Szukaj na tym blogu

13 grudnia 2019

Wakacje seks i potwór.


71. Działanie narkotyku.

Działanie narkotyku, nie skończyło się tylko na tym, co do tej pory, odczuwałem. Dosłownie, w tej samej chwili, moja dziewczyna stała się wielką waginą. Boże, siedziała na mnie ogromna cipa, a ja pragnąłem się w niej schować. 


Szarpnąłem się gwałtownie, a ona zatrzymała rękę.
Uważnie patrzyła na mnie. Kiedy tylko zorientowała się, że nic mi jednak nie jest, wznowiła nacisk. Nagle igła trafiła na coś twardego. Zacząłem głęboko oddychać. Czułem gwałtownie narastające podniecenie. Miałem wrażenie, że za chwilę eksploduję od środka. 
Poczułem tępy ból i zimny metal wsuwał się bez problemu głębiej i głębiej. Pod czaszką czułem tysiące drobniutkich igiełek. Miałem wrażenie, że spaceruję nago po łące pełnej kwiatów w upalny, wietrzny dzień. Już samo ukłucie było jak narkotyk, przenoszący mnie w krainę urojeń. 
Nagle, jakby bez powodu, zacząłem się trząść, jak w febrze. Nie potrafię tego opisać. To co się ze mną wtedy działo, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. To była nieopisana rozkosz, wielka, jak trzęsienie ziemi, bezkompromisowa, jak zbliżający się kataklizm. Nie panowałem nad tym. To co się działo, zawładnęło mną bez reszty. 
Ta dziewczyna była dla mnie alfą i omegą, początkiem i końcem, największym spełnieniem. Pragnąłem jej każdą komórką swojego ciała. Siedziała tuż obok, trzymała w palcach ostrą igłę, nawet nie dotykała już mojego ciała, a ja miałem wrażenie, jakby pieściło mnie tysiąc dłoni na raz. 
Rozkosz kipiała we mnie, jak gorąca lawa w wulkanie. Mój penis pulsował wyprężony na baczność. Był siny, jak nigdy wcześniej. Był taki gruby. Czułem, że za sekundę pozbawi mnie przytomności potężne uderzenie orgazmu. Zacząłem jęczeć i wzdychać w, trudnej do wyrażenia, rozkoszy.
Po chwili weszła na kozetkę i okrakiem usiadła na moich nogach. Śmiała się słodko:
-Mówiłam, że będzie ci dobrze. Czemu się tak boisz?
-Ooooch Olu, Oleńko, usiądź na mnie, proszę, błagam! - wycharczałem przez zaschnięte gardło. 
Bez zastanowienia dokończyła dzieła zniszczenia. Wbiła igłę do samego końca, czułem ją głęboko pod skórą. Chyba trafiła na jakiś nerw, bo kompletnie, nie miałem nad sobą kontroli. Zwijałem się w niewyobrażalnej ekstazie, za wszelką cenę, próbując zachować resztki świadomości. 
Nagle poczułem, jak zawartość strzykawki wlewa się w moje ciało. Przez kilka sekund czułem przyjemne odprężenie, a później piekielny ogień. Żar oblał całe moje podbrzusze. Myślałem, że zwariuję. 
Zacząłem zwijać się i szarpać, jak opętany. Gdybym nie był przywiązany na pewno dawno zakończyłbym to sam, własną ręką, albo lepiej, zerżnął bym ją jak starą kurwę. Rąbałbym bez ją opamiętania, jak kawałek drewna. Niestety, nie mogłem tego zrobić. Zdaje się, że przewidziała ten mój stan. Wiedziała, jaka będzie moja reakcja i zapobiegła jej już wcześniej. 
Myślałem, że oszaleję. To naprawdę było trudno wytrzymać. Zdaje się, że to był jakiś narkotyk. Nie mogło być inaczej. Cały pokój zaczął wirować i zmieniać kształty i kolory.  Miałem wrażenie, że ściany i meble coś mówią do mnie. 
W końcu, byłem już tak daleko, że nie potrafiłem określić, gdzie jestem. Czułem, jakby całe moje ciało było jednym, wielkim penisem, wrażliwe na, najdelikatniejsze nawet, dotknięcie. Chciałem się rżnąć i rżnąć bez końca, bez pamięci.
Działanie narkotyku, nie skończyło się tylko na tym, co do tej pory, odczuwałem. Dosłownie, w tej samej chwili, moja dziewczyna stała się wielką waginą. Boże, siedziała na mnie ogromna cipa, a ja pragnąłem się w niej schować. Czułem zapach, smak i rozkosz, które mieszały się we mnie jak zupa w jednym, bulgoczącym, wielkim garnku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...