4. Chłopcy, dlaczego to robicie?
-Chłopcy, proszę, zostawcie mnie.-Hehehe… - zaśmiał się, - zobaczcie jaka wstydliwa. Wyjdź z wody, to dostaniesz swoje ubrania.
Podeszliśmy najbliżej, jak było to tylko możliwe. Rzeczywiście, w wodzie coś się działo. Ktoś powoli i spokojnie płynął do brzegu. Słychać było cichy plusk, a w blasku księżyca, bez trudu, można było rozpoznać czyjąś głowę i długie włosy. Nie umknęło też mojej uwadze, że na drewnianym molo spoczywają różne części garderoby. Jednak, czy były to kobiece ubrania, trudno ocenić.
W pewnym momencie zatrzymaliśmy się.
-Posłuchaj Irek, - zwrócił się do mnie Janek, - zrobisz tak…
Zadrżałem. Przyznam szczerze, że trochę się go bałem. Był kilka lat starszy, wyższy, lepiej zbudowany i na dodatek dość agresywny. Jako, że, mimo młodego wieku, miał na swoim koncie kilka drobnych przestępstw, typu kradzieże i pobicia, po prostu wolałem nie wchodzić mu w drogę. Dlatego, w tamtym momencie, nie zaprotestowałem. Przytaknąłem, godząc się na coś, czego później mogłem żałować. Nikt z nas nie wiedział, czym może skończyć się ta zabawa.
-Posłuchaj, doczołgasz się tam i zabierzesz te ciuchy.
Patrzyłem na niego, jakbym nic nie rozumiał.
-Pojąłeś, wafel?! - warknął, chcąc zmusić mnie do posłuszeństwa.
-Tak, - mruknąłem.
-No to zapierdalaj. Biegiem. Hehe… zobaczymy, co to za towar.
Ruszyłem przed siebie. Byłem bardzo podekscytowany. Zbliżałem się na czworakach, tak, jak nakazał kolega. Dziewczyna, płynęła. Nie miała zielonego pojęcia, że byliśmy dwadzieścia metrów dalej. Na starych, zmurszałych deskach leżały porozrzucane części garderoby. Ostrożnie wszedłem na pomost. Miałem nadzieję, że uda mi się wykonać zadanie bez problemów. Pochyliłem się i w tym samym momencie zauważyła mnie. Widocznie było zbyt jasno. Pomyliłem się. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, co się święci. Podpłynęła bliżej i odezwała się dość cicho:
-Nie rób tego, proszę.
Poczułem dziwny dreszcz. Nie chciałbym powtarzać tego doświadczenia po raz drugi. Powoli uniosłem głowę, a kiedy ją ujrzałem, ze zdziwienia otworzyłem usta. Siedziała, tuż obok, skryta w wodzie i patrzyła na mnie tymi swoimi wielkimi oczyma. Wiedziałem, że jest naga. Na deskach leżały jej majtki i stanik. Czułem ten unikalny, subtelny zapach perfum i jeszcze czegoś, czego wtedy nie potrafiłem rozpoznać.
-Proszę, - powtórzyła łagodnie.
Nie wiem jak to się stało, ale poznała mnie. Nie miałem siły, aby wziąć te ubrania i odejść. Nie chciałem zrobić jej żadnej krzywdy, a jednocześnie pragnąłem zobaczyć ją w pełnej okazałości.
Nagle, za moimi plecami stanął Janek i sprawy przybrały zupełnie inny obrót.
-No co, laska, zabawimy się? - powiedział suchym, pozbawionym uczuć głosem.
Wystraszyłem się jeszcze bardziej. Ten facet był niebezpieczny. Nie miałem pojęcia, co może mu strzelić do łba. Mimo to, dziewczyna zachowywała się bardzo spokojnie.
-Chłopaki, proszę, - odezwała się jeszcze raz.
Janek nie zamierzał zmienić zdania. Koniecznie chciał, aby jednak wyszła z wody.
-No co, hehehe… chcesz swoje ciuchy? No to chodź…
-Chłopcy, proszę, zostawcie mnie.
-Hehehe… - zaśmiał się, - zobaczcie jaka wstydliwa. Wyjdź z wody, to dostaniesz swoje ubrania.
To było głupie, szalone i nieodpowiedzialne. Wiem, że nie powinienem, ale odczuwałem wtedy niesamowite podniecenie. Nie umiałem nad tym zapanować.
Janek wysunął się przede mnie i stanął w szerokim rozkroku. Spożyty alkohol zrobił swoje. Chwiał się jak drzewo na wietrze. Nie wiem, czy byłby w stanie cokolwiek złego jej w tej chwili zrobić, ale to nie zmieniało sytuacji, że było to dość niebezpieczne.
-Chłopcy, dlaczego to robicie? Proszę…
W tej samej chwili z zarośli wyszli pozostali: Andrzej i Grzesiek.
-Panowie, nie żartujcie, - poprosiła cicho.
Nie zanosiło się na to, że to szybko się skończy. Janek nie miał zamiaru niczego oddawać, w każdym razie, nie do razu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz