13. Stringi.
-Popatrz tylko. Widzisz, zwykłe majtki, nawet bez koronki. To nie są stringi chłopaku. Ja takich nie noszę. Byłem w coraz większym szoku. -Stringi, tego jeszcze brakowało! Boże i jeszcze koronkę byś chciała!
Tak, czy inaczej, byłem w totalnym szoku. Co najbardziej zaskakujący, był, ten niesłychanie przyjemny, szok. Zastanawiałem się, czy dokonała tego specjalnie.
-Załóż, za chwilę przyjdzie lekarz, - usłyszałem.
Łup, łup, łup… waliło moje serce. Spociłem się w przeciągu jednej chwili. Jej głos był spokojny, ale stanowczy. Chciała ode mnie czegoś, co wydawało mi się kompletnie niedorzeczne i zwariowane, ale jednak tak cholernie podniecające, że drżałem z wrażenia.
-Hyk.. a gdzie moje ubrania?
-Och, wiszą w łazience. Są jeszcze kompletnie mokre.
Patrzyłem na nią jak wystraszony zwierzak.
-Jak chcesz, sam sprawdzić, - powiedziała.
Teraz w moim wzroku pojawiło się błaganie.
-Jezu, nie masz czegoś innego?!
Zastanawiałem się, czy była tak wyrafinowana, czy może też to jej zachowanie wynikało z naturalnego sposobu bycia. Skrzywiła się z błyskiem w oku. Wiedziała, że będę się stawiał.
-Nooo… niestety nie, - odpowiedziała.
Zdawało mi się, że czerpie z tego wyraźną satysfakcję. Miałem nadzieję, że jeszcze ją przekonam.
-Proszę…
Ten sam na pozór niewinny, ale diabelsko-anielski błysk w oku.
-Nooo, naprawdę, nie mam. Przecież bym ci dała…
Miałem ochotę rzucić się na nią i… przynajmniej mocno przytulić. Była rozbrajająca w najdrobniejszych detalach.
-No, nie żartuj. Na pewno po którymś z twoich byłych facetów coś ci zostało. Nie muszą być dopasowane. Wystarczą jakiekolwiek spodnie i bluza. Cokolwiek.
Zamiast kolejnej odpowiedzi rzuciła w moją stronę stanowcze spojrzenie. Miałem się w to ubrać i bez dyskusji. Podniecenie rozsadzało mnie od środka. Im bardziej się opierałem, tym było gorzej.
-Nie. Nie założę tego, - postawiłem się.
Nie odrywała ode mnie wzroku nawet na sekundę. Nie zamierzała rezygnować. Kąciki jej ust pojechały do góry, zupełnie jakby mi nie wierzyła. Miałem wrażenie, że jeszcze sekunda i spuszczę się w ten jej czyściutki koc.
-Kurde, nie jestem jakimś… no wiesz… trans… - protestowałem, ale ona nie dawała mi żadnych szans.
-Taaa… jasne, - powiedziała.
“Boże, Boże, nie wytrzymam! Co ja mam teraz zrobić?” - myślałem gorączkowo.
Czułem, że mnie w coś wkręca. Nie wiedziałem tylko, w co. Patrzyłem na nią spode łba, próbując przejrzeć jej zamiary.
-No, nie spinaj się tak…
Uśmiechała się do mnie.
-Nie zgrywaj się ze mnie, dziewczyno.
-Ale ja się nie zgrywam.
-No jasne.
Milcząc, cierpliwie czekała.
-Ja mam już tego dość! - dorzuciłem jeszcze.
Uśmiechnęła się jeszcze raz, jeszcze bardziej ciepło.
-Ależ kochany Ireczku, nikt się z ciebie nie zgrywa. Tylko popatrz, to jest zwyczajna koszulka sportowa. Widzisz?
-Taaa akurat…
-Zwyczajna, mówię.
-Babska…
-Skąd wiesz?
-Bo ma wypchane cycki. Pachnie damskimi perfumami.
-Hahahaha… - roześmiała się, - no i co z tego?!
-No, a majtki? - pytałem, coraz bardziej bezradnie.
Jakby trochę spoważniała.
-Wiesz co, bawi mnie ten twój dziwny upór.
-Upór, upór… mam założyć damskie figi?! - protestowałem coraz głośniej.
-Kurczę, przecież lekarz nie będzie ci tyłka oglądał. Głowę masz rozwaloną, a nie dupę.
Jezu, jak ja pragnąłem jej dotknąć!
-Nooo, niby nie…
Ciągle się śmiała.
-Popatrz tylko. Widzisz, zwykłe majtki, nawet bez koronki. To nie są stringi chłopaku. Ja takich nie noszę.
Byłem w coraz większym szoku.
-Stringi, tego jeszcze brakowało! Boże i jeszcze koronkę byś chciała!
Nawet, kiedy dziś na to wszystko patrzę, nie do końca umiem sobie to wytłumaczyć. Jakoś nie mogłem jej wtedy uwierzyć. Jakoś nie mogłem uwierzyć w jej czyste intencje. W końcu jednak się poddałem.
-No dobra, - powiedziałem zrezygnowany.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz