Szukaj na tym blogu

10 października 2019

Wakacje, seks i potwór.


7. Zabawić się moim kosztem.

Uświadomiłem sobie, że oni chcieli mieć widowisko. Chcieli zabawić się moim kosztem. Głupie, zapijaczone łby, no oczywiście, tak było najłatwiej.


-He… ale ja tylko… - zacząłem bardzo niepewnie. 
Uśmiechnął się cierpko.
-Dobra, dobra, nie bądź taki skromny, - powiedział.
-No ale… to nie tak…  
-No co, - zaczął się irytować, - nie chcesz sobie podupczyć?! Taka laska… masz cykora?! 
Miałem cichą nadzieję, że jeszcze zdołam mu to jakoś  wytłumaczyć, ale od razu było widać, że nie będzie chciał słuchać tego, co mam do powiedzenia. Postanowiłem więc zwrócić się do pozostałych. 
-Chłopaki… 
Janek był już porządnie zdenerwowany.
-No bierz się za nią, Wafel?! Ten towar nie będzie czekał. Jak nie chcesz, to ja to zrobię! - uniósł głos.
Po moich plecach przebiegł zimny dreszcz. Byłem w dość nieciekawej sytuacji. Wiłem się jak piskorz, aby się z tego wydostać. 
-He… chłopaki, no co wy?! Wy tak na poważnie? Myślałem, że to tylko żarty… 
Pozostali nie mieli odwagi przeciwstawić się zdecydowanemu i agresywnemu prowodyrowi. 
-Hahaha… żarty! Ja pierdolę, no tak żarty! Wyruchamy ją dla jaj, hahaha… Który pierwszy?! Decydować się, bo długo nie będę czekał! 
Wydawało się, że straciłem kontrolę nad sytuacją. Zacząłem się bać. 
-Janek, nie. Przecież nie chcesz zrobić jej krzywdy… 
Mocno szarpnął mnie za ramię. Byłem przekonany, że za chwilę dostanę pięścią w twarz. 
-No odsuń się, cipo jebana! Co ty masz w spodniach, kurwa, sznurek?! - warknął.  
Sytuacja zaczynała wyglądać bardzo groźnie. Dotarło do mnie, że za chwilę, na moich oczach, rozegra się prawdziwy dramat. Niezależnie od tego, czy coś robiliśmy, czy nie, wszyscy byliśmy w to zaangażowani. Nie mogłem czekać ani sekundy. Natychmiast musiałem zareagować. Nawet, jeśli nie wiedziałem jak. Nawet, jeśli miałoby to wiązać się z ryzykiem pobicia. Zdawałem sobie sprawę, że on może to zrobić. Na koncie tego typka była już próba gwałtu. Właśnie za to został skazany prawomocnym wyrokiem sądu. 
-Dobrze, dobrze… ja tylko się wygłupiam, - powiedziałem, tak, aby go trochę uspokoić i odwlec przestępczy czyn w czasie. 
Spojrzał na mnie, roześmiał się od ucha do ucha i powiedział: 
-No, chyba, że tak. Wiedziałem, że masz jaja, młody. No to zaczynaj. Jest twoja.
Nie miałem pojęcia, dlaczego tak łatwo mi uwierzył, ale wyglądało na to, że, przynajmniej przez kilka minut, nic złego się nie stanie. Pod warunkiem, oczywiście, że dobrze to rozegram. Mój mózg zaczął pracować na najwyższych obrotach. Miałem bardzo niewiele czasu. Musiałem coś wymyślić. Bardzo powoli zbliżałem się do niej. Miałem bardzo skromne możliwości. 
-Irek, Irek, Irek!!! - skandowali moje imię. 
Uświadomiłem sobie, że oni chcieli mieć widowisko. Chcieli zabawić się moim kosztem. Głupie, zapijaczone łby, no oczywiście, tak było najłatwiej. Właśnie dlatego, dawało mi to niewielką przewagę. Musiałem tylko jakoś odwrócić ich uwagę, a jej dać do zrozumienia, że nic złego nie zrobię. 
-Dobra, dobra, chłopaki, już się za nią biorę, - powiedziałem przez ramię, aby jeszcze bardziej ich zmylić. 
Odwróciłem się w taki sposób, by nie widzieli mojej twarzy i porozumiewawczo mrugnąłem do laski stojącej przede mną. To był cyrk, ja byłem małpą, która tańczyła na gorącej blasze. 
-Irek, Irek, Irek!!! - krzyczeli coraz bardziej wesoło.
Dziewczyna zdawała się być wystraszona. Nie spuszczałem z niej wzroku. Chciałem nawiązać jakąś nić porozumienia, ale ona była jak dzikie zwierzę złapane w pułapkę. Trudno było przewidzieć, jak się zachowa w tak ekstremalnej sytuacji. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...