Szukaj na tym blogu

4 grudnia 2019

Wakacje, seks i potwór.


62. Sodoma i Gomora! 

-Siostro, tylko niech pani go nie słucha! On kłamie! Oni wszyscy kłamią! Ta dzisiejsza młodzież! O nie nie nabierzecie. Sam słyszałem te okropne jęki i westchnienia. Sodoma i Gomora! Do piekła pójdziecie! 


Zmroziło mnie. Dopiero teraz uświadomiłem sobie, że z jego łóżka jestem doskonale widoczny. Poza tym musiał słyszeć nasze jęki i westchnienia.
-Zgroza, wstyd, skandal!!! Ja nie podaruję! Niech pani sama sprawdzi! Ona jeszcze musi tam być! No ta… jakaś taka… 
Pielęgniarka najnormalniej w świecie mu nie wierzyła, chciała go tylko uspokoić.
-Proszę pana, niech pan da już spokój. Inni pacjenci chcą spać.
-Jak mi pani nie wierzy, no niech pani sama sprawdzi!
-Dobrze, jeśli panu na tym tak bardzo zależy.
Z niechęcią podeszła do mojego łóżka. Nie była to ta sama stara strzykawa, co kilka godzin temu. Ujrzałem młodą, ładną buźkę i zgrabną, ponętną sylwetkę. W jej oczach malowała się niepewność i poirytowanie. No, ale co miała zrobić? Nie chciała pewnie, by z tego wszystkiego wybuchła jeszcze jakaś większa afera. Obeszła całe łóżko, dotknęła nawet kołdry. Sprawdziła wszystkie zakamarki w pobliżu i nic. 
-Proszę pana, - zwróciła się do starszego gderliwego mężczyzny, - tutaj, naprawdę nikogo nie ma. 
-Nie ma, nie ma… Jak to nie ma?! - mruczał pod nosem.
To był fakt. W tym momencie ja sam byłem nie mniej zdziwiony. Nie miałem zielonego pojęcia, gdzie się podziała dziewczyna z którą byłem. Moją uwagę przykuło całe to zamieszanie tak bardzo że niczego nie zauważyłem. Pielęgniarka w białym fartuchu pochyliła się nade mną.
-Czy ktoś tutaj był, panie Irku? - spytała, patrząc na moją kartę.
Byłem tak zaskoczony, że, w pierwszym momencie, nie mogłem wydusić z siebie ani słowa. 
-Nie. Nikogo nie było. - wydukałem po chwili.
-Naprawdę? Niech mi pan powie, bo tamten sknera mi spokoju nie da.
-No naprawdę. Nikogo tu nie było. Jestem sam. Spałem, - kłamałem, jak z nut.
W tym samym momencie odezwał się nie zadowolony pacjent: 
-Siostro, tylko niech pani go nie słucha! On kłamie! Oni wszyscy kłamią! Ta dzisiejsza młodzież! O nie nie nabierzecie. Sam słyszałem te okropne jęki i westchnienia. Sodoma i Gomora! Do piekła pójdziecie! 
Pielęgniarka patrzyła mi prosto w oczy. Wiedziałem, że muszę coś wykombinować. Nie do końca chciała mi wierzyć.
-Wie pani, to chyba był ten mój sen, - wyrwało mi się.
Pomyślałem, że to jedna z najgłupszych odpowiedzi jakie ostatnio mi się zdarzyły, ale już po chwili okazało się, że była bardzo trafiona.
-Sen? - spytała.
-Tak sen. Mimałem straszny, koszmar. Od chwili, kiedy wpadłem do tej wody, zdarzają mi się bez przerwy. 
Przypatrzyła mi się uważnie i zadała jeszcze jedno pytanie:
-Poważnie? Tak pan mówi? Dobrze się pan czuje?
Myślałem, że serce wyskoczy mi przez gardło. Można było uwierzyć w coś takiego?! 
-No, właśnie… strasznie boli mnie głowa, - odpowiedziałem.
Przyznam się, że, w zasadzie, akurat to nie było to kłamstwo. Moja głowa rzeczywiście coraz mocniej mi dokuczała. Byłem zdziwiony, bo jeszcze przed chwilą czułem się całkiem dobrze. 
“Jakieś czary, czy co?!” - pomyślałem.
Tymczasem dziewczyna w białym fartuchu usiadła na łóżku i z zawodową wprawą dotknęła mojego czoła.  
-Rzeczywiście, jest pan cały rozpalony. Zawołam pana doktora, - powiedziała podnosząc się z miejsca.
Odruchowo chwyciłem ją za rękę.
-Nie trzeba, już mi przechodzi, - powiedziałem.
Usiadła, ale nie zabrała dłoni.
-Na pewno? - spytała, ciepłym głosem.
-Tak. To chwilowe, - powiedziałem, lecz nie miałem pojęcia, czy mi uwierzyła.
Zastanawiałem się nad tym. Tymczasem ona popatrzyła na mnie z zaciekawieniem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...