziej stanowczo niż mi się zdawało.
Ze złości zrobił się czerwony. Nie przypuszczał, że mogę się do niego odezwać w ten sposób. 
-Nie zapierdolę ci tylko ze względu na twojego brata. Dawaj!
Zaczynało być, naprawdę, nieciekawie. Myślałem, że ze strachu zemdleję. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...