Szukaj na tym blogu

9 grudnia 2019

Wakacje, seks i potwór.

67. Stetoskop.

Zbliżyłem do niej. Włożyłem w uszy stetoskop i zabrałem się do badania. Byłem tak podniecony, że ledwie trzymałem słuchawkę w dłoni. Nachyliłem się nad nią i dotknąłem jej piersi. 


Ostrożnie weszliśmy do środka.  Zaskoczyła nas kompletna ciemność. Przez moment wspólnie szukaliśmy wyłącznika, a kiedy pokój rozjaśnił się blaskiem jarzeniówek, stanąłem, jak oniemiały. 
To było mieszkanie. Wnętrze było, co prawda, dość skromnie, ale gustownie urządzone. Znajdowała się tam wersalka, regał, lodówka a nawet telewizor. Oczywiście, było coś jeszcze, coś, co psuło cały wygląd. Mała leżanka na kółkach, kilka wąskich szklanych szafek z lekami oraz sporo jakiegoś sprzętu medycznego. 
Niestety, to jeszcze nie był koniec niespodzianek. W przeciwległym końcu pokoju znajdował się aparat, podobny do tego, jakim rano mnie tu badano. Chociaż z wyglądu było to coś trochę innego. 
-Wiesz co, zabawimy się w doktora, - usłyszałem z tyłu jej podniecony głos.
“Szalona dziewczyna. Co ona zamierza robić?  Przecież to włamanie. To nielegalne. Tak nie można. Co, jeżeli ktoś tutaj za chwilę wejdzie?” - biłem się z własnymi myślami. 
Tak, czy inaczej, im większy był we mnie lęk, niepokój i obawy, tym bardziej rosło moje podniecenie. Najwyraźniej takie niecodzienne sytuacje niesamowicie mnie nakręcacały. Dorastałem bardzo szybko. Z każdym kolejnym doświadczeniem z nią, uświadomiłem sobie, że życie może mi zaoferować dużo więcej, niż mi się do tej pory zdawało. 
Podała mi fartuch i stetoskop. Bez słowa wziąłem to od niej. Założyłem na siebie i usiadłem przy biurku. Bujna wyobraźnia i młodzieńcza pomysłowość dostarczały mi mnóstwo ciekawych pomysłów. Znajdowało się na nim zatrzęsienie rekwizytów przydatnych do tej zabawy. Między innymi były to jakieś recepty, termometry, długopisy, no i okulary do czytania. Pozwoliłem sobie założyć owe szkła i spojrzałem przez nie na stojącą obok laskę. Chciałem wyglądać na poważnego pana doktora. 
-Słucham, - powiedziałem, pełnym profesjonalizmu, głosem.
W pierwszej chwili chyba nie zaskoczyła, o co mi chodzi. 
-Że co? - zapytała, jak wyrwana z letargu.
-Z czym pani do mnie przychodzi? - powiedziałem, mając nadzieję, że w końcu podejmie, zaproponowaną przeze mnie, grę.
Uśmiechnęła się.
-Jak to, z czym?!
-Hmmm… no co pani dolega?
-A, rozumiem. Jaka ze mnie gapa. Panie doktorze… no tak… w takim razie to by było… 
-No, słucham. Jestem bardzo ciekawy… 
-Och, no wie pan… swędzi mnie… 
-Mmmm… tak? Poważne schorzenie… 
-Bardzo mnie swędzi. Nie mogę wytrzymać. 
-Dobrze, niech pani powie, gdzie panią tak swędzi?
-Och panie doktorze, tutaj, - powiedziała wskazując na piesi.
Czułem że mój kutas wyłazi spod fartucha. 
-Och, to niedobrze, niedobrze… a niżej?
-Boże, niżej, panie doktorze, to niemiłosiernie. Swędzi parzy i piecze. Muszę coś z tym zrobić, bo zwariuję. 
W bardzo wymowny sposób, zatrzymała ręce na swojej cipeczce. W zasadzie, nic więcej nie było mi już potrzeba, by być gotowym do porządnego seksu od zaraz. 
-No tak, to bardzo poważna sprawa. Proszę się położyć, zbadam panią. 
Zabawa przybierała coraz bardziej ciekawy i oczekiwany przeze mnie obrót. Ułożyła się na leżance i spoglądała na mnie z pragnieniem w oczach. Podniosłem się ze swojego miejsca. Wielka, sztywna fujara wystawała spod niezapiętego kitla i huśtała się do dołu i do góry niczym dyszel wozu.  
Zbliżyłem do niej. Włożyłem w uszy stetoskop i zabrałem się do badania. Byłem tak podniecony, że ledwie trzymałem słuchawkę w dłoni. Nachyliłem się nad nią i dotknąłem jej piersi. Robiłem to delikatnie ale i tak słyszałem jej przyspieszony oddech. Wcisnąłem końcówkę pod lewą pierś i usłyszałem łomotanie serca. 
“Wariatka jedna. Jest gotowa do gorącego zbliżenia”, - pomyślałem.
-Palpitacje erotyczne, - stwierdziłem, - jak często się to pani zdarza?
-Och, panie doktorze, mam to od dawna, - westchnęła, - ale ostatnio staje się to nie do zniesienia. 
-No, no, - udawałem zatroskanie, - musimy podjąć natychmiastowe leczenie. 
-Panie doktorze, proszę mnie dokładnie zbadać. Pewnie będę potrzebowała zastrzyku długą, grubą igłą, prawda? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...