Szukaj na tym blogu

4 października 2019

Wakacje, seks i potwór.


1. Los skrzyżował nasze ścieżki.


Pewni ludzie wchodzą w nasze życie niejako z przeznaczenia.


Tego roku lato było piękne. Od kilku tygodni utrzymywała się słoneczna pogoda, a temperatura nie spadała poniżej dwudziestu pięciu stopni. 

Spacerowałem uliczkami Rucianego, malowniczego miasteczka położonego nad jeziorem Nidzkim, jakby zapomnianego przez resztę świata. Oglądałem witryny sklepów i, oczywiście, jakżeby inaczej, ładnie dziewczyny. Trzeba przyznać, że o tej porze roku pięknych pań tutaj nigdy nie brakuje. Tego lata był ich szczególnie duży urodzaj.
Po pokonaniu któregoś z kolei skrzyżowania spostrzegłem właśnie ją. Była ładniejsza niż pozostałe panny: czarne, jedwabiste włosy, oczy, niczym głębia kosmosu i to zgrabne ciało, przykryte jedynie cieniutką, zwiewną sukienką. Byłem młody, napompowany testosteronem więc nie ma się czemu dziwić, że zamurowało mnie trochę.
Nim zdążyłem się zorientować, przeszła na drugą stronę i już znalazła tuż obok mnie. Podjarałem się niesamowicie. Kutas w moich spodniach spęczniał niemal natychmiast. Patrzyłem, jak zauroczony, rozbierając ją wzrokiem. 
Pod prawie przezroczystym materiałem wyraźnie odznaczały się jej kształtne, dość duże piersi. Myślałem, że sutki za chwilę wyjdą na wierzch. No cóż, lato. Większość dziewczyn tak się ubierała, ale ona miała w sobie coś bardzo szczególnego, coś, z czego nie do końca zdawałem sobie sprawę. 
Patrzyłem i patrzyłem, a ona jakby tego nie zauważała. Bez najmniejszego trudu mogłem domyśleć się każdego zakamarka jej zgrabnego ciała. Nie wiem, ile to mogło trwać, ale chyba na sekundę zupełnie straciłem poczucie rzeczywistości. 
-Przepraszam, jak dojść do ulicy Kolejowej? - dotarł do mniej jak z oddali jej śpiewny, prawie dziecięcy głosik.
Nie mogłem się ruszyć. Wpatrywało się we mnie dwoje ciemnych, dużych oczu. W jednej chwili rozebrała mnie na elementy pierwsze. Miękki, ciepły głos przenikał mnie na wylot. Zawsze marzyłem  takiej właśnie chwili, a teraz nawet, nie wiedziałem jak się zachować. Poczułem się, jak złodziej złapany na gorącym uczynku i, najnormalniej w świecie, zawstydziłem się, czy taki dar niebios mógł się naprawdę zdarzyć? Czy na niego zasłużyłem, ja taki przeciętniak?
-Eeeee… prosto… tam… widzi pani tą budkę z lodami? - wyrzuciłem z siebie.
To chyba była najgłupsza gadka na świecie. Poczułem się jak wieśniak, ale ona jakby nie zauważyła mojego skrępowania.
-Uhu, - mruknęła cicho.
-Nooo… to za nią w prawo, - dodałem równie głupkowato.
Pomimo mojego pozornego paraliżu, moje ciało reagowało tak jak powinno. W tym samym czasie mój wzrok błądził gdzieś między jej twarzą, a dekoltem. Moje serce łomotało, żołądek podszedł mi do gardła, a ona najzwyczajniej w świecie odeszła. 
Byłem zły na siebie, że ot tak, pozwoliłem jej na to. Mogłem przecież zaproponować, że ją tam zaprowadzę, zagadać jakoś, a ja nic. Stałem i wpatrywałem się w jej plecy. Moje nogi były jak z waty.
Widziałem już wiele dziewczyn, ale ta była jakaś inna. Miała w sobie coś dziwnego i pięknego zarazem, coś czego nie dało się wyrazić słowami. Zawróciła mi w głowie od pierwszego wejrzenia. Trudno powiedzieć, czy już wtedy się zakochałem. To nie takie proste. Czułem, że znam ją od dawna, że mogę spędzić z nią resztę swojego życia, ale czy to od razu musi być miłość?

***

Jako, że w tamtych dniach dużo się działo, a ja byłem jeszcze szczeniakiem, dość szybko o niej zapomniałem. Wydawało mi się, że na zawsze, ale los ponownie skrzyżował nasze ścieżki. No cóż, czasami tak się zdarza. Pewni ludzie wchodzą w nasze życie niejako z przeznaczenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...