Szukaj na tym blogu

22 grudnia 2019

Wujek.

3. Moje kciuki wjeżdżają w jej cipkę. 

W pewnym momencie poczułem, jak moje kciuki wjeżdżają w jej cipkę. Jej dresowe, elastyczne spodnie od razu zrobiły się mokre. 


Czy tego chciałem, czy nie, nasze relacje się zacieśniały. Tamtego roku latem, byłem częstym gościem w domu Szymańskich. Zawsze znalazł się jakiś powód, aby ich odwiedzić. Ja i żona, jesteśmy raczej towarzyskimi ludźmi jeśli to możliwe staramy się nie unikać takich zaproszeń. Szczególnie, że akurat ta część rodziny jest bardzo kontaktowa i sympatyczna. 
Któregoś wieczora, właśnie podczas takiej wizyty, Iwonka wymyśliła sobie, że musi znaleźć w szafce kuchennej jakiś swój bibelot. Nie było to takie proste, bo szafka usytuowana była pod samym sufitem i nawet jej ojciec bardzo rzadko tam zaglądał. Tak, czy inaczej, w tej chwili trudno było powstrzymać tą dziewczynę przed realizacją tych zamiarów. 
Nie słuchała naszych próśb i ostrzeżeń, że to niebezpieczne i nie powinna tego robić. Za wszelką cenę próbowała zajrzeć na sam koniec najwyżej położonej półki. No i aby tego dokonać, na podłodze ustawiła krzesło, a na krześle taboret. Nie zastanawiając się, weszła na tą, chwiejną, piramidę. W sumie, to i tak niewiele dało. Nadal nie mogła dosięgnąć tego, co chciała. 
-Wujku, możesz mnie podtrzymać? - zapytała, nie odwracając się, w moją stronę.
W tym momencie absolutnie nie miałem pojęcia, że ten jej cały plan dostania się tam i, niby wydobycia czegoś niezbędnego, podszyty jest perfidnym podstępem. Uknuła intrygę, której nikt z nas nie był świadomy. 
-Zwariowałaś, chcesz, żebym wywrócił się razem z tobą?! - wzburzyłem się, niczego nie podejrzewając.
-Oj, no co ty, nie spadniesz! - roześmiała się.
-Dobra, - zgodziłem się.
Tuż obok postawiłem jeszcze jeden stołek, stanąłem na nim i chwyciłem ją w talii. Jej ciało było bardzo delikatne i przyjemnie miękkie.
-Tak dobrze? - odezwałem się niepewnie, zdając sobie sprawę, że to był właśnie postęp.  
Nadal grała swoją rolę w sposób wręcz doskonały. Wygięła się w pałąk, wyciągnęła, jak struna, ale, jak to zwykle w takich przypadkach bywa, wciąż nie mogła dosięgnąć.
-No i co, dajesz radę? Złaź, bo spadniesz, - udawałem, że się niepokoję, ale tak naprawdę obawiałem się reakcji ze strony domowników. 
-Ych, jeszcze trochę! - stęknęła, chcąc mnie wykorzystać maksymalnie jak tylko się da. 
-Może ja spróbuję? - spytałem z pozorną troską.
Odwróciła się i spojrzała na mnie. Jej wzrok mówił:
“Cicho bądź, jak ci dobrze!”
-Poradzę sobie, - odezwała się dla niepoznaki, - tylko wiesz co, Karol? 
-No, co? - spytałem, mając nadzieję, że to będzie koniec jej wygłupów.
-Chwyć mnie za pośladki, - wyrzuciła z siebie, tak jak gdyby nigdy nic.  
Ze zdziwienia opadła mi broda. 
“Co???” - pomyślałem sobie, - “Co ona wyprawia?! Przecież zaraz mnie zlinczują!” 
Czułem się coraz bardziej skrępowany. To było niesamowicie dziwne. Moje podniecenie w jednej chwili wywindowało w kosmos. W drugim pokoju, przed telewizorem siedziała jej matka. Drzwi były otwarte na oścież. Na pewno słyszała całą naszą rozmowę. Zaskoczyło mnie tylko to, że jeszcze tutaj nie weszła. Iwonka, natomiast, za nic miała wszelkiego rodzaju rodzinne tabu. 
-No, co?! Co się tak dziwisz? Oprę się o ciebie, to może sięgnę. 
-Aha, dosięgniesz… - mruknąłem tak, jakbym dopiero teraz zrozumiał, o co jej chodzi. 
Moja wyobraźnia podpowiadała mi różnego rodzaju scenariusze tego wszystkiego, co się tam wyprawiało. Łącznie z tym, że biorę ją w tej kuchni na stojąco. Po prostu już teraz gotowałem się w sobie. 
No cóż, złapałem ją za pupę, ale chyba nie tak jak trzeba, bo chwyciła moje dłonie i ułożyła po swojemu. 
“No tak cwaniara jedna, przecież tylko o to jej chodziło. Jak mogłem być taki naiwny”, - tłumaczyłem sobie wszystko w myślach.
Na pierwszy rzut oka widać było, że takie zachowanie nie było absolutnie konieczne. Rozłożyła moje palce tak, że zajmowały całą powierzchnię jej pośladków, a kciuki wjechały dokładnie w rowek między nimi. 
-Tak mnie trzymaj, wujku, to nie spadnę, - powiedziała z triumfem.
Czułem intensywne pulsowanie w skroniach. Trudno było mi zapanować nad własnymi emocjami. Zachowywała się tak, jakby chciała zrobić mi na złość, albo… no właśnie. Wyparła się całym ciężarem i zakręciła swoim zgrabnym kuperkiem. Moje palce wcisnęły się między jej pośladki jak w miękkie ciasto. Pomimo tego, że bardzo się starałem, zadrżałem. 
-Hej, no co ty robisz! Trzymaj mnie mocno! - zawołała, czując moje niepewne dłonie. 
No i stało się. Można powiedzieć, że było to do przewidzenia. W pewnym momencie poczułem, jak moje kciuki wjeżdżają w jej cipkę. Jej dresowe, elastyczne spodnie od razu zrobiły się mokre. Czułem się jak w potrzasku. Nie mogłem zabrać rąk, bo spadli byśmy obydwoje, z tej niepewnej konstrukcji. Doskonale o tym wiedziała i kręciła się jeszcze bardziej. Teraz już byłem pewny, że niczego nie szuka. Nie wiem, ile by to jeszcz trwało, gdyby nie jej matka.
Nagle tuż za swoimi plecami usłyszałem jej głos:
-Może ja cię potrzymam, córeczko, co?!
Iwonka, jak oparzona, zeskoczyła ze stołka. Dziwne, że tym razem wcale nie potrzebowała pomocy. W dłoni trzymała, jakąś starą, wręcz zabytkową, komórkę. 
-O, mam, mam! Zobacz mamo, tyle czasu tam przeleżała, ale wiedziałam, że tam jest.
-No, widzę, tylko po co ci to? - powiedziała rodzicielka dwuznacznie kręcąc głową. 
Iwonka nic na to nie odpowiedziała. Ja się tylko uśmiechnąłem i pomyślałem: 
“No, no… niezła aktorka z niej”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...