5. Lubiła prowokować.
To, co miała na sobie, nie nadawało się do spacerowania po mieszkaniu pełnym ludzi. No cóż, ona bardzo lubiła prowokować.
Historia, którą chcę opisać wydarzyła się w stosunkowo niedługim czasie. W ich domu znajdował się zespół luster tak rozmieszczonych, że siedząc w salonie, bez problemu, można było obserwować osobę znajdującą się w łazience. Oczywiście, pod warunkiem, że wszystkie drzwi były szeroko otwarte.
Prawdopodobnie, remontując mieszkanie, w ogóle nie zdawali sobie z tego sprawy. Nie jestem pewien, czy nawet teraz, po dwóch latach, mieli o tym jakiekolwiek pojęcie. Muszę przyznać, że ja sam odkryłem to zupełnie przypadkowo.
To było dosyć ciekawe, bo, od tamtej pory, bywając u nich w gościach, dyskretnie podglądałem wszystkich korzystających z łazienki. Oczywiście, żeby nie było, że są jakimiś ekshibicjonistami, generalnie zamykali za sobą drzwi. Czasami tylko zdarzały się wyjątki. Właśnie, tak jak teraz.
Znowu wszystkiemu winna była Iwona. Nie wiem, czy robiła to świadomie, czy też nie, ale muszę przyznać, że widok był nieprzeciętny. Spokojnie rozmawiałem z Agatą na jakiś rozrywkowy i śmieszny temat. Kiedy siedziała naprzeciw mnie i wyłuszczała jakąś, jej zdaniem ciekawą, kwestię, w tym samym czasie, udając zainteresowanie, bez najmniejszego problemu i wstydu obserwowałem, jak jej ukochana córeczka, prawie całkiem naga, pokazuje swoje wdzięki dwa pomieszczenia dalej.
Wcale nie przejmowała się tym, że ktoś może ją zobaczyć. Stała pochylona nad umywalką i, jak gdyby nigdy nic, myła zęby. Jej włosy były niedbale upięte w luźny kok. Zawsze tak robiła, kiedy miała zamiar się kąpać. Najważniejszy w tym wszystkim był jej ubiór. To, co miała na sobie, nie nadawało się do spacerowania po mieszkaniu pełnym ludzi. No cóż, ona bardzo lubiła prowokować.
Tego założyła krótkie, różowe wdzianko na ramiączkach. To było coś pomiędzy tuniką, a koszulą i zakrywało, zaledwie, połowę jej zgrabnych pośladków. Właśnie o to chodziło.
Dostałem ekscytującego dreszczyku na plecach, a mój kutas szybko uniósł się do góry. Agata coś tam do mnie mówiła, a ja już byłem nieobecny. Udawałem, że słucham, a tymczasem, mój wzrok błądził gdzieś poza jej plecami. Gdyby nie inne okoliczności, pewnie już dawno zostałbym przyłapany. Na moją korzyść znacząco przemawiał półmrok, który panował w pokoju gościnnym.
Chłonąłem ten widok całym sobą, oddychałem nim, nie mogąc się nacieszyć. To był raj dla moich oczu. Modliłem się tylko, aby ta chwila trwała wiecznie.
Koszulka Iwonki, od pępka w dół, wykonana była z drobnej koronki. Pamiętam to dokładnie. Moja piękność na swoich zgrabnych stópkach miała różowe skarpety i czerwone kapcie. Och, gdyby chciała odwrócić się przodem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz