Szukaj na tym blogu

23 października 2019

Wakacje, seks i potwór.

20. Zacząłem się o nią autentycznie bać. 

Ciągle siedziała obok mnie. Czułem jej ciepło tuż obok, słyszałem jak oddycha. Ponownie zaczęło wzbierać we mnie gigantyczne pożądanie. Poza tym, było coś jeszcze. Zacząłem się o nią autentycznie bać. 


Nie odzywałem się. Nie z braku grzeczności. Po prostu to było zbyt dużo jak na jeden raz. Nie umiałem tego tak szybko ogarnąć. Poza tym i tak, zwykle, niechętnie o sobie opowiadałem. Szczególnie obcym osobom. Na dodatek, teraz, po tym wszystkim, czułem się przy niej jeszcze bardziej skrępowany. Chociaż, muszę to przyznać, że w pewnych aspektach, było to bardzo przyjemne.
Zdawało mi się, że jest coraz bliżej. 
-Hmm… jesteś spokojnym chłopakiem, dlaczego zadajesz się z takimi typkami? - odezwała się w końcu. 
“No,  dobre pytanie”, - pomyślałem, - “sam chciałbym to wiedzieć. 
-A co, książkę piszesz? - odpowiedziałem, chcąc pozbyć się jej, nieco natrętnych, pytań.
Nie myliłem się, ona się przybliżała. W pewnym momencie, poczułem, że się nade mną pochyla.
-Jeśli nie chcesz, nie będę pytać, - powiedziała ostrożnie. 
“To nie tak, mała, nie tak”, - kołatało się w mojej głowie. 
Było mi trochę niezręcznie i głupio. Czułem się jak przed konfesjonałem. Nie chciałem, by ta rozmowa wyglądała w ten sposób. 
-Wiesz… nie o to chodzi… - powiedziałem.
Nawet na chwilę nie odpuszczała. Zadawała pytanie za pytaniem.
-A o co?
-Nie lubię wnikać w szczegóły mojego prywatnego życia.
-Dlaczego?
-Bo to trudne. 
-Więc, dlaczego z nimi jesteś?
-Nie mam pojęcia. To moi koledzy. 
-Są źli… 
-Nie wiem. Nie wnikam w to. Ważne, że dobrze się bawimy, - wyjaśniłem, mając nadzieję, że to jej wystarczy. 
-Powiedz mi, czy to kryminaliści? Czy oni byli w więzieniu?
 Spojrzałem na nią podejrzliwie. Przecież niczego jej o nich jeszcze nie opowiadałem. 
-Skąd wiesz? 
Nastąpiła chwila ciszy.
-Nie wiem. Ja tylko pytam. Jestem ciekawa. 
Czułem się coraz bardziej dziwnie. Nie chciałem nic mówić, a jednocześnie słowa same wydobywały się z moich ust.
-Aha, no tak. Rozumiem. Jeden z nich, - westchnąłem.
Spojrzała na mnie zaskoczona. Chociaż w pomieszczeniu panował półmrok, i tak zauważyłem jej wzrok. 
-Tylko jeden, - powtórzyłem. 
Znów chwila ciszy.
-Rozumiem. Który?
Teraz miałem prawdziwy problem. Czułem się tak, jakbym denuncjował kumpla na policji. 
-No wiesz… ten… - mruknąłem porozumiewawczo. 
Bez trudu zrozumiała moją sugestię.
-Ach… - westchnęła. - Powiedz mi… czy on naprawdę, chciał mnie zgwałcić?
W tym momencie nieco się obruszyłem. 
-Nie. No skąd, kurde, chciał się tylko z tobą pobawić. Dziewczyno, gdzieś ty się wychowała? -  zapytałem cicho, niedowierzając, że może być aż tak naiwna. 
-Żartujesz, prawda? - uśmiechnęła się. 
-Nie żartuję. Jeśli będziesz taka ufna, to rzeczywiście ktoś cię kiedyś zgwałci. Szkoda by było tak pięknego ciała. 
Znów zapadła cisza. Ciągle siedziała obok mnie. Czułem jej ciepło tuż obok, słyszałem jak oddycha. Ponownie zaczęło wzbierać we mnie gigantyczne pożądanie. Poza tym, było coś jeszcze. Zacząłem się o nią autentycznie bać. Nigdy bym sobie nie darował, jeśli stałoby się jej coś złego. 
-Olu? - odezwałem się po jakimś czasie. 
-Tak? - spytała niepewnie. 
Przełknąłem ślinę. To jedno krótkie zdanie, kosztowało nie więcej, niż wszystkie pozostałe. 
-Podobasz mi się.
To było bardzo szczere z mojej strony. Spojrzała na mnie, najwyraźniej poruszona. 
-Tak? - spytała z niedowierzaniem.
Pokiwałem tylko głową.
Znów ta cisza.
-To dobrze, czy źle? - usłyszałem po jakimś czasie.
Nie wiedziałem co odpowiedzieć. 
-Chyba dobrze. 
Czułem, jak moje serce bije coraz mocniej. 
W pewnym momencie jej dłoń znalazła się na moim czole. Odgarnęła mi włosy. Podjąłem jeszcze jedną próbę szczerości. 
-Olu?  
-Tak? - usłyszałem jej cichy głos. 
-Czy mogę to tak określić? 
-Hmm… no słucham.
-Zaczarowałaś mnie.
-To chyba dobrze, prawda? - opowiedziała takim sam, rozbrajającym tonem, jak wcześniej. 
-Chyba tak… 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...